Lewe menu

Filtry

Humor»

Ocena: 0 Ilość ocen: 0

Dyktafon

Szef do blondynki sekretarki:
- Jak pani chce, proszę użyć mojego dyktafonu.
- Dziękuję, ale użyję po prostu ręki jak inni.

Dyktafon
  • Obecnie 0 z 5.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ocena: 0/5 (0)

Dziękujemy za Twoją ocenę!

Ty już oceniałeś/aś tę stronę, oceny można dokonywać tylko raz!

Twoja ocena została zmieniona, dziękujemy za ocenę!

Hyde Park»

Na rurze.

Trafiłem....

więcej...

Wielkie Łuki cz.2.
  • Obecnie 3 z 5.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ocena: 3/5 (3)

Dziękujemy za Twoją ocenę!

Ty już oceniałeś/aś tę stronę, oceny można dokonywać tylko raz!

Twoja ocena została zmieniona, dziękujemy za ocenę!

Szukaj

Reklama

Z wędką, ale bez szwagra.

Ocena: 5,33 Ilość ocen: 1Ocena: 5,33 Ilość ocen: 1Ocena: 5,33 Ilość ocen: 1Ocena: 5,33 Ilość ocen: 1Ocena: 5,33 Ilość ocen: 1Ocena: 5,33 Ilość ocen: 1
Ocena: 5,33 
Ilość ocen: 1 
 Ilość wyświetleń: 4797 
Komentarzy: 1 
ID: 48830 
Węzeł: 29302 

Gnojaczek.

Zdarzyło się to jeszcze w czasach, kiedy nowe, naówczas nieznane u nas sztuczne, miękkie przynęty: rózne twistery, rippery i inne gumowe kopytka, raczki i paproszki były w kraju niemal całkowitą nowością, przywożoną przez naszych krajowych globtrotterów i handlarzy. Sam przy jakiejś okazji otrzymałem w prezencie piękne "gnojaczki", do złudzenia przypominające prawdziwe, wykopane z kompostu.

Któregoś dnia siedząc nad brzegiem niegłębokiej w tym miejscu i czystej Czarnej Przemszy, poniżej zapory w Przeczycach, bezskutecznie usiłowałem złowić pstrąga na kolejne, małe „meppsiki”. Pstrągi, owszem, widać było jak podchodziły, przyglądały się „meppsom”, odprowadzały przynętę metr, dwa i nie dając się skusić, zawracały pod brzeg, do kryjówek. Wtedy przypomniałem sobie o gumowych „gnojaczkach”. Przecież to też sztuczna przynęta! A tylko na takie wolno było wtedy łowić na tym odcinku rzeki, zaliczonym do „górskich”. Wymieniłem więc w kołowrotku szpulę na zapasową, z cieńszą żyłką, zamontowałem lekki spławiczek, a na haczyk założyłem sztucznego robaczka i wrzuciłem zestaw do wody. Przynęta wolno spływała z prądem tocząc się po dnie.

W pewnym momencie szary cień wyskoczył spod kępy grążeli w kierunku „robaka”. Uderzenie i odruchowe zacięcie nastąpiły prawie jednocześnie. Po chwili miałem pstrąga na brzegu. Niestety, był to tylko pstrążek. Do miary brakowało mu sporo centymetrów. Ostrożnie wypuściłem go do wody. Poprawiłem „robaczka” na haczyku i przerzuciłem zestaw w górę nurtu szykując się do nowego zacięcia.

W trakcie tych czynności zauważyłem, że za plecami zatrzymał się jakiś mężczyzna przechodzący nadbrzeżną ścieżką. Pewnie kibic – pomyślałem – nie odwracając głowy, bo oto miałem drugie branie. Tym razem pstrąg był miarowy, więc powędrował do koszyka. W tym momencie rzekomy kibic podsunął mi przed nos legitymację strażnika i poprosił o okazanie wędkarskich dokumentów. Wziął – podane – do ręki, obejrzał i zapytał:

– A czy wie pan, że tutaj wolno łowić tylko na sztuczne przynęty?

– Podobno – odparłem nieco flegmatycznie, czując okazję do żartu i śmiechu.

– No, to piszemy protokół – rzekł strażnik urzędowym tonem i otworzył torbę z drukami doniesień. –

– Nazwisko... imię... – mruczał pod nosem wpisując dane z mojej karty wędkarskiej do formularza.

W tym momencie miałem znów branie i kolejny kropkowaniec wylądował na trawie. Niestety ponieważ ledwie, ledwie trzymał miarę nie usiłowałem go „naciągać” tylko ostrożnie wypuściłem. Strażnik przerwał pisanie, popatrzył na moje przygotowania do ponownego zarzucenia wędki i surowo podniósł głos.

– No, co jest ? Przestań pan już z tymi robakami, przecież mówię, że tu nie wolno. To poważne wykroczenie!

Wtedy podsunąłem mu przed oczy kołyszącego się na żyłce „robaka” i niedbale zauważyłem:

– Chyba nie zna się pan na robakach. Obejrzyj go pan.

Strażnik nawet nie podniósł głowy:

– Przecież widzę? To nie fata morgana – podkreślił dobitnie słowo „nie”.

– Fata, fata, to jest właśnie sztuczna przynęta! W moim głosie zabrzmiały nutki triumfu. Strażnik oderwał oczy od druku, na którym kończył mozolnie ułożone zdanie: „...i złapał dwa pstrągi na niedozwolonego, czerwonego robaka...” i popatrzył uważniej na wciąż kołyszącą się przed jego nosem mięciutką, czerwoną, prążkowana „gumkę”.

– Przecież to... – zaniemówił nagle i wziął „robaka” do ręki.

– Niech to cholera... – zaklął. Toż-to z gumy! Ni to stwierdził, ni to zapytał.

– Z gumy, z gumy, kolego! Roześmiałem się głośno.

– A to mnie pan zrobił w konia! Strażnik zmiął w ręku napisany protokół i rzucił w trawę, ale pod moim wymownym spojrzeniem podniósł go i wsunął do torby.

– Panie, podaruj mi pan, proszę, takiego gumowca – przytomnie poprosił – a ja już nie będę się pana czepiał. Chciałbym też kogoś nabrać.

Zaniemówiłem ze zdumienia i trochę zatkany jego obietnicą „nie czepiania się”, dałem mu dwa „gnojaczki i rozstaliśmy się w zgodzie, z uśmiechem ściskając dłonie.

HJ

Dyskusje i recenzje

Schowaj teksty   
   
Primum non nocere

Ja doprawdy nie rozumiem, jak można w tak bezczelny sposób kpić sobie z przedstawiciela prawa, zwłaszcza - podkreślam z całą mocą- zwłaszcza przedstawiciela Straży Rybackiej, która jest naszą nadzieją i ostoją!!!!! Kolega pozwala sobie na niesmaczne żarty z funkcjonariusza tejże w dobie, kiedy tak wiele rozprawia się na RO i innych forach wędkarskicch o potrzebie zwiększenia ilości rzeczonych funkcjonriuszy!!! Kolega ich ośmiesza!
A masy wędkarskiego pospólstwa wzdychają do takich spotkań nad wodą, do potrzeby przyjaznej pogwarki ze Straznikiem, wylegitymowania się a nawet ..obdarzenia rzeczonego gumowym gnojaczkiem! Proszę przemyslec swoją wędkarsko-obywatelską postawę!!! A poza tym kolega w dobie funkcjonowania Ustawy Antykorupcyjnej i jej agendy jawnie kpi sobie z prawa i władzy , popularyzując korupcję w szeregach funkcjonariuszy!!!! A fuj!!!
Pozostaję w głębokim .... zesmaczeniu!
Bardzo fajny tekst Hil!!! Super się czyta!!!!

Początek

 
RSS 2.0
PDF
E-mail do moderatorów Wersja drukowalna - Sklep Wędkarski ŻBIK Pomoc Błędy Księga Gości
Reklamy Krokus: Czy interesuje Cię bezpłatny system ERP? Tu znajdziesz nieco porad na temat Instalacji i konfiguracji Odoo (OpenERP) powinny one pomóc Ci go zainstalować i przetestować na własnym serwerze.

Wielki Portal Wędkarski "Rybie Oko" ma charakter otwarty (podobnie jak Wikipedia), każdy może zgłosić chęć współpracy przy jego budowie, obsłudze, zarządzaniu i zostać Moderatorem. Również każdy, kto ma ochotę stać się współtwórcą Rybiego Oka, może wybrać sobie własną grządkę do uprawiania i wspólnie z innymi czynić ją zgodną z własną wizją. Może uczestniczyć w rozwoju konkretnego istniejącego już działu wędkarskiego (np.Filmy, Fotografie, Sprzęt, Humor, Wody, Łowiska, Linki, itp.) lub też stworzyć całkiem nowy. Jeśli lubisz wędkarstwo i pragniesz zostać współtwórcą Rybiego Oka wypełnij ten Formularz listu E-mail i napisz w nim czym chcesz się zająć, i dlaczego właśnie Ty. Aktualne gremium adminów i moderatorów zadecyduje, czy zasługujesz na taką rolę, jeśli jednak masz chęci i choć nieco wiesz o wędkarstwie zapewne masz duże szanse :).