Lewe menu

Filtry

Humor»

Ocena: 3,5 Ilość ocen: 3

Przed snem..

Podczas nocy poślubnej młody małżonek po wejściu do łóżka odwrócił się tyłem do żony i ułożył do snu.
- Wiesz - mówi żona, a moja mama to mnie zawsze przed snem trochę popieściła...
- No, przecież nie będę w środku nocy po twoją mamę leciał...

Przed snem..
  • Obecnie 3,5 z 5.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ocena: 3,7/5 (3)

Dziękujemy za Twoją ocenę!

Ty już oceniałeś/aś tę stronę, oceny można dokonywać tylko raz!

Twoja ocena została zmieniona, dziękujemy za ocenę!

Hyde Park»

Do utalentowanego***

Nie zamykaj gęby, gdy masz taki talent!
Nie musisz w piwnicy z nim się chować wcale!!! :)

więcej...

Do utalentowanego***
  • Obecnie 5 z 5.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ocena: 5/5 (2)

Dziękujemy za Twoją ocenę!

Ty już oceniałeś/aś tę stronę, oceny można dokonywać tylko raz!

Twoja ocena została zmieniona, dziękujemy za ocenę!

Szukaj

Reklama

Rybie Oko/Artykuły/O konkretnej rybie/Jaź - lato na całej rzece 

Jaź - lato na całej rzece

Ocena: 0 
Ilość ocen: 0 
 Ilość wyświetleń: 5887 
Komentarzy: 0 
ID: 28942 
Węzeł: 18237 

Jaziowe lato nie zaczyna się w noc świętojańską, lecz wówczas, gdy ryby te spełnią swoje prokreacyjne obowiązki. Jeśli wiosna eksploduje długotrwałym ciepłem i fala Wielkiej Wody przeczyści rzeki w drugiej połowie kwietnia, to już na początku maja jazie bywają wytarte i znaleźć je można na stanowiskach, które zajmować będą do września. Jeżeli jednak przyroda budzi się do życia powoli, jeśli zima przypomina o sobie przymrozkami i seriami ochłodzeń, a rzeki przez dłuższy czas rażone są przyborem, to jazie jeszcze w pierwszych dniach czerwca mają brzuchy pełne ikry i mlecza. I dalej trzymają się w pobliżu brzegów.

Przykosa

Jaziowe przenosiny bywają - szczególnie na większych rzekach - dość nagłe i niespodziewane, choć pierwsze wytarte ryby złowione przez wędkarzy są sygnałem, że letnie oddalenie tuż, tuż. I oto pewnego dnia łowisko, w którym zawsze brały jazie, okazuje się puste. Waleczne, duże ryby zastępuje jakaś nic nie znacząca drobnica. Do robaczka wyskakują kiełbie, jelce, drobne płotki. Wirówkę czy woblerka podskubują maleńkie okonki. To znak, że jazie odeszły w rzekę i do brzegów powracać będą sporadycznie.

Takie powroty się zdarzają, bowiem bohater tej opowieści lubi wędrówki, aczkolwiek nie są to długie wyprawy - raczej częste zmiany miejsc, ot, spacerki po najbliższej okolicy. Do tej ruchliwości prowokuje jazie każdy, najmniejszy nawet przybór czy spadek poziomu wody. Do powrotu pod brzegi zachęcają też wszelkie masowe wyrójki owadów - zarówno klasycznej "wędkarskiej" jętki i chruścików, jak i chrabąszczy majowych, guniaków czerwczyków, koników polnych...

Ale generalnie jazia należy szukać dalej od brzegu. W literaturze wędkarskiej od lat pokutuje opinia, że są to ryby gnuśne i leniwe, lubiące spokojną wodę, zastoiska, wsteczne prądy i głębsze stanowiska. Jest to jednak wiosenna półprawda, skutek tego, że tylko znający obyczaje jazi wędkarz zarzuca wędkę w letnie stanowiska tej ryby. Konsekwencją tego jest stworzenie mitu, iż jaź jest rybą trudną do złowienia nawet dla dobrych wędkarzy. Ba, tylko kogo uważać za dobrego wędkarza?

Czy będzie nim ten, kto po letnim odejściu przestawi swój sprzęt i techniki łowienia na leszcze, krąpie, czy też ten, kto pójdzie za jaziami. Odpowiedź na tak postawione pytanie nie istnieje - prawda zawiera się raczej w stwierdzeniu, że dobrym wędkarzem jest człowiek, który wie, gdzie o każdej porze roku, przy każdym stanie wód, pogodzie i wielu innych okolicznościach można odszukać różne ryby. Nie musi ich łowić - jaź na przykład wymaga sporo fatygi, niezłego sprzętu, woderów czy spodniobutów, a czasami wręcz łodzi lub przynajmniej pontonu.

Zwary

Łowienie jazi z brzegu ma latem niewielki sens, nawet na niewielkich rzeczkach. Chyba że na ciężką gruntówkę, którą zarzucić można daleko. Do tego dochodzi tyczka i bolońska odległościówka. Wraz ze spadkiem stanu wód i potencji, upada w jaziach wiosenne poczucie bezpieczeństwa. Obfitość naturalnego pokarmu jest duża, więc dla byle kęsu ostrożne ryby nie zwykły niepotrzebnie ryzykować.

Na dużych rzekach wybierają raczej strefę otwartegu nurtu, na mniejszych starają się mieć nad głową jakąkolwiek osłonę, na przykład z gałęzi zwieszających się nad wodą. Zachowaniami letniego jazia kierują dwie konieczności - obfitość jadła i bliskość kryjówek. Tę pierwszą zapewnia rzeczny nurt. Im będzie szybszy, tym częściej może przynieść przed jaziowy pysk jakiś pożywny kąsek. Lecz przecież jaź nie jest rybą bystrej wody, jego budowa wskazuje raczej na leniwy tryb życia. I nie jest inaczej - nie spotka się tej ryby na równych żwirowych czy kamienistych płaniach o szybkim prądzie, nie ma ich w wygładzonych rynnach o równomiernym dnie.

Wystarczy jednak kilka kamieni zakłócających przepływ wody, zalana opaska w pobliżu naderwanego brzegu, jakiś karcz, porwany z brzegu materac, iłowe płyty, z reguły poszarpane, czy gliniasty fragment dna, w którym woda żłobi muldy - by w pozornie rwącej wodzie na stałe zamieszkały jazie. W dużych rzekach, choćby w Wiśle, Odrze, Warcie, Bugu, Narwi, Sanie i w wielu średnich, można natknąć się na istne jaziowiska, prawdziwe rybne bonanzy, miejsca nie do przełowienia. Wędkarz, który odnajdzie takie eldorado, może przez cały sezon, codziennie, od rana do wieczora łowić po kilkanaście dorodnych ryb, a one jak były, tak będą.

Kto chce łowić jazie latem, musi zaopatrzyć się w wodery, a jeszcze lepiej w spodniobuty. Warto też - szczególnie na dużych rzekach - dysponować kawałkiem pokładu, niechby gumowego. Ponton czy łódź, jak choćby składana stynka na zdjęciu obok, umożliwi przeprawienie się na śródrzeczne kamieniska, iłowe płyty, wyspy czy pozwoli na dotarcie do czoła przerwanych główek.

Obra

Wędkarze nie dysponujący "jednostkami pływającymi" nie muszą się jednak załamywać. W zasięgu spodniobutów i dalekiego wyrzutu z dobrego kija - tak spinningu, jak i bolonki - mogą znaleźć sporo obfitych jaziowisk. Wystarczy tylko sprawnie czytać rzekę, by wypatrzyć miejsca, w których bohaterowie tego artykułu znaleźć mogą doskonałą ostoję. Przybrzeżni jaziowcy lubią szczególnie te odcinki rzek, na których hydrotechnicy zbudowali szereg wychodzących w nurt główek. Jeżeli na dodatek ostrogi są zaniedbane, rozmyte i poprzerywane do tego stopnia, że przestały już kusić wędkarzy z ciężkimi gruntówkami, to łowca jazi znajduje się przed bramą raju. Z własnym do niej kompletem kluczy w kieszeni kamizelki.

W nurtowych cieniach na napływowej stronie każdej tamki, osobliwie w tzw. cichych kątkach przed każdą głębszą wyrwą, powinien siedzieć jakiś gruby jaź. Tuż za grzbietem główki, przy samych przelewach, gdzie woda burzy się i kipi, także czatują jazie, na ogół po kilka sztuk. Można je też znaleźć w warkoczach za główkami, najpewniej w takich, gdzie dno z zagłówkowej głębi przechodzi w raptowne wypłycenie, najlepiej wysłane głazami czy gliniastymi zbryleniami.

Łowcy okazów natomiast powinni zwrócić baczną uwagę na każdą wyraźną, samotną przeszkodę zakłócającą swobodny i bardzo bystry nurt. Pojedyńczy głaz, zgrupowanie kamieni, obryw płyty iłowej, zatopiony pniak czy karcz, mogą być stanowiskiem pojedynczego, ale za to ogromnego jazia. Właśnie tam siedzi jeszcze niejedna ryba na złoty medal i niejeden rekord krajowy. Jazie wychodzące do przynęty zza pojedyńczych przeszkód rzadko ważą mniej niż dwa kilogramy.

W małych rzekach trudno się spodziewać takich byków, ale osobniki powyżej kilograma trafiają się często. Kamieniste rafy, głazowiska są tutaj jednak rzadko spotykane. Za osłonę przed bystrym prądem służą więc jaziom przede wszystkim łany wodnej roślinności. Jeżeli pomiędzy podwodnymi łąkami zdarza się wysłana żwirem czy drobnymi otoczakami rynna, to prawie na pewno na skraju zarośli czatują jazie wpatrzone w swobodnie spływającą wodę. Byle tylko występowały w rzece...

Każdy skraj niewielkiej nawet głęboczki, każda kipiel, wlot i wylot tzw. wąskiego gardła, uskok przed i za płanią, spowolnienie za przemiałami, a także pieczary wymyte w burcie oraz rynienki, nad którymi zwieszają się gałęzie drzew i krzewów mogą być jaziową czatownią.

Niewielkie rzeczki wijące się wśród łąk, także mogą być dobrym jaziowym łowiskiem, pod warunkiem, że wędkarz posiada charakter partyzanta-zwiadowcy. Obfitość koników polnych i innych owadów sprawia, że na takich odcinkach zbierają się w samo południe spore stadka tych ryb. Podejść je od strony lądu jest jednak niezwykle trudno - tu i czołganie, i czapa ze świeżych gałęzi, wojskowy strój ochronny oraz rzucanie na leżąco, nie wydają się przesadą.

Łatwiej podejść jazie od strony wody - pisałem już, że nie boją się brodzących wędkarzy. Nie jest to jednak takie proste, bowiem należy iść raczej w dół rzeki. To nie jest wszak ryba błyskawicznego startu, jak na przykład pstrąg, więc bardzo rzadko bije w przynętę prowadzoną z prądem. Wychodzi natomiast prawie do każdej przytrzymywanej, czy nawet zatrzymywanej na dłuższą chwilę. Zachodzenie ryb od głowy wymaga jednak cierpliwości, opanowania, wyczucia i treningu. Nie można bagrować nogami w dnie i wzbijać wielkich chmur piachu czy mułu (niewielka ilość, niczym lek homeopatyczny, zdaje się jazie pobudzać ), wzniecać fal i chlapać.

Lato więc, jak widać, może być okresem, w którym regularnie można łowić jazie. Na dobrą sprawę wystarczy tylko zatrzymać się w miejscach omijanych do tej pory. I przestać bać się strat - niestety jaź jest rybą, która ma udział w tworzeniu wędkarskich powiedzeń, przede wszystkim tego: Gdzie patyki, tam wyniki!

Jaź - lato na całej rzece - uwag kilka

Dyskusje i recenzje

Schowaj teksty   
   
 
RSS 2.0
PDF
E-mail do moderatorów Wersja drukowalna - Sklep Wędkarski ŻBIK Pomoc Błędy Księga Gości
Reklamy Krokus: Tygodnik Wędkarski - pierwszy, bezpłatny, internetowy Tygodnik Wędkarski wydawany przez wydawcę: Krokus Sp. z o.o, adresowany do wszystkich zainteresowanych tym hobby. Pierwsze wydanie ukazało się już w roku 1999.

Wielki Portal Wędkarski "Rybie Oko" ma charakter otwarty (podobnie jak Wikipedia), każdy może zgłosić chęć współpracy przy jego budowie, obsłudze, zarządzaniu i zostać Moderatorem. Również każdy, kto ma ochotę stać się współtwórcą Rybiego Oka, może wybrać sobie własną grządkę do uprawiania i wspólnie z innymi czynić ją zgodną z własną wizją. Może uczestniczyć w rozwoju konkretnego istniejącego już działu wędkarskiego (np.Filmy, Fotografie, Sprzęt, Humor, Wody, Łowiska, Linki, itp.) lub też stworzyć całkiem nowy. Jeśli lubisz wędkarstwo i pragniesz zostać współtwórcą Rybiego Oka wypełnij ten Formularz listu E-mail i napisz w nim czym chcesz się zająć, i dlaczego właśnie Ty. Aktualne gremium adminów i moderatorów zadecyduje, czy zasługujesz na taką rolę, jeśli jednak masz chęci i choć nieco wiesz o wędkarstwie zapewne masz duże szanse :).