Lewe menu

Filtry

Humor»

Ocena: 3 Ilość ocen: 46

Wiek ryby

Jak poznać wiek ryby?
- Po oczach. Im oczy dalej od ogona, tym ryba starsza.

Wiek ryby
  • Obecnie 3 z 5.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ocena: 3,2/5 (46)

Dziękujemy za Twoją ocenę!

Ty już oceniałeś/aś tę stronę, oceny można dokonywać tylko raz!

Twoja ocena została zmieniona, dziękujemy za ocenę!

Hyde Park»

Niepoprawny krytyk

Czapku w czapce lub bez czapki.
Chyba masz na oczach klapki?
Ciągle coś Ci w poprzek leży.
Czas byś w siebie już uwierzył!

więcej...

Niepoprawny krytyk
  • Obecnie 3,5 z 5.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ocena: 3,6/5 (5)

Dziękujemy za Twoją ocenę!

Ty już oceniałeś/aś tę stronę, oceny można dokonywać tylko raz!

Twoja ocena została zmieniona, dziękujemy za ocenę!

Szukaj

Reklama

Rybie Oko/Artykuły/Reportaże/Wędkarze z Łysej Góry 

Wędkarze z Łysej Góry

Ocena: 0 
Ilość ocen: 0 
 Ilość wyświetleń: 8159 
Komentarzy: 3 
ID: 184271 
Węzeł: 142358 

Drodzy Koledzy Moczykije :)

Dzięki Waszej pomocy w Młodzieżowym Ośrodku Socjoterapii w Łysej Górze koło Brzeska-Okocimia działa kółko wędkarskie. Sprzętu mamy jeszcze niewiele, ale bakcyl naszego ukochanego sportu został zaszczepiony! Szesnastu chłopców , "zarażonych" rybołapstwem wgryza się z zapałem w tajniki wędkowania. Nawiązaliśmy kontakt z Kołem PZW Brzesko-Miasto, które dzięki uprzejmości i życzliwości tamtejszych wędkarzy z Panem Prezesem Mruczkiem na czele udostępniło nam łowisko Trzy Stawy. Zaproszono nas także do udziału w zawodach okręgowych juniorów i kadetów o Memoriał Aldusia Kwaśniaka,(młodego wedkarza, który zginął tragicznie w czasie wędkowania) który rozegrano 18 czerwca br. Miło mi napisać, że nie przynieśliśmy Wam wstydu. Choć niektórzy chłopcy trzymali wędki drugi raz w życiu a konkurencja była potężna, wypadliśmy lepiej, niż można było marzyć! Na 8 startujących drużyn, wśród których były utytułowane i od lat zajmujące czołowe pozycje w okręgu (np. Drużyna Azotów Tarnów) nasz MOS Łysa Góra zajął 4 miejsce! Jeszcze lepiej wypadliśmy indywidualnie! Wśród juniorów nasz Jacek Jajuga zajął drugie miejsce i zgarnął dodatkowo statuetkę Łowcy Okazów za wyholowanego na bata karpia 42 cm!Jacek należy właśnie do tych chłopców, którzy po raz drugi w życiu wędkowali. Żadna z drużyn nie cieszyła się tak spontanicznie, serdecznie i głośno po ogłoszeniu wyników jak nasza. A zaczynało się wcale nie tak obiecująco:

Kiedy pierwszy raz rozmawiałam z chłopcami o swoim ukochanym wędkowaniu byli raczej sceptyczni : nuuuuuuuuda! Siedzieć nad wodą i gapić się w spławik. Lepiej "haratnąć w gałę". Podsunęłam im do czytania opowiadania wędkarskie z WW, WŚ, wydrukowane z wędkarskich forów internetowych Rybie Oko i WCWI i swoje "Wędkarskie opowieści Stynki". Zadziałało na wyobraźnię. Ktoś przyznał się, że kiedyś był z dziadkiem na rybach, ktoś że z wujkiem, ale dawno temu.... Łowiłam dalej wędkarski narybek: pokazałam filmy na DVD (z WŚ). Nie wierzyli , że tak będą mogli, ale..... siew zaczynał kiełkować. Powiesiłam apel na stronie ProPilkki .pl i nie tylko . Jak zwykle niezawodni koledzy wędkarze internauci przegrzebali swoje zasoby i pospieszyli ze wsparciem. Serdecznie im za to dziękujemy. Prawdziwa bomba wybuchła w postaci dwu potężnych paczek oklejonych taśmami z napisem JAXON. Pan Andrzej Podeszwa zaopatrzył nas w kilka wędek i kołowrotków, trzy kilometry żyłek, haczyki, spławiki, a nawet 5 czapeczek . Radość chłopców była bezmierna.Długo ogladali swoje "skarby". Ale czasu do zawodów zostawało coraz mniej! Praktycznie jeden trening na wodzie! Pełni nieuzasadnionego optymizmu uzyskalismy zgodę Pana Prezesa Mroczka z koła PZW Brzesko-Miasto i pojechalismy ośrodkowym busem. Żyłki się plątały, spławiki nie chciały "stawać", baty nie dawały się "zarzucać". Wyłanianie świata z Chaosu to pikuś malutki w porównaniu z tym , co się działo na grobli. Na szczęście oprócz piszącej te słowa jeszcze jeden z wychowawców okazjonalnie wędkuje, więc praca szła "na cztery ręce". Uganialiśmy się z panem Łukaszem Jewułą jak przysłowiowe "Burki po polu", ale stopniowo z chaosu wyłonił się jaki-taki ład. Żyłki plątały się ciut mniej, spławiki "stanęły" a baty gwizdały w powietrzu. Pojawiły się też pierwsze zdobycze : płotki, okonki i "wielkie leszcze", takie po 25-28 cm. Emocje były ogromne! Żyłka wędkarska już na zawsze połączyła 16 wariatów z wodą.

Ranek 18 czerwca powitał nas lekkim zachmurzeniem i ciepłą, parną pogodą. Burza wisiała w powietrzu a wraz z nią wisiała nad MOSem atmosfera nadziei, oczekiwania i obaw. Śniadanie zjedzono w tempie ekspresowym i załadowany bus wraz z towarzyszącym transportem w postaci samochodów wychowawców potoczył się z rozgadaną czeredą na łowisko. Już na parkingu miny nam się wydłużyły: wysiadały teamy z profesjonalnym oprzyrządowaniem, wiadrami zanętowymi, w jednakowych koszulkach.A my co? Wiadra "wypożyczone " z kuchni, 1 sito do przecierania , 1 podbierak, 3 siatki i 5 czapeczek JAXON na 8 startujących. Nie mamy środków na zanęty, o "dżokersach" nie ma co marzyć. Zasponsorowaliśmy z kolegą wychowawcą pare kilo Trapera i kilka pudełek robaków, ale to nic w porównaniu z konkurencją. Chłopcom wydłużyły się nosy, niektórzy nawet chcieli wracać, żeby nie było "obory". Duma jednak wzięła górę. To co, że z MOSu? To co, że nie mamy "profeski"? Konkurencja patrzyła na nas z zaciekawieniem pełnym pobłażania. Nie byliśmy groźni. Losowanie stanowisk okazało się w miarę łaskawe, czego nie byliśmy do końca świadomi, w zasadzie nie znając łowiska. Prezes Mruczek i sędziowie pomogli nam zorganizować resztę siatek. Chłopców deprymował fakt, że dostali stanowiska między utytułowanymi ( mistrzowie i wicemistrzowie) i wspaniale wyposażonymi kolegami.Pozostawała nam "tajna broń"- przyprawa do piernika domieszana do zanęty. Musieli uwierzyć, że zdziała cuda bo inaczej ich nastawienie i poczucie "gorszości" zniszczyło by cały urok wędkowania i współzawodnictwa. I uwierzyli! Choć mistrzowie szybko zaczęli ciagnąć płoteczki, co podniosło chłopcom ciśnienie, u nas pojawiły się leszczyki. Były "większe" niż płoteczki, więc duch bojowy zagrał! Po godzinie zawodów wiedzieliśmy, że przynajmniej nie będą się z nas śmiali. "Nie ma obory"- uznali chłopcy i mimo emocji plączących żyłki i urywanych w większości ryb, które w dodatku nie zawsze dawały się zacinać- w siatkach coś już było. Około 10.30 bat Jacka wygiął się przepięknie. Instruowany przez Stynkę i uważnie obserwowany przez sędziego powstrzymywał przemożną chęć "wyrwania" ryby na brzeg. Po kilku minutach holu "siłą spokoju" doprowadził do podbieraka karpia 37 cm. Sędzia zaakceptował pomoc w podbieraniu ze względu na niebezpieczny w tym miejscu brzeg. Jacek był w czołówce zawodów! Przytulił jeszcze leszczyka i płotkę. Potem w braniach nastapiła przerwa. Okoo godziny 11.40 zaczęły brać pojedyncze płoteczki. Paweł, startujący w bardzo silnej grupie kadetów złowił sazana 28 cm, podbijając w górę szanse drużyny.

Dzieła dokończył Jacek, który pół godziny przed końcem zawodów wyciągnął jeszcze karpia 42 cm, czym zapewnił sobie 2 miejsce w klasyfikacji indywidualnej i tytuł Łowcy Okazów. Ceremoniał ważenia ryb uchylił rąbka tajemnicy i rozbudził nadzieje. Nasz "wywiad" doniósł, że "chyba Jacek ma najwiekszą rybę", ale nie znaliśmy wyników łącznych drużyn. Rozdanie nagród było dla chłopców festiwalem radości. Czwarte miejce drużynowo!!!!! Dwoma punktami przegralismy 3 miejsce z dotychczasowymi mistrzami, teamem Azotów Tarnów! Sukcesy Jacka dopełniły radości! Gratulacje od starosty brzeskiego, Pana Andrzeja Potępy i statuetka Łowcy Okazów, wręczona przez Posła na Sejm RP , Pana Musiała dowartościowały chłopców. Już nie czuli się gorsi. Uwierzyli w siebie. Ciepłe przyjęcie przez kolegów-wędkarzy z Koła Brzesko-Mistao i przez pozostałych uczestników zawodów spowodowały, że druzyna MOS poczuła się "wśród swoich". Przestali być "napiętnowani" środowiskowo, za co jesteśmy serdecznie wdzięczni organizatorom i uczestnikom Memoriału i Państwu Kwaśniakom, rodzicom Aldusia, którego pamięci poświęcony był Memoriał.

Drodzy Koledzy!

Wszyscy wiemy, czym jest wędkarstwo i jaką rolę pełni w naszym życiu, ile nam daje radości, satysfakcji, relaksu. W przypadku chłopców to także mocny element socjoterapii. Nie tylko zdobywają nową, bardzo rozległą wiedzę ale także uczą się współdziałania, zdrowej rywalizacji, szacunku dla środowiska. Warto ich wspierać. Raz zarażeni wędkowaniem zabiorą tę miłość także poza mury ośrodka, w dalsze życie. Jeżeli możecie- pomóżcie nam. Wiemy, że można na Was liczyć.

Ewa Ćwikła "Stynka".

Wyniki:

1/ Koło PZW z Bochni

2/ Koło PZW Brzesko-Miasto

3/ Team Azotów Tarnów

4/ MOS Łysa Góra

Dyskusje i recenzje

Schowaj teksty   
   
Primum non nocere

Zwracam się do Was z gorącym apelem:
Los tak pokierował moim życiem, że w chwili, kiedy zmagałam się z ciężka chorobą postawił przede mną trudne zadanie, które zmusiło mnie do pełnej mobilizacji i zaprzestania myślenia wyłącznie o własnym nieszczęściu. Tym zadaniem stała się reaktywacja Młodzieżowego Ośrodka Socjoterapii w Łysej Górze koło Brzeska-Okocimia. Po kilku miesiącach harówki ośrodek hula i ponownie przyjmuje dzieci a moja choroba odpuściła. Ale służba się nie skończyła. Moje życie zostało juz chyba na zawsze połączone z ośrodkiem i jego wychowankami. Dali mi cel i siłę- chcę im odpłacić. Będę tam pracować, dokąd zdołam. Chcę założyć dla wychowanków koło wędkarskie i resocjalizować ich przez wędkarstwo. Już to kiedyś zrobiłam w mojej szkole przy pomocy Waszej i kolegów z WCWI . TO DZIAŁA!!!!!!!Przeglądnijcie szafy i pudełka, na pewno znajdziecie niepotrzebne starocie, które dla nas będą na wagę złota. Ośrodek nie ma na to kasy. Ja już dałam od siebie, co mogłam. Kiedyś wędkujący internauci zrobili tak wiele dla moich podopiecznych. Dziś proszę o to samo. Mam 32 chłopców, którym los odebrał dzieciństwo, pokazał życie pełne przemocy, alkoholu, agresji, przestępstw. Pomóżcie mi wrócić im trochę tego dzieciństwa i dać trochę radości, podzielcie się naszą pasją. To, co wygrzebiecie, posyłajcie na adres:
Kółko wędkarskie
Młodzieżowy Ośrodek Socjoterapii w Łysej Górze
32- 853 Łysa Góra 274

Otwórzcie serca i szafy. Pozdrawiam i liczę na Was- Wasza Stynka

Początek

Ryszard Siejakowski

Jak zapewne wiesz, mój stosunek do tzw sportu wędkarskiego jest krótko mówiąc, ambiwalentny. Może dlatego, że ponad trzydzieści lat temu otarłem się o ten tzw sprt i nabrałem do niego dystansu, by nie powiedzieć niechęci. Sport w wędkarstwie to wypaczenie, które można przyrównac do urządzania sobie strzelania w lesie do wszystkiego co sie rusza, tylko po to aby zdobyc puchar. I to jest ta brzydka strona medalu, tak "cenionego" przez twardzieli z Twardej. Jest równiez druga strona tego samego medalu. Znacznie lepsza i ciekawsza. To przypadek zastosowania rywalizacji w wędkowaniu dla osiągnięcia zamierzonego celu, takiego jak integracja, zaufanie, niesienie pomocy. Dobrze robisz Ewa, że podopieczni zamiast naparzać się po pyskach i walić sobie kompot w żyłę, tworza zespół, rywalizują ze sobą, uczą się wspólnotowości i odpowiedzialności. Daj Boże więcej pedagogów, dla których edukacja, to nie tylko wkuwanie na blachę formułek i wierszyków ale także wzięcie na siebie odpowiedzialności za podopiecznych. Powinnaś skontaktować się z Teodorem Rudnikiem ze Słupska. To taka sama rogata dusza, która poświęciła się dla młodzieży. Może taki tandem, zrobi wreszcie w PZW to, czego milicjant i jego kamaryla nie potrafią zrobic od dwudziestu lat. Wszystkiego dobrego.
Pozdrawiam, Ryszard.

Początek

Artur Początek

Gratuluję i podziwiam !

Początek

 
RSS 2.0
PDF
E-mail do moderatorów Wersja drukowalna - Sklep Wędkarski ŻBIK Pomoc Błędy Księga Gości
Reklamy Krokus: Urlop: wy-Wczasy.pl

Wielki Portal Wędkarski "Rybie Oko" ma charakter otwarty (podobnie jak Wikipedia), każdy może zgłosić chęć współpracy przy jego budowie, obsłudze, zarządzaniu i zostać Moderatorem. Również każdy, kto ma ochotę stać się współtwórcą Rybiego Oka, może wybrać sobie własną grządkę do uprawiania i wspólnie z innymi czynić ją zgodną z własną wizją. Może uczestniczyć w rozwoju konkretnego istniejącego już działu wędkarskiego (np.Filmy, Fotografie, Sprzęt, Humor, Wody, Łowiska, Linki, itp.) lub też stworzyć całkiem nowy. Jeśli lubisz wędkarstwo i pragniesz zostać współtwórcą Rybiego Oka wypełnij ten Formularz listu E-mail i napisz w nim czym chcesz się zająć, i dlaczego właśnie Ty. Aktualne gremium adminów i moderatorów zadecyduje, czy zasługujesz na taką rolę, jeśli jednak masz chęci i choć nieco wiesz o wędkarstwie zapewne masz duże szanse :).