Lewe menu

Filtry

Humor»

Ocena: 1,5 Ilość ocen: 3

Kierowca

- Powinienem zwolnić swojego kierowcę, mówi minister do żony.
- Jeździ jak wariat, już piąty raz ledwo uszedłem z życiem...
- Daj mu jeszcze jedną szansę!

Kierowca
  • Obecnie 1,5 z 5.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ocena: 1,7/5 (3)

Dziękujemy za Twoją ocenę!

Ty już oceniałeś/aś tę stronę, oceny można dokonywać tylko raz!

Twoja ocena została zmieniona, dziękujemy za ocenę!

Hyde Park»

A miałem jechać na nockę.

Diablo jest mistrzem. Diablo jest wielki.
W górę kieliszki, szampan bąbelki.
Co za technika, jaka finezja,
Krzyśka potyczki sama poezja.

Taniec na nogach, sierpy,uniki,
zachwyca speców, zero krytyki.
Końcowy gong i ręce w górę.
Diablo zwycięża. Diablo jest królem.

Diabli z zasiadką, diabli z rybami,
Diablo championem, Diabla się chwali.
Puściły nerwy już się skończyło.
Zaraz chwileczkę, to mi się śniło?

Mamy mistrza czy nie?
  • Obecnie 4 z 5.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ocena: 4,2/5 (19)

Dziękujemy za Twoją ocenę!

Ty już oceniałeś/aś tę stronę, oceny można dokonywać tylko raz!

Twoja ocena została zmieniona, dziękujemy za ocenę!

Mój Kardynał

Ocena: 4,67 Ilość ocen: 1Ocena: 4,67 Ilość ocen: 1Ocena: 4,67 Ilość ocen: 1Ocena: 4,67 Ilość ocen: 1Ocena: 4,67 Ilość ocen: 1Ocena: 4,67 Ilość ocen: 1
Ocena: 4,67 
Ilość ocen: 1 
 Ilość wyświetleń: 4788 
Komentarzy: 1 
ID: 30470 
Węzeł: 18726 

Wolny dzień! Nareszcie na ryby. Przejazd przez most i wpatrywanie się w rzekę czy woda „dobra”. Może być, oby tylko lipienie wychodziły!

Wszyscy muchujący wiedzą jak ważny jest jej stan, a raczej jej przejrzystość dla naszych połowów. Jeszcze tylko kilka kilosów wertepami i już jest; piękny łąkowy odcinek. Kołowrotek, linka, wędka i do roboty! Nerwowo sprawdzam co jest przywiązane na końcu? Jakaś brązowa nimfka ze złotą główką, niech będzie, wiec hajda! Pierwszy lepszy wymiałek, można rzucać i od razu potok, szkoda tylko że mały, ryba ląduje w wodzie, nimfka nie gdyż przechodzę dalej nie chcąc kaleczyć pstrągowej drobnicy ustawionej jak na szachownicy. To chyba znak zbliżającego się tarła gdyż wcześniej nigdy nie widziałem aby pstrągi stały tak blisko siebie. No ale gdzie te kardynały? Spinningując za pstrągiem w maju widziałem kilka niezłych sztuk stojących w falujących roślinach. Muszą gdzieś być u licha! A może spłynęły gdzieś niżej z dużą wodą po czerwcowych burzach? Schodzę w dół rzeki obserwując uważnie jej nurt. W tych falujących roślinach trudno cokolwiek dojrzeć, choć woda czysta i płytka. Nagle widzę i to od razu dwa, wyglądają pięknie! Dwie duże ryby w niewielkiej odległości od siebie, cóż za widok! Nerwowy rzut muchą, nimfa spływa swobodnie z nurtem tuż obok ryb, lipienie poruszają się jakby przejawiając zainteresowanie muchą lecz brania niema. Ponawiam rzut, muszka ponownie spływa tuż obok ryb znowu bez efektu. Co jest, mówię sam do siebie przeklinając w duchu. Zmiana muszki na mniejszą i lżejszą, taką szarą z małym pakuneczkiem z kaczej pupy. Rzut, muszka spływa w powierzchniowej warstwie wody i od razu duży lipień podnosi się do niej, przycinam lekko lecz czuję tylko drgnięcie i ryba spada. Sprawdzam ostrość haczyka, wszystko ok. ponawiam rzut, natychmiastowa reakcja i mniejszy z lipieni siedzi na haku. Walczy dzielnie, jednak dość szybko ląduje w podbieraku. Ryba ma około 32-33cm. Szybka fotka i wypuszczam rybę. Duży stoi tam gdzie stał więc rzucam dalej, niestety mocniejsze uderzenie linki o wodę i ryba spływa spłoszona w głębszy nurt.

Idę więc dalej. Kolejne ciekawe miejsce, pogranicze szybkiego nurtu z falującą roślinnością i spokojnej wody. Nic jednak nie widać, dość dziwnie pada słońce trudno mi cokolwiek zobaczyć mimo polaroidów. Rzucam trochę bez przekonania, po kilku rzutach idę dalej. Dochodzę do miejsca które pasące się tutaj często krowy obrały sobie za bród. Szerokie dość płytkie rozlewisko z umiarkowanym prądem. To moje ulubione stanowisko na jelce które są tutaj zawsze. Zmiana nimfki na malutkiego (16) red taga i już jelczyk ok. 20cm ląduje w podbieraku. Doławiam jeszcze dwie podobne rybki (nie bez trudu) po czym stadko się płoszy. Złowione jelce natychmiast zabijam i patroszę. Jelce zwykle biorę gdyż traktuję je poniekąd jako konkurencję dla ryb szlachetnych, choć bardzo lubię te sympatyczne rybki. Myję zabrudzone dłonie i brnę dalej w dół rwącej rzeki. Rzeka robi się z wolna monotonna wchodząc na uregulowany odcinek, klnę jak zwykle na ludzką bezmyślność rzucając tylko w najciekawszych miejscach. Słońce powoli zachodzi za horyzontem coraz trudniej obserwować muszkę. Zawiązuję więc dużego brązowego kiełża. Nie lubię wiązać kiełży gdyż trudno jest mi znaleźć oczko muszki ukryte zwykle we włosiu. Teraz rzucam już tylko w głębsze miejsca. Dochodzę do starego rozmytego już jazu tworzącego mini wodospad, obławiam go bardzo dokładnie, przy przerzucaniu linki zacinam trochę przypadkowo dużego ok. 30 cm jelca to już coś! Postanawiam wracać do samochodu, składam więc mojego 5-cio częściowego trawelka i idę z powrotem. Dość szybko pokonuję drogę powrotną. Po łyku gorącej herbaty postanawiam jeszcze chwilę porzucać. Wracam więc do miejsca w którym złowiłem wymiarowego lipienia. Miejsce pod wieczór wydaje się jakby głębsze, trudno cokolwiek zauważyć. Prowadzę więc kiełża w dolnych warstwach wody i....nagle widzę ogromnego kardynała w okolicy gdzie powinna być moja mucha, odruchowo przycinam i czuję że „siedzi”. Ryba walczy wspaniale, potrząsa niebezpiecznie pyskiem i wyciąga mi trochę linki na terkoczącym kołowrotku. Boję się że zejdzie, szybko w głowie analizuję sytuację: przypon 0,13 ale mocny Orvisa, mucha spora ( 12 ) więc...? Lipień walczy teraz przy powierzchni wydaje się być bardzo duży nie ryzykuje więc bardziej stanowczego holu, pozwalam się mu wyszaleć. Moja strategia okazuje się być skuteczna, po chwili słabnie i już mam go w podbieraku. Kardynał jest gruby, spasiony na sierpniowych kiełżach i chruścikach szybko więc szukam miarki i wagi. Przykładam miarkę ...jest 43cm sprawdzona waga pokazuje 86dkg, chociaż spodziewałem się więcej. Ale i tak jest wspaniale, to mój największy lipień w tym roku! Oby tak dalej, już myślę o jesieni i o przyszłym sezonie! Oby tylko lipieni nie wymiotło!

Wodom cześć! Marek Bosak

Dyskusje i recenzje

Schowaj teksty   
   
Dariusz Żbikowski

Przeczytałem z przyjemnością i nieco się rozamrzyłem. Wspomniałem bowiem czasy kiedy takie kardynałki były codziennością. Teraz trzeba się nieźle napracować aby się z takim spotkać. Pamiętem np swą pierwszą wizytę na dolnej Piławie (tzw. Połączonym) w latach 80-tych. Wieczorami woda dosłownie się gotowała. Kardynały stały dosłownie co 2 metry. A teraz... złowienie tam jednej 30 można uznać za sukces

Czy te czasy jeszcze wrócą?! ... wątpię

Początek

 
RSS 2.0
PDF
E-mail do moderatorów Wersja drukowalna - Sklep Wędkarski ŻBIK Pomoc Błędy Księga Gości
Reklamy Krokus: GetSimple

Wielki Portal Wędkarski "Rybie Oko" ma charakter otwarty (podobnie jak Wikipedia), każdy może zgłosić chęć współpracy przy jego budowie, obsłudze, zarządzaniu i zostać Moderatorem. Również każdy, kto ma ochotę stać się współtwórcą Rybiego Oka, może wybrać sobie własną grządkę do uprawiania i wspólnie z innymi czynić ją zgodną z własną wizją. Może uczestniczyć w rozwoju konkretnego istniejącego już działu wędkarskiego (np.Filmy, Fotografie, Sprzęt, Humor, Wody, Łowiska, Linki, itp.) lub też stworzyć całkiem nowy. Jeśli lubisz wędkarstwo i pragniesz zostać współtwórcą Rybiego Oka wypełnij ten Formularz listu E-mail i napisz w nim czym chcesz się zająć, i dlaczego właśnie Ty. Aktualne gremium adminów i moderatorów zadecyduje, czy zasługujesz na taką rolę, jeśli jednak masz chęci i choć nieco wiesz o wędkarstwie zapewne masz duże szanse :).