Lewe menu

Filtry

Humor»

Ocena: 3,5 Ilość ocen: 27

Pan i rybka

Podchmielony facet wraca do domu. Po cichutku wchodzi do sypialni. Niechcący strąca akwarium ze złotą rybką.
Akwarium ląduje na podłodze. Biedna rybka rozpaczliwie zamyka i otwiera pyszczek.
Wkurzony facet:
- Coooo! ... na pana mordę drzesz?!

Pan i rybka
  • Obecnie 3,5 z 5.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ocena: 3,7/5 (27)

Dziękujemy za Twoją ocenę!

Ty już oceniałeś/aś tę stronę, oceny można dokonywać tylko raz!

Twoja ocena została zmieniona, dziękujemy za ocenę!

Hyde Park»

Propaganda sukcesu

W obiecanki wierzyć każe

więcej...

Propaganda sukcesu
  • Obecnie 3,5 z 5.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ocena: 3,3/5 (3)

Dziękujemy za Twoją ocenę!

Ty już oceniałeś/aś tę stronę, oceny można dokonywać tylko raz!

Twoja ocena została zmieniona, dziękujemy za ocenę!

Szukaj

Reklama

Sandaczomania

Ocena: 0 
Ilość ocen: 0 
 Ilość wyświetleń: 5807 
Komentarzy: 0 
ID: 23823 
Węzeł: 16077 

Sandacz. Ryba tajemnicza i piękna. Przez wiele lat uznawana za trudną do złowienia. Przed pojawieniem się na rynku nowych przynęt typu twister czy ripper spiningiści mieli stosunkowo małe szanse w porównaniu do łowiących na rybkę. Wszystko się od niedawna zmieniło.

Jeszcze piętnaście lat temu gdy ktoś mówił o łowieniu sandaczy to przeważnie dotyczyło to połowu na żywą lub martwą rybkę. Łowienie sandaczy na spining zdarzało sie niezbyt często. Jako przynetę zalecano wąskie blachy wahadłowe o mało agresywnej akcji. Dzisiaj rzadko można spotkać spinigistę łowiącego sandacze na te przynęty. Tak zwane gumy zdominowały zakres przynęt będących w wyposażeniu wędkujących. To rewolucja na miarę woblerów które pojawiły się kilkadziesiąt lat temu. Za tym poszła kolejna jeśli idzie o kije spiningowe oraz żyłki lub plecionki. Stworzona została nowa kategoria w dziedzinie wędkarstwa popularnie zwana sandaczomanią. Dzisiaj można mówić o kilkudziesięciu tysiącach wedkarzy uganiających się bez opamiętania za tą wspaniała i sportową rybą. To narkotyk najlepszego gatunku i na szczęście otumaniający bez szkody dla organizmu "zażywającego". Co powoduję, że wędkarze zachorowali na tę w większości przypadków nieuleczalną chorobę? Sądze, że głównym czynnikiem jest specyfika brania sandacza na miękie przynęty. Mamy tu do czynienia z całym spectrum uderzeń, od ledwo wyczuwalnych aż do walnięcia z taką siłą, że kij prawie wyskakuje z dłoni. Potrafi to podnieść poziom adrenaliny do "niebezpiecznego" dla organizmu. Drugim czynnikiem jest różnorodność stosowanych technik przy łowieniu oraz adaptowania się do aktualnej sytuacji na łowisku. Łowie sandacze od dobrych kilku lat i nigdy nie odważył bym się powiedzieć,

że mogę się zakwalifikować do grona ludzi, którzy o łowieniu sandaczy wiedzą wszystko. Jeśli ktoś tak twierdzi to mogę go posądzić o brak samokrytycyzmu. Ta ryba potrafi zaskoczyć najwytrawniejszego wędkarza i właśnie to decyduje o jej uroku. Dobór kija zależy od indywidualnych upodobań wędkującego i tu najlepsze rady mogą być nietrafione. Można łowić na lekkie kije zarówno o akcji szczytowej jak i kije popularnie zwane "krowim ogonem" lub "kluchą" z równym powodzeniem. To wędkarz powinien decydować co mu lepiej leży w dłoni. Co do linki to ja preferuje linki kompozytowe bo uważam, że lepiej przenoszą kontakt z rybą ale to przecież nie świadczy, że nie można łowić na żyłki. I tu drogi amatorze połowu sandacza kolejna zagadka, którą musisz rozwiązać sam. Kolejna zagadka to przynęty czyli wabiki. Masz cała gamę do wyboru. Od twisterów w różnych wielkościach i kolorach, po kopyta, kopytka kończąc na ripperach. Na jednym łowisku będziesz miał sukcesy na twistery a na drugim zdecydowanie lepsze będą kopyta. Spotkasz łowiących, którzy będą się zaprzysięgać że tylko duży biały twister o szerokim ogonie jest skuteczny ale spotkasz i takich, którzy mówią tylko kopyto w kolorze zieleni z brokatem. I bądź tu mądry adepcie połowu sandaczy. Zagadka goni zagadkę. Ale rozwiązując po kolei te jakże sympatyczne zagadki wzbogacasz swój zasób umiejętności.
Cieszysz sie jak dziecko gdy kolejne rozwiązanie zagadki skutkuje holem sandacza a jeszcze lepiej grzmota określanego w terminologii wędkarskiej sandałem. A zabawa trwa dalej bo pojawiła ci się kolejna "zagwozdka". Jak dobrać główki jigowe. Idziesz do sklepu a tam cała gama. Od pyłków o wadze 1-2 g po główki 20 czy 25 gramowe, z wymiarami haków od 1 do 5/0. Dobierzesz do wielkości przynęty ale co z wagą główki. Kombinujesz pocisz się czasami nawet denerwujesz i wreszcie podejmujesz decyzję. Dobrze gdy jest trafiona.Masz satysfakcję. A jak nie trafiłes zasuwasz do sklepu wędkarskiego i znowu dobierasz. Zabawa wspaniała choć trochę kosztowna. Torba wędkarska pęcznieje od zakupionych gadżetów ale to wcale nie jest takie złe. Mając tak wyposażony arsenał wabików możesz eksperymentować na wodzie i być pewniejszym, że przechytrzysz tą wspaniała rybę. Ile razy zdarzyło mi się, że miałem już opanowaną wodę, na której łowiłem od lat a tu niespodzianka, zero brań. Sięgam do pudełek i zakładam twistera kopyto, na które o sukces dotychczas było raczej trudno. Pare rzutów i jest to charakterystyczne puknięcie, na które czekałem kilka godzin. I choć to może zabrzmić niewiarygodnie, sytuacja może się już nie powtórzyć. Po prostu znalazłeś się w odpowiednim momencie, czasie i z odpowiednią przynetą. I to jeszcze bardziej zaciemnia ci to wszystko co już zdążyłes się nauczyć. A zabawa wcale nie jest skończona bo będzie trwała tak długo jak długo będziesz ją kontynuować.
I już na zakończenie krótka relacja z połowu mojego największego sandacza. Miejsce akcji: Głębinów. Czas akcji:czerwiec 1997 roku. Srednia głebokość wody ok. 4 m. Łowimy na pieńkach pozostałych po wycięciu lasu gdy budowano ten zbiornik. Pogoda niezbyt sprzyjająca bo wieje wietrzysko z dość dużą siła powodujące powstawanie tzw balona na plecionce. Mam wymacane miejsce gdzie pozostał karcz po wyciętym drzewie. Rzut za rzutem bez efektów. Zmieniam wabiki. Raz twister raz kopyto. Zmienia się kolorystyka. Od białych po zielone. Ciągle nic. Nawet puknięcia. Wreszcie wybieram twistera 8 cm zielono-seledynowego z grubym brokatem. W trzecim rzucie, ciągle w to samo miejsce, jest puknięcie. Odruchowo zacinam i siedzi. Zacięcie bardzo mocne bo na długim prawie pięćdziesięciometrowym dystansie. Wybranie luzu po zacięciu i poprawka zacięcia. Wiem, że przyciąłem dużego sandacza, tylko jak dużego? Niezbyt forsowny hol i dwadzieścia metrów od łódki odpowiedź sandacza jest tak niesamowita, że na hamulcu wyciąga mi dobre dziesięć metrów linki. Tąpnięcia są niesamowite. Czas upływa a ryba ciągle pokazuje swoją siłę.Co przyciągnę do łodzi to po parunastu sekundach odjeżdża mi na dłuższy dystans. Trwało to dobre dwadzieścia minut i wreszcie mogę podjąć próbe oderwania go od dna. To co wyjechało z głębi było naprawdę duże. Emocje rozpoczęły się przy próbie podebrania ryby ponieważ nie zabraliśmy żadnego podbieraka. Dzięki koledze, który podebrał to sandaczysko ręką /a właściwie dwoma/ mamy go w łodzi. Gdy już ochłonąłem i rączki przestały mi latać we wszystkie strony, można go było zmierzyć. Prawie metrówa bez 2 cm.
Szanowny Czytelniku tego artykułu, próbowałem się podzielić z Tobą swoją wiedzą o sandaczach. O swoich wrażeniach z jego połowu. Ale uwierz mi na słowo to tylko szczypta soli. Tego się nie da opisać nawet najlepiej dobranymi słowami.To musisz przeżyć sam czego Ci serdecznie życzę. Spróbuj zapaść na tą cudowną chorobę i nie daj się z niej wyleczyć. Naprawdę warto!

Dyskusje i recenzje

Schowaj teksty   
   
 
RSS 2.0
PDF
E-mail do moderatorów Wersja drukowalna - Sklep Wędkarski ŻBIK Pomoc Błędy Księga Gości
Reklamy Krokus: Czy interesuje Cię bezpłatny system ERP? Tu znajdziesz nieco porad na temat Instalacji i konfiguracji Odoo (OpenERP) powinny one pomóc Ci go zainstalować i przetestować na własnym serwerze.

Wielki Portal Wędkarski "Rybie Oko" ma charakter otwarty (podobnie jak Wikipedia), każdy może zgłosić chęć współpracy przy jego budowie, obsłudze, zarządzaniu i zostać Moderatorem. Również każdy, kto ma ochotę stać się współtwórcą Rybiego Oka, może wybrać sobie własną grządkę do uprawiania i wspólnie z innymi czynić ją zgodną z własną wizją. Może uczestniczyć w rozwoju konkretnego istniejącego już działu wędkarskiego (np.Filmy, Fotografie, Sprzęt, Humor, Wody, Łowiska, Linki, itp.) lub też stworzyć całkiem nowy. Jeśli lubisz wędkarstwo i pragniesz zostać współtwórcą Rybiego Oka wypełnij ten Formularz listu E-mail i napisz w nim czym chcesz się zająć, i dlaczego właśnie Ty. Aktualne gremium adminów i moderatorów zadecyduje, czy zasługujesz na taką rolę, jeśli jednak masz chęci i choć nieco wiesz o wędkarstwie zapewne masz duże szanse :).