Left menu

Filters

Humor»

Rating: 4 Reviews count: 8

W samolocie ;)

Podczas lotu samolotem pasażer mówi do sąsiada:
- Niedobrze mi, chyba będę wymiotować, co zrobić?
- Naciśnij pan ten guzik nad głową.
- A po co?
- Wówczas u stewardessy zapali się światełko...
- To ja ku**a źle się czuję a ona nie potrafi sama sobie światła zapalić?

W samolocie ;)
  • Currently 4 out of 5 Stars.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ocena: 4,1/5 (8 votes cast)

Thank you for rating!

You have already rated this page, you can only rate it once!

Your rating has been changed, thanks for rating!

Hyde Park»

Na Romana - wspominkowo

Cisza jakas tu grobowa.
Jedza znikła. Fly sie schował.
Ja sam jeden na tym polu
Jak asinus asinorum
Chyba zeby sie pochwalic
Pisze to cum grano salis.
Kłótni wiła się tu rzeka.
Teraz ad calendas Graecas
Odłożona byc się zdaje.
Czyzby "mane, thekel, fares"?
A la guerre comme a la guerre..
Pustka cicha - marny żer.
Choc cum tacent, clamant
Cóż nam cisza powie sama?
Gdym do wojny szukał wiktu
Ech! Horribile dictu!
Patrze! O impos animi!
Fly ma disiaj imeniny!?
I wojenna ma potencja
Padła cum debita reverentia..
Miły spór da lana caprina
Choć się czasem pieni ślina.
Zyj wiec ad multos annos.
Życiu nie daj wodzić za nos.
Lux in tenebris niech Cie wiedzie.
Choc Robaki i tak w przedzie.
Obyś sie podobał niebu
Cum gais, boris et graniciebus.
I nie będzie referendum.
Nunc est bibendum!!

Na Romana
  • Currently 4 out of 5 Stars.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ocena: 3,8/5 (6 votes cast)

Thank you for rating!

You have already rated this page, you can only rate it once!

Your rating has been changed, thanks for rating!

Search

Advertising

Płoć - podwodna księżniczka

Ocena: 0 
Ilość ocen: 0 
 Ilość wyświetleń: 5078 
Komentarzy: 0 
ID: 24528 
Węzeł: 16419 

Moje pierwsze spotkanie z dużymi płociami miało miejsce na Jeziorze Bełdan. Miałem bodaj siedemnaście lat, dobre chęci i bambusową wędkę z prymitywnym kołowrotkiem o stałej szpuli.

Codziennie wczesnym rankiem wypływałem na wodę i spod trzcinek wyszarpywałem masę rozmaitego drobiazgu - jakieś mikrokrąpie, mikropłotki i niemal przezroczyste okonie. Dwudziestocentymetrowa ryba była dla mnie okazem, jeden jedyny półkilowy leszcz wydawał mi się godnym oprawienia w ramki. Nie miałem jednak kompleksów - inni urlopowi wędkarze nie wysypywali ze swych sadzów specjalnie większej zdobyczy.

Płoć - podwodna księżniczka

A potem przyjechał on... Czterdziestoletni gość od lat spędzający urlop na Polanie Grochówka. Od tego dnia skończyło się narzekanie na brak ryb w jeziorze, na pustoszących wodę rybaków i kłusowników. Bowiem facet wypływał na węgorze i węgorze przywoził. Nastawiał się na szczupaki i ze szczupakami wracał, żona zamawiała leszcze, a on leszcze łowił...

Grał w brydża, więc bywał częstym gościem w naszym domku. Siadałem w pobliżu i odbierałem mu przyjemność z tych wszystkich szlemów i szlemików. Nudziłem, popiskiwałem, pytałem, żebrałem. Żeby mnie zabrał na ryby, na załoganta, wioślarza, na podbierakowego...
- Dobra - powiedział w końcu - wezmę cię na płocie. Mina mi zrzedła, przecież płotki łowiłem codziennie. Ale i tak byłem zachwycony - wszak jutro popłynę z mistrzem.

Wymagało to jednak przygotowań. Musiałem zdjąć ze szpuli moją gorzowską "dwudziestkę" i założyć podarowaną tęczową "piętnastkę" z NRD. Dostałem też garść drobnych haczyków i kilka metrów "dziesiątki" na przypony. Siedziałem przy sprzęcie do późnej nocy.

Jeszcze po ciemku weszliśmy do łodzi. Kilka metrów od brzegu złapała nas niesamowita mgła. Ale mistrz wiedział, dokąd płynie. Stanęliśmy na dziesięciu metrach, rzucaliśmy pod brzeg, dość daleko. Znajdował się tam rozległy blat zanurzony na 5-6 m. Sypka zanęta została rozrzucona dość szeroko, na haczyki nadzialiśmy po jednym białym robaczku. Nie minęło kilkanaście minut, kiedy mój nauczyciel zaczął jedna za drugą wyciągać trzydziestocentymetrowe płocie. Po raz pierwszy widziałem takie duże.

I ja miałem brania. Nie mogłem jednak wyczuć przelotowego spławika. Zacinałem na pusto. Kiedy udawało mi się zahaczyć rybę, wypinała mi się po krótkim holu albo rwała delikatny przypon. Wypłoszyłem stado.

Płoć

Przestawiliśmy łódź o sto metrów. Szło mi lepiej. Złowiłem tego dnia siedem płotek o łącznej wadze trzech kilo i 21 deko. Zakochałem się w tych rybach - po raz pierwszy w życiu musiałem używać podbieraka. Przez cztery kolejne dni mój sadz srebrzył się pięknymi płociami.
Przestawiliśmy łódź o sto metrów. Szło mi lepiej. Złowiłem tego dnia siedem płotek o łącznej wadze trzech kilo i 21 deko. Zakochałem się w tych rybach - po raz pierwszy w życiu musiałem używać podbieraka. Przez cztery kolejne dni mój sadz srebrzył się pięknymi płociami.

Piątego dnia mistrz nie zabrał mnie na wodę. Powiedział, że płocie odeszły, że zrobiło się za ciepło, że nie można ich już odnaleźć. I choć przez kilka następnych dni od świtu czatowałem na naszych miejscach, dużych płoci już nie złowiłem. Wróciłem pod trzciny. Na dziesięć długich lat.

Dopiero lektura brytyjskiej prasy zachęciła mnie do kolejnego podejścia do tych wspaniałych ryb. Długie, wyczerpujące artykuły opowiadały o obyczajach płoci, o ich wędrówkach i stanowiskach. Oto znów byłem na Bełdanie, znów było zbyt ciepło i znowu nie brały duże płocie.

Podporządkowałem się Anglikom, poszedłem na Krutynię, która wartko przedzierała się przez pasma roślinności. Wybrałem fragment rzeki zacieniony wysokim olsem, wyszukałem "przesieki" wśród falującej roślinności i łowiłem "na wypuszczanego". Dobrze natleniona, chłodna woda przywabiła płocie. Spomiędzy roślin wyskakiwały do spływającej przynęty. Brania w nurcie były dość agresywne, hol pasjonujący. Sporo ryb zerwało żyłkę i umknęło w dół rzeki. Nie były tak duże jak te jeziorne, ale miały ponad 25 cm. I były tu przez całe lato, bez względu na pogodę.

Inna sytuacja - płynący skrajem Puszczy Kampinoskiej Kanał Kromnowski, mimo nędznych rozmiarów słynął swojego czasu z dorodnej płoci. To było nieprawdopodobne - w kanałku o szerokości 2 m łowiono płotki imponującej wielkości. Niektóre ważyły ok. 75 dag.

Nikt z miejscowych nie łowił ryb na wędkę. Wybierano je rękami - ale gdzie, skąd, w jaki sposób, nikt nie chciał mi zdradzić. Dopiero tamtejszy przygłup, wypasający krowy na łęgach, przekupiony butelką taniego wina wlazł do wody, ręce wsadził w podmyte burty i zaczął wyjmować jedna za drugą niebrzydkie ryby.

Następnego dnia przyszedłem nad kanał z krótką wędeczką. Zmontowałem zestaw z długim przyponem, któremu pozwalałem wpływać pod nawisy darni, między korzenie przybrzeżnych olch. Złowiłem kilkadziesiąt płotek i kilka płoci. I zapamiętałem, że ryby te w skwarne dni ukrywają się w cieniu.

Wiedzę tę wykorzystywałem na starorzeczach Bugu w okolicy wioski Ślężany. Łowiłem tam niebrzydkie płocie na wyciętą z leszczyny, niespełna metrową witkę - tuż przy brzegu, pod korzeniami drzew. Łowiłem je też w faszynie przerwanych opasek oddzielających Bug od starorzeczy, pod łozami obrastającymi główki czy wreszcie w cieniu pojedynczych drzew pochylonych nad rzeką.

Wiedzę o cieniolubności płoci pomogła mi nad zalewem Koronowskim i w środku lata znalazłem je w nietypowym zgoła stanowisku - na metrowej, zamulonej i porośniętej grążelem płyciźnie. Był to jedyny cień w okolicy.

A potem, rok za rokiem, wzbogacała się moja wiedza o tym, co lubią płocie. Zaczynałem rozumieć ich kaprysy, nauczyłem się szanować ich wybredność, pojmowałem gusta...

cdn.

Dyskusje i recenzje

Schowaj teksty   
   
 
RSS 2.0
PDF
E-mail do moderatorów Printerfriendly version Help Błędy Księga Gości
Reklamy Krokus: Pozycjonowanie stron WWW

Wielki Portal Wędkarski "Rybie Oko" ma charakter otwarty (podobnie jak Wikipedia), każdy może zgłosić chęć współpracy przy jego budowie, obsłudze, zarządzaniu i zostać Moderatorem. Również każdy, kto ma ochotę stać się współtwórcą Rybiego Oka, może wybrać sobie własną grządkę do uprawiania i wspólnie z innymi czynić ją zgodną z własną wizją. Może uczestniczyć w rozwoju konkretnego istniejącego już działu wędkarskiego (np.Filmy, Fotografie, Sprzęt, Humor, Wody, Łowiska, Linki, itp.) lub też stworzyć całkiem nowy. Jeśli lubisz wędkarstwo i pragniesz zostać współtwórcą Rybiego Oka wypełnij ten Formularz listu E-mail i napisz w nim czym chcesz się zająć, i dlaczego właśnie Ty. Aktualne gremium adminów i moderatorów zadecyduje, czy zasługujesz na taką rolę, jeśli jednak masz chęci i choć nieco wiesz o wędkarstwie zapewne masz duże szanse :).