Lewe menu

Filtry

Humor»

Ocena: 1,5 Ilość ocen: 3

Sekretarka

Na początek proponuję pani 10 milionów plus premia, mówi prezes do nowo przyjmowanej sekretarki, po czym dodaje, lustrując ją wzrokiem:
- Choć, hmmm, z przyjemnością dałbym pani dwanaście...
Na to sekretarka:
- Z przyjemnością, panie prezesie, to ja biorę dwadzieścia!

Sekretarka
  • Obecnie 1,5 z 5.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ocena: 1,7/5 (3)

Dziękujemy za Twoją ocenę!

Ty już oceniałeś/aś tę stronę, oceny można dokonywać tylko raz!

Twoja ocena została zmieniona, dziękujemy za ocenę!

Hyde Park»

"PAN TO DOŁÓŻ"

Wodo, miłości nasza, tyś nam życie, zdrowie...
Ile Cię cenic trzeba, ten tylko się dowie
kto nadzieję utracił, że w Twej żyznej toni
jeszcze rybka za rybką kiedyś bedzie gonić.
Dziś piękno Twe w całej ozdobie ku pamięci
opiszę Hołd oddając Tobie:

więcej...

czyli ostatni zjazd ......
  • Obecnie 4,5 z 5.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ocena: 4,5/5 (13)

Dziękujemy za Twoją ocenę!

Ty już oceniałeś/aś tę stronę, oceny można dokonywać tylko raz!

Twoja ocena została zmieniona, dziękujemy za ocenę!

Szukaj

Reklama

Rybie Oko/Artykuły/O konkretnej rybie/Kleń - jesień i zima 

Kleń - jesień i zima

Ocena: 0 
Ilość ocen: 0 
 Ilość wyświetleń: 9874 
Komentarzy: 1 
ID: 26869 
Węzeł: 17486 

Zapewniałem już, że kleń jest rybą, którą łowić można przez cały rok. Łączne potraktowanie chłodniejszych pór roku wynika z tego, że ryby te jesienią i zimą nie zmieniają stanowisk zbyt radykalnie. W miarę ochładzania się wody coraz rzadziej przebywają w szybkim nurcie, coraz częściej szukają osłony przed rwącą wodą. Wiedzą o tym wędkarze w całej Europie i późną jesienią oraz podczas łagodnych zim nastawiają się na łowienie tego właśnie gatunku.

Kleń - jesień zima

Najlepsi wędkarze zachodni za źródło swych późnojesiennych sukcesów uważają precyzyjne podawanie przynęty w pobliże kleniowych stanowisk oraz właściwe jej prowadzenie. Tajemnicą powodzenia, ich zdaniem, jest także odpowiedni dobór rzeki, w której polować się będzie na te waleczne ryby.
W chłodne pory roku omijają więc rzeki wielkie, w których klenie rozpierzchają się, odchodzą od brzegów i gdzie znalezienie stanowiska pojedyńczej dużej sztuki czy stada jest problemem i kwestią przypadku. Brytyjczycy ze swoimi przypominającymi matchówki wędziskami typu Avon (nazwa pochodzi od rzeki, jako żywo przypominającej Pilicę powyżej Zalewu Sulejowskiego, Pisę, Krutynię, górną Brdę, Biebrzę czy górną Noteć) wybierają się nad niewielkie rzeczki, by wędrując z przepływanką czy z lekkim spinningiem, wypatrywać potencjalnych stanowisk kleni.
Szukają przede wszystkim cichych zakątków położonych w śródrzeczu i obmywanych szybkim nurtem. Kleń jedynie podczas wyjątkowo mroźnych zim miewa okresy przypominające letarg. Zazwyczaj nie rozstaje się z przyzwyczajeniami z pełni sezonu.
Bardzo rzadko jednak wychodzi na żer w pełny nurt. Oszczędza energię; w chłodnej wodzie ma wolniejszą przemianę materii, więc nie musi żerować ani często, ani obficie. Poszukuje stanowisk - dotyczy to przede wszystkim dużych osobników żyjących pojedyńczo lub w bardzo małych grupkach - w których może przebywać bez większego wysiłku, ale które niespecjalnie różnią się od stanowisk letnich.
Wybiera więc nurtowe cienie, osłony za pojedyńczymi głazami, za zatopionymi karczami, drzewami, za wrastającymi w rzekę krzakami i za wcinającymi się w nią cyplami. Każda poprzeczka, jaz, kamienisko, gdzie woda zwalnia znacznie, może być czatownią dorodnego klenia.

Kleń - guma

Dopiero przepuszczenie czy poprowadzenie przynęty w nurcie obok stanowiska przynosiło branie. Mocne machnięcie ogonem, błyskawiczny wyskok i próba powrotu. Nieudana, bowiem kleń zapinał się na haku nawet bez zacięcia.
Mniejsze klonki lubią stać w większych zgromadzeniach tuż przy uskokach dna wzdłuż spokojnej wody i nurtu. Wyskakują do przynęty podobnie jak większe osobniki. Na przynętę podaną w spokojną toń reagują rzadko i niechętnie, spływającą natomiast wzdłuż granicy nurtu atakują zawzięcie.
Warto więc jesienią i zimą pamiętać o tej prawdzie kleń siedzi w cichym zakątku, ale jada w nurcie.
Właściwie to warto tę maksymę zapamiętać sobie na każdą porę roku. Kleń bowiem nie lubi wysilać się bez potrzeby.

KLEŃ SZUKA SPOKOJU

Nie wszystkie rzeki i nie przez całą zimę pokryte są lodem. Nie wszystkie ryby drętwieją na dobre i umykają w zastoiska, starorzecza czy doły. W Wielkiej Brytanii za rybę całoroczną uznawany jest kleń.
Ale na wyspach klimat jest o wiele łagodniejszy niż w środku kontynentu i tam rzeczywiście można łowić go przez dwanaście miesięcy w tych samych rzekach, na podobnych stanowiskach i identycznymi metodami. Polski kleń ma inne obyczaje, ale jeśli tylko na kraj nie spadną siarczyste mrozy, gdy temperatura nie zleci poniżej 5o C, to szansę na złowienie tej wspaniałej ryby ma każdy wędkarz. Zarówno spinningista, jak i zwolennik przepływanki.
W przyujściowych odcinkach mniejszych rzek klenia złowić jest niełatwo - większość osobników woli zimować w większych ciekach, a niekiedy nawet spływają one do zbiorników zaporowych, większych starorzeczy czy wolno przepływających łach. W rzeczułkach pozostają niemal wyłącznie duże ryby, najczęściej żyjące i polujące samotnie. Na niewielkie stadka natknąć się można kilka, czy wręcz kilkanaście kilometrów od ujścia.

Z ODWROTNEJ STRONY

Do połowy jesieni klenie pozostają na charakterystycznych stanowiskach. Ustawiają się chętnie na napływach kamienistych raf, przed pojedynczymi głazami, przed tamami i ostrogami, w spowolnieniach przed wlewami wąskich gardzieli, czy w dość silnym nurcie wzdłuż opasek i naturalnych kamienisk. Można je także spotkać nad ustalonymi przykosami i płytami iłowymi, gdzie czyhają na kęsy niesione przez rzekę. Na rozległych rafach czy żwirowiskach najbardziej wysunięte w górę rzeki stoją największe osobniki - im niżej, tym klenie są drobniejsze, ale za to jest ich więcej.

Już w listopadzie kleniowe stadka szukają spokojniejszej wody. Poza tymi z przyujściowych odcinków, ryby te nie odbywają długich wędrówek. Silniejsze osobniki pozostają w pobliżu letnich stanowisk, z tym że na swoje czatownie wybierają odwrotną stronę - ustawiają się za przelewami, za głazami, u wylotów wąskich gardzieli. Na mniejszych rzekach wybierają z reguły dolne odcinki jednostajnych "prostek" ze spowolnionym prądem, przy których latem nie zatrzymuje się żaden wędkarz.
Zimą także w kleniowych stadach obowiązuje system hierarchiczny - jako pierwsze ustawiają się najstarsze osobniki, na końcu czatują drobniejsze rybki. Trzeba przy tym pamiętać, że naprawdę wielkie klenie prowadzą raczej samotny tryb życia - podobnie zresztą jak najlepsi spinningiści, którzy podczas zimowych wypraw potrafią przemaszerować wiele kilometrów w poszukiwaniu okazu. Omijają oni miejsca rokujące kleniowe stada, zatrzymują się natomiast przy każdym zawirowaniu zwiastującym pojedynczy głaz, bryłę gliniastej zendry, czy zatopiony karcz. W nurtowym cieniu stać może kleń na medal, który do przynęty wyjdzie jeden jedyny raz - pod warunkiem, że spływać będzie ona w naturalny sposób.

KLENIOWY NATURALIZM

Naturalny sposób podawania przynęty jest w zimowym łowieniu kleni najważniejszy. Nie ma mowy o zbyt szybkim ściąganiu wabika spinningowego, bardzo rzadkie są brania podczas prowadzenia go pod prąd. Przynęta na końcu zestawu przepływankowego także powinna spływać naturalnie, co najwyżej można ją bardzo delikatnie i na ułamek sekundy przytrzymać - pod warunkiem, że stosuje się cienką żyłkę. Nie poleca się też rutynowego zacinania pod koniec spływu, jako że ryby w zimie są jeszcze bardziej podejrzliwe niż zazwyczaj.
Zdarzało mi się kilkakrotnie widzieć w czystej wodzie górnego Wieprza, jak kleń zaniepokojony lada jakim hałasem czy nienaturalnym dźwiękiem przywierał do dna i nie reagował potem nawet na przynętę, która "jeździła" mu po pysku.
Najlepszą przynętą dla spławikowców są - moim zdaniem - czerwone robaki najmniejszych rozmiarów. Kalifornijka "formatu" piccolo wabiła skutecznie klenie na rozmaitych rzekach - wychodziły do niej klonki na Sanie, na Sonie, na Wierzycy i na wszystkich większych rzekach Mazowsza. Sporadycznie zdarzały się brania na białe robaki, jeszcze rzadziej na przynęty roślinne. Co prawda u wylotu kolektorów ściekowych można złowić zimowego klenia niemal na wszystko, przy zrzutach ścieków z masarni czy mleczarni biorą one - odpowiednio - na jelita kurze, kawałki mielonki czy twarde sery, ale nie po to przecież wyprawia się zimą nad wodę, by wąchać smrody cywilizacji (czy raczej braku cywilizacji!).
Na kleniową wyprawę trzeba wziąć ze sobą kilka opakowań z robaczkami - o wiele lepiej ryby reagują na żwawo poruszającego się "pikolaka", niż na smętnie zwisające zwłoki.
Bardziej wytrwałym i lubiącym przynętę zdobywać samodzielnie można polecić kiełże oraz duże larwy owadów, które wydłubać można z mniej rozłożonych osadów. Znam specjalistów, którzy zimą na Sanie i Wisłoce sieją wśród kleniowej populacji istne spustoszenie, zakładając na cieniutkie haczyki po kilka kiełży.
Spinningistom radzę korzystać z głębiej schodzących woblerów - tylko mistrzowie obrotówki potrafią prowadzić błystkę wystarczająco głęboko. Klenie nie wychodzą zimą do przynęt prowadzonych pod powierzchnią. Słabo reagują też na skuteczne latem i jesienią barwne wynalazki - wszelkiego rodzaju oranże, zielenie fluo i inne "schizofrenie" zostawiam więc na trocie i na wiosnę... Jeśli więc obrotówka, do której mam wielką słabość, to albo srebrzysta, albo biała w czarne, ukośne paski. Jeżeli wobler - to wyłącznie rybkokształtny, rybkobarwny, niewielki (3-4 cm) i raczej wąski, podłużny. Korzystam z jugolek, z krakusków, z chomolek oraz z kanciastych woblerków MRM. Niedawno pokazały się w sklepach interesujące, "shadrapopodobne" woblery yo-zzuri, które mają drobną, "wibracyjną" pracę i które muszą być apetyczne dla zimowych kleni. Z pewnością je wypróbuję, choć cenę mają porażającą.

DOBRE PROWADZENIE

Z zasady ustawiam się powyżej dobrze rokującego miejsca. Czy to będzie pojedynczy bełt, czy zawirowania przelanej ostrogi, czy spowolnienie na końcu wlewu, staję tak, by móc w pełni kontrolować przynętę i podawać ją "co do milimetra". Wybranie wygodnego stanowiska powyżej potencjalnego łowiska pozwala na zarzucenie zestawu powyżej obławianego miejsca i spokojne korekty drogi. Gdy łowię na przepływankę, to korzystam z długiego wędziska do metody bolońskiej, którym prowadzi się zestaw niezwykle precyzyjnie. Gdy spinninguję, to także używam długiego kija - najczęściej 3.30 lub nawet 3.60 m, który znakomicie ułatwia prowadzenie woblera po naturalnym łuku.

Kleń - pokot

Największe klenie ustawiają się tuż za przeszkodą, zazwyczaj w pobliżu dna lub nieco nad nim. Przynęta dość raptownie dostaje się w pole widzenia czatującej ryby, ale nie jest równie gwałtownie atakowana. Latem, gdy ryby ustawiają się w strefie nurtu, biją w przynętę niezwykle agresywnie, bez wahania. Zimą natomiast podnoszą się do niej bez pośpiechu - wszak wybierają raczej spowolnienia - i dostojnie ją zasysają. Na podejrzany opór, twardość, zakłucie reagują natomiast zupełnie jak w środku lata i wypluwają natychmiast. Konieczna jest więc natychmiastowa reakcja na przytopienie bombkokształtnego spławika czy "puknięcie" w kij spinningowy.
Zestawowi spławikowemu, po precyzyjnym naprowadzeniu go na potencjalne stanowisko ryby, pozwalam spływać swobodnie. Wykonuję dwa, trzy rzuty, a przy czwartym i kilku kolejnych bardzo delikatnie przytrzymuję, tak aby przynęta nieznacznie podrygiwała. Przy spinningowaniu przeprowadzam woblera przez interesującą strefę naturalnym łukiem - bez kręcenia korbą kołowrotka. Należy przy tym dbać, by wpływał on w strefę łowiska na sporej głębokości. Odpowiednią uzyskuje się, rzucając prostopadle do brzegu i wprowadzając przynętę zdecydowanie pod powierzchnię. Po "poczuciu nurtu na kiju", należy wstrzymać zwijanie żyłki i pozwolić przynęcie spływać po łuku. Zwijanie - ale nieśpieszne - trzeba wznowić, gdy wobler znajdzie się w strefie zastoiskowej.

DELIKATNIE I ROZWAŻNIE

Żyłkę stosuję identyczną dla spinningu i bolonki - 0,16 mm, z tym, że przy przepływance "udelikatniam" zestaw długim przyponem z "czternastki". Nie trzeba grubszej linki, gdy korzysta się z delikatnych wędzisk u miękkim ugięciu. Klenie co prawda walczą przepięknie - w każdym razie tuż po zacięciu - ale męczą się szybko i wpadają często w całkowity bezruch w ostatniej fazie holu. Zmyliły tym niejednego zwolennika podbierania ryb dłonią i umknęły z ręki wbijając groty haka głęboko w wędkarskie paluchy. Szok, jaki wywołuje dotknięcie ryby "gorącą" dłonią, powoduje u niej taki przypływ energii, że utrzymać siedemdziesięciodekowego klonka potrafią tylko asy.
Dlatego też polecam podbierak - dla spławikowca i dla spinningisty taki sam - na długim, teleskopowo wysuwanym trzonku. Urządzenie to daje się spokojnie "rozsnuć" w chwilę po odparciu pierwszego ataku zapiętej ryby.
Zimą można zachowywać się nad wodą w sposób najnowocześniejszy, najbardziej etyczny. Nawet najbardziej obawiający się o świeżość mięsa wędkarze mogą - jeśli zabierają ryby do domu - zabić klenia natychmiast po wylądowaniu. Tak jak nakazują przepisy w krajach, w których wędkarstwo nie przechodziło etapu socjalistycznej masowości i gdzie nieetycznych czekają mnogie nieprzyjemności, do kary kryminału włącznie...

Kleń - grubasy

Dyskusje i recenzje

Schowaj teksty   
   

W artykule pominięto dwie przynęty na które biorą (bardzo dobrze) klenie.
Ostatnio wędkuję w rzece Odra m. Zdzieszowice.
W okresie letnim wracam zawsze z kompletem (10 szt. wymiar 45-65 cm)) kleni złowionych na czereśnię lub wiśnię.
A teraz taka sama sytuacja. Łowię pod lodem i jako przynęty używam tylko kukurydzę konserwową. Sztuką jest znaleźć stanowisko kleni i trafić moment zacięcia tej sprytnej ryby.
Pozdrawiam

Początek

 
RSS 2.0
PDF
E-mail do moderatorów Wersja drukowalna - Sklep Wędkarski ŻBIK Pomoc Błędy Księga Gości
Reklamy Krokus: Świat Druku - ciekawe linki

Wielki Portal Wędkarski "Rybie Oko" ma charakter otwarty (podobnie jak Wikipedia), każdy może zgłosić chęć współpracy przy jego budowie, obsłudze, zarządzaniu i zostać Moderatorem. Również każdy, kto ma ochotę stać się współtwórcą Rybiego Oka, może wybrać sobie własną grządkę do uprawiania i wspólnie z innymi czynić ją zgodną z własną wizją. Może uczestniczyć w rozwoju konkretnego istniejącego już działu wędkarskiego (np.Filmy, Fotografie, Sprzęt, Humor, Wody, Łowiska, Linki, itp.) lub też stworzyć całkiem nowy. Jeśli lubisz wędkarstwo i pragniesz zostać współtwórcą Rybiego Oka wypełnij ten Formularz listu E-mail i napisz w nim czym chcesz się zająć, i dlaczego właśnie Ty. Aktualne gremium adminów i moderatorów zadecyduje, czy zasługujesz na taką rolę, jeśli jednak masz chęci i choć nieco wiesz o wędkarstwie zapewne masz duże szanse :).