Lewe menu

Filtry

Komentarze

Humor»

Ocena: 3,5 Ilość ocen: 2

Szminka

Dlaczego blondynki używają zielonej szminki?
- Bo czerwony oznacza "stop".

Szminka
  • Obecnie 3,5 z 5.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ocena: 3,5/5 (2)

Dziękujemy za Twoją ocenę!

Ty już oceniałeś/aś tę stronę, oceny można dokonywać tylko raz!

Twoja ocena została zmieniona, dziękujemy za ocenę!

Hyde Park»

Rymogady

Rymogady.

Lubię wszelakie polemiki;
w nich wiele pieprzu i soli,
bo patrząc na tego gadulstwa wyniki
można wiedzieć, co kto myśli i woli.

Mnie jednak do głowy myśl uparta wpadła:
dlaczego te gadające głowy
polemizują używając rymadła,
zamiast normalnej mowy?

To jakiś atawizm chyba
z trzeciorzędowego chaosu,
kiedy rybać, czyli mówić, chciała ryba,
ale jej Bozia nie dał głosu.

Stąd niektórzy z nas, ryb dalecy potomkowie,
mający najwięcej rybich genów,
posługują się rybo- czy rymosłowiem,
zaskakując nas swoją ryboweną.

Jeśli wątpiący w mą teorię byliby,
ja analizą naukowo poprawną,
że Sławek („Byba”) pochodzi od ryby
wywiodłem już bardzo dawno

Więc wyluzujcie co nieco,
zacierając dalekiej przeszłości ślady,
abyście nie zostali, oczami świecąc
nazwani z humorem – RYMOGADY.

PS.
Stwierdzam z uczuciem ambiwalentnym,
że i ja nie jestem święty
i kultywując gadulstwa obyczaj
do rymogadów się także chyba zaliczam.

Rymogady
  • Obecnie 4,5 z 5.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ocena: 4,7/5 (3)

Dziękujemy za Twoją ocenę!

Ty już oceniałeś/aś tę stronę, oceny można dokonywać tylko raz!

Twoja ocena została zmieniona, dziękujemy za ocenę!

Szukaj

Reklama

Rybie Oko/Artykuły/Publicystyka/Wędki i kajaki 

Wędki i kajaki

Ocena: 0 
Ilość ocen: 0 
 Ilość wyświetleń: 9613 
Komentarzy: 5 
ID: 172068 
Węzeł: 140277 

Temat może komuś sugerować sposób na wspaniałą traperską wędrówkę jakimś ładnym wodniackim szlakiem. Tak było kiedyś. Wędka i kajak nieźle się uzupełniały. Inne czasy, inne możliwości. I inni ludzie. Kajakami pływali miłośnicy przyrody, wodniacy. Obie pasje znakomicie do siebie pasowały i uzupełniały się.
Aż nastał czas biznesu...

Majowe popołudnie, słońce zniżyło się już za drzewa. Przesiane przez liście łagodnie rozświetla wodę nad którą unoszą się chmurki owadów. W ocienionych miejscach, pod okapem olchowych gałęzi, ustawiają się pstrągi. Czas na łowy.
Ostrożnie, ruchem prawie niezauważalnym zbliżasz się do wody. Starasz się wtopić w tło nadbrzeżnych drzew. Obmyślasz, jak stanąć i gdzie podać przynętę, tak, aby cichutko, niczym strącony z gałązki owad, padła na wodę i spłynęła wprost na stanowisko pstrąga. Składasz się, celujesz – przynęta lecąc musi ominąć zwisające gałęzie i upaść precyzyjnie co do centymetra. Już. Padła na wodę, zagłębia się, już czujesz, jak pracuje w nurcie. Zgadujesz, jak płynie i w którym jest miejscu. Kontrolujesz jej dryf, wiesz, spodziewasz się tego, że lada moment może nastąpić gwałtowne targnięcie – to, na co czekasz. To jest właśnie ta chwila, dla której tu jesteś, dla której przyjechałeś z daleka. I nagle słyszysz przeraźliwy łomot plastikowego kadłuba uderzającego w drzewo. Jasna cholera! Znowu płyną!

Dziesięć lat temu był ze mną na Roztoczu kolega z Belgii. Zachwycał się Wieprzem, Tanwią, okolicą. Pstrągami. Na koniec powiedział coś, co zabrzmiało jak wizja apokaliptyczna:
- Zobaczysz, za kilka lat ktoś tu wybuduje stanice kajakowe i o pstrągach będziecie mogli zapomnieć.
Niestety, miał rację... Jak grzyby po deszczu - albo raczej niczym chwasty - z roku na rok powstały wypożyczalnie. Ba, na Roztoczu rozwinął się cały kajakowy biznes! Właściciele gospodarstw agroturystycznych - tak to się szumnie nazywa – kupili kajaki, samochody i przyczepy do ich przewożenia. Ogłaszają się w internecie i niemal na każdym przydrożnym płocie. Zachęcają organizacją spływów. Ktoś powie:
I co w tym złego? Oni zarabiają, inni mają uciechę. Rzecz w tym, że odbywa się to kosztem pstrągarzy, kosztem gospodarki na wodach pstrągowych i kosztem środowiska. Właściciele kajaków są nastawieni na zysk, a nie ma w Polsce żadnych przepisów, które mogłyby ograniczyć ekspansję kajakarzy na rzeki. Na maleńkie roztoczańskie rzeczki, często węższe od długości kajaka. I płyną spływy Tanwią, Wieprzem. Po kilka, po kilkanaście i po więcej kajaków. Gromadnie, hałaśliwie. To nie są wodniacy – przyrodnicy. To są ludzie nastawieni na rozrywkę, dla nich im głośniej, im szybciej, im z większym wysiłkiem mięśni i większym chlupotem tym fajniej. A że się przy tym walnie w jakieś drzewo, to tylko dodatkowa atrakcja. Co ich obchodzą pstrągi, lipienie czy pstrągarze? Korzystają z wody, bo im wolno.

Kajakarze posuwają się nawet dalej niż im wolno, budują samowolnie pomosty do wodowania kajaków, czasem nawet usuwają leżące w wodzie drzewa. Dewastują rzeki. Kilka lat temu jacyś nieznani sprawcy ogołocili z leżących w wodzie drzew kilka kilometrów podlubelskiej Bystrzycy. Zniknęły dołki i rynienki, spłyciło się dno. Pozbawiono pstrągi kryjówek. Nikt się do tego nie przyznał, choć nietrudno zgadnąć, kto mógłby być zainteresowany usuwaniem przeszkód z rzeki.

Kajakowa stonka zaczyna swoją ekspansję już wiosną, a kończy jesienią. Największe nasilenie spływów oczywiście w weekendy. Płoszą leśną zwierzynę. Zostawiają po sobie sterty śmieci. Uniemożliwiają wędkowanie. Nic, tylko się wynosić.

Przyjdzie ktoś na Roztocze z drugiego końca Polski skuszony opowieściami o pięknych rzekach i wielkich pstrągach. Wybierze się na kilka dni i cóż? Musi ograniczyć wędkowanie do świtu...

Konieczne są przepisy regulujące korzystanie z rzek przez kajakarzy. Konieczne są ograniczenia dotyczące czasu i ilości spływów. Na niektórych odcinkach rzek powinien być wręcz zakaz pływania kajakami, ewentualnie dopuszczenie tylko wyjątkowo jednego czy dwóch spływów rocznie. Organizatorzy spływów powinni wziąć na siebie odpowiedzialność za uczestników, za to jak się zachowują i co zostawiają po sobie.
Im prędzej ten problem zostanie dostrzeżony i rozwiązany właściwie tym lepiej dla wszystkich. Zanim dojdzie do jakiegoś tragicznego w skutkach konfliktu...

Dyskusje i recenzje

Schowaj teksty   
   

Tak właśnie jest z tymi kajakarzami, nic dodać nic ująć. Wszystko fruwa i ucieka, a najgorsze to jest właśnie to że ktoś przekształca rzeki w autostrady dla kajakarzy pozbawiając naturalnego schronienia ryby i inne stworzenia. Po takim kilkuletnim regularnym czyszczeniu w rzeczkach wody jest po kolana i nie ma nic oprócz cierników. Ptaki przy tej kawalkadzie wioślarzy nie mają szans aby coś odchować. Nie wiadomo kto wydaje pozwolenie na takie działania i kto to koordynuje bo nie jest to nikt związany z przyrodą lub jej ochroną i kto za to płaci?. Tymczasem rzeki te powinny być tylko udrożnione aby umożliwić spływ, a przeciętny kajakarz wybierający się na spływ musi wiedzieć o tym, że trzeba będzie wyminąć jakieś drzewo lub krzak i że wkracza do czyjegoś domu, gdzie wychowywane są młode i nie każde z tych stworzeń życzy sobie aby go przeganiano co chwilę w inną stronę. Natomiast co do kolegów wędkarzy to niestety część z nich to są po prostu zwykli śmieciarze, co przyniosą to zostawią często jeszcze "ulepszając" otoczenie łowiska, często dokładnie jest tak dzisiaj posprzątane na drugi dzień już jest śmietnik, no cóż aby przyjemnie posiedzieć nad wodą trzeba to po prostu posprzątać za kogoś.

Pozdrowienia

Początek

Chyba mam coś, co się mieści w obecnych przepisach prawa.

1.Zauważmy, problem powstał z chwilą rozwoju kajakowego biznesu.
2.Dotychczasowe przepisy (ustawa Prawo wodne) postrzagają PŁYWANIE kajakami jako korzystanie z wody na zasadach powszechnych.
Pływanie, ale nie ZARABIANIE NA UDOSTĘPNIANIU KAJAKÓW!

Czy zarobkowe organizowanie pływania mieści się w tym powszechnym korzystaniu z wόd?
Czy nie powinno być traktowane podobnie jak inne formy zarobkowego wykorzystywania wody?!
Czy właściciele kajakόw udostępnianych za odpłatnością i organizatorzy spływόw nie powinni zatem uzyskiwać na swoją działalność pozwolenia wodnoprawnego? Podobnie jak ktoś kto pobiera wodę, jak ktoś, kto odprowadza ścieki?
Czy na takiej rozprawie wodnoprawnej nie powinni pojawić się rόwnież przedstawiciele innych użytkownikόw rzeki?
Czy nie powinne tam zostać ustalone szczegόłowe ZASADY KORZYSTANIA z rzeki przez właścicieli kajakόw?!

Gdyby coś podbnego wprowadzono, zmuszono by tym samym właścicieli wypożyczalni kajakόw do starania się o takie pozwolenia i do uzgodnienia (a dalej do respektowania) zasad. I nie była by to już tylko ich dobra wola, ale wymόg prawny. I to by sprawę uporządkowało.

Uważam, że trzeba tylko aby ktoś kompetentny – może właśnie Minister Środowiska? – wypowiedział się w tej sprawie.
Andrzej

Początek

Stowarzyszenie Wędkarzy Internautów wysłało w tej sprawie do Ministra Środowiska pismo następującej treści:

S t o w a r z y s z e n i e W ę d k a r z y I n t e r n a u t ó w
4 maja 2009 r.




Pan
Prof. dr hab. Maciej Nowicki
Minister Środowiska,
ul. Wawelska 52/54,
00-922 Warszawa



Szanowny Panie Ministrze!

Chcielibyśmy zwrócić uwagę na problem ruchu kajakowego na małych rzekach. Problem powstał z chwilą lawinowego rozwoju firm organizujących spływy i z każdym rokiem nasila się. Szczególnie jaskrawo widoczny jest na Roztoczu. Dotychczasowe przepisy prawa nie regulują sposobu korzystania z rzek przez użytkowników i organizatorów spływów kajakowych. Właściciele kajaków mogą więc korzystać z rzek w sposób całkowicie dowolny bez ponoszenia z tego tytułu jakichkolwiek zobowiązań. Ekspansja kajakowego biznesu na małe rzeczki staje się coraz bardziej uciążliwa dla środowiska. Niszczone są koryta rzek i ich brzegi, usuwane naturalne przeszkody stwarzające mikrosiedliska, płoszone są ryby i nadwodne ptactwo. Brzegi pokrywają sterty śmieci. Masowy ruch kajaków koliduje z interesami innych użytkowników wód. Na wodach krainy pstrąga i lipienia w znacznym stopniu ogranicza, jeżeli nie uniemożliwia, prowadzenie gospodarki rybacko-wędkarskiej. Kajaki niszczą tarliska ryb i ich ostoje, a ich częsty ruch uniemożliwia żerowanie pstrągów i lipieni. Niepokojone ryby migrują w dół rzek. Spływy kajakowe uniemożliwiają też wędkowanie. Łowienie pstrągów i lipieni to ciche samotne podchody - całkowicie odmienna forma korzystania z wód, jakże inna niż gromadne i hałaśliwe spływy, nieprzystające do scenerii ostatnich dzikich rzek Pomorza czy Roztocza.

Wędkarzy mamy obecnie w Polsce kilkaset tysięcy, z tego około 10 % jest zainteresowana wodami zamieszkiwanymi przez pstrągi i lipienie. Pstrągarze korzystają z tych rzek codziennie, przez cały rok, gdyż okresy łowienia pstrągów i lipieni wzajemnie uzupełniają się. Opracowywane nowe zasady połowu - bardziej ograniczające eksploatację - czynią taką formę korzystania z zasobów przyrody najmniej inwazyjną i najmniej uciążliwą. Na małych rzekach wędkarstwo pstrągowe jest zatem daleko korzystniejszą formą rekreacji, dającą radość większej ilości użytkowników, przez dłuższy czas i w sposób bardziej przyjazny dla przyrody.

Polski Związek Wędkarski jako dzierżawca wód ponosi niemałe koszty tytułem zarybień i ochrony, jak również poprzez opłaty dzierżawne. Trudno także przecenić pracę tysięcy osób zaangażowanych społecznie. Żywiołowy rozwój kajakowego biznesu niweczy te wszystkie wysiłki. Właściciele firm kajakowych, organizatorzy spływów, czy też ich uczestnicy, z tytułu korzystania z rzek nie ponoszą żadnych kosztów. Darmo użytkują dobra przyrody, niszcząc je. Wobec braku regulacji prawnych maksymalnie eksploatują rzeki, kierując się jedynie biznesową kalkulacją. Z kajakowych spływów korzyści czerpią przede wszystkim ich organizatorzy. Tracą inni użytkownicy wód, cierpi środowisko naturalne. W chwili obecnej brak jest przepisów, które pozwoliłyby na ograniczenie presji kajakowego biznesu na rzeczki. Ich opracowanie staje się palącą potrzebą.
Bardzo proszę Pana Ministra o zainteresowanie się tym problemem i o pomoc w opracowaniu stosownych regulacji prawnych.
Z wyrazami szacunku,
Andrzej Trembaczowski
Prezes Stowarzyszenia


Do Wiadomości:

1. Generalny Dyrektor Ochrony Środowiska, Michał Kiełsznia, ul. Wawelska 52/54,
00-922 Warszawa
2. ZG PZW, ul. Twarda 42, Warszawa, 00-831 Warszawa,
3. WWF Polska. ul Wiśniowa 38, 02-520 Warszawa.


Warto, aby wszystkie polskie salmokluby oraz organizacje ekologiczne także zabrały głos w tej sprawie. Prosimy o poparcie - piszcie do ministra.
Andrzej

Początek

Ryszard Siejakowski

"Dobrodziejstwa" mody kajakowej odczułem wielokrotnie na swej wędkarskiej skórze. Ile wyjazdów na kropkowane musiałem spisać na straty, lepiej nie mówić. Wiele razy kląłem jak szewc, gdy dwieście czy trzysta kilometrów, przejechanych samochodem, zakończyło sie ogladaniem kajaków czy słuchaniem przekleństw, podpitych kajakowiczów. Z mody na kajaki, stało się to zmora dla wędkarzy i zagrożeniem dla przyrody. Właściciele wypożyczalni kajaków, to jedna wielka mafia, która przez 5 czy 6 miesięcy musi się nachapać siana. W swym postępowaniu są bezwzgledni. Takie pojęcia jak szacunek dla przyrody, odpowiedzialność, w tym mafijnym światku nie istnieją. Wielokrotnie w swych wiosennych wyprawach na rzeki Pomorza czy nad Drawę, Piławę, patrzyłem zdumiony na "wyczyny" kajakowych "biznesmenów". Rzeki doszczętnie ogołocone ze zwalisk, rozwalone drogi dojazdowe do rzek, dzikie pola biwakowe. To codzienny obraz i skutek mody na spływy kajakowe. O powszechnym zwyczaju pozostawiania po sobie pozostałości, nie piszę, gdyż jest to oczywiste. Szanowny miłośniku ciszy i samotności, nie jedź nad Drawe, Pilawe, Radew, Parsete jesli nie chcesz dostac zawalu. A PZW jako uzytkownik nie ma prawa glosu. Smutna rzeczywistosc.

Początek

Roman Wigura

niestety Andrzeju, spotkała nas ta przyjemność polowania na ryby pomiędzy kajakami. W zeszłym roku trafiłem na d Wdę podczas rójki jętki majowej. kajaki plynęły do 19.00, wreszcie cisza, wypatrzyłem jednego godnego pstrąga, 5 minut podchodów w wodzie po uszy i.... wypłynęły nastepne kajaki. Nawet nie przeklinałem za bardzo, tylko na brzeg, sciągnąłem spiochy i 120 km do domu. w tym roku nie pojadę na jetke.

Początek

 
RSS 2.0
PDF
E-mail do moderatorów Wersja drukowalna - Sklep Wędkarski ŻBIK Pomoc Błędy Księga Gości
Reklamy Krokus: Darmowy ERP i CRM - OpenERP - obecnie nazywany Odoo

Wielki Portal Wędkarski "Rybie Oko" ma charakter otwarty (podobnie jak Wikipedia), każdy może zgłosić chęć współpracy przy jego budowie, obsłudze, zarządzaniu i zostać Moderatorem. Również każdy, kto ma ochotę stać się współtwórcą Rybiego Oka, może wybrać sobie własną grządkę do uprawiania i wspólnie z innymi czynić ją zgodną z własną wizją. Może uczestniczyć w rozwoju konkretnego istniejącego już działu wędkarskiego (np.Filmy, Fotografie, Sprzęt, Humor, Wody, Łowiska, Linki, itp.) lub też stworzyć całkiem nowy. Jeśli lubisz wędkarstwo i pragniesz zostać współtwórcą Rybiego Oka wypełnij ten Formularz listu E-mail i napisz w nim czym chcesz się zająć, i dlaczego właśnie Ty. Aktualne gremium adminów i moderatorów zadecyduje, czy zasługujesz na taką rolę, jeśli jednak masz chęci i choć nieco wiesz o wędkarstwie zapewne masz duże szanse :).