Lewe menu

Filtry

Humor»

Ocena: 3 Ilość ocen: 46

Wiek ryby

Jak poznać wiek ryby?
- Po oczach. Im oczy dalej od ogona, tym ryba starsza.

Wiek ryby
  • Obecnie 3 z 5.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ocena: 3,2/5 (46)

Dziękujemy za Twoją ocenę!

Ty już oceniałeś/aś tę stronę, oceny można dokonywać tylko raz!

Twoja ocena została zmieniona, dziękujemy za ocenę!

Hyde Park»

Niepoprawny krytyk

Czapku w czapce lub bez czapki.
Chyba masz na oczach klapki?
Ciągle coś Ci w poprzek leży.
Czas byś w siebie już uwierzył!

więcej...

Niepoprawny krytyk
  • Obecnie 3,5 z 5.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ocena: 3,6/5 (5)

Dziękujemy za Twoją ocenę!

Ty już oceniałeś/aś tę stronę, oceny można dokonywać tylko raz!

Twoja ocena została zmieniona, dziękujemy za ocenę!

Szukaj

Reklama

Rybie Oko/Artykuły/Rybim okiem/Ciąg dalszy dyskusji  

"Zaczyn"

Ocena: 0 
Ilość ocen: 0 
 Ilość wyświetleń: 3642 
Komentarzy: 3 
ID: 24911 
Węzeł: 16581 

Wprawdzie obiecywałem wypowiedzieć sie wcześniej, ale ponieważ było więcej głosów odczekałem jeszcze dwa dni.

„Zaczyn”.

Spodziewałem się dyskusji nad moim nieco prowokacyjnym artykułem na temat konieczności zmian w organizacji polskiego wędkarstwa. Ale nie liczyłem za bardzo na merytoryczną dyskusję, obawiając się, że przeważą głosy krytykanckie, negujące potrzebę jakiejkolwiek dyskusji, ponieważ wszystko jest do kitu i nic nie można zrobić, bo nie warto, itd. itp.

Tymczasem ku mojemu niejakiemu zdumieniu tak się nie stało. Dyskusję zdecydowanie zdominowały głosy ludzi, którym zależy na dobrej kondycji polskiego wędkarstwa. I chociaż różne były oceny stanu obecnego oraz różne priorytety i kierunki dotyczące koniecznych zmian, to jednak prawie wszyscy zgodzili się, że dyskutować trzeba, że analizy wadliwych lub przestarzałych form aktualnego stanu organizacyjnego są konieczne, a propozycje rozwiązań i zmian – pożądane. Jeśli nawet nie mogą być one zrealizowane już, to może w nadziei, że staną się gotową podstawą przyszłych zmian.

Odnosząc się do dotychczasowych wypowiedzi biorących udział w dyskusji, chciałbym dokonać pewnego resumé, ale aby tekst niniejszy był bardziej klarowny i jednolity, od razu dokonam podziału głosów na dwie grupy:

Do pierwszej zaliczam głosy, które z góry powątpiewają w realny pożytek z dyskusji na proponowane tematy, nie widzą w jej prowadzeniu ani sensu i celu, ani wartości wyników, już nie mówiąc o ewentualnych korzyściach i nazywając dyskusję jeszcze jednym „biciem piany”.

Ponieważ rozumując z niejaką dozą zapalczywości w ten sposób ci, którzy nadal uznają dyskusję za zbędną, sami się z niej wykluczają, więc nie do nich kieruję dalszy tok mojej wypowiedzi i dziękując im za dotychczasowy udział mam nadzieję, że nie wezmą mi tego za złe.

Druga grupa, to Ci Koledzy, którzy uważają, że dyskutować zawsze warto, albowiem w ogniu dyskusji poszerza się nasza wiedza o wiedzę innych, kształtują się poglądy, rodzą pomysły i rozwiązania istniejących i zaistniałych w jej trakcie problemów w temacie, bez względu na szansę realizacji wyników i wniosków dyskusji, wykreowanej wspólnie wizji przyszłości naszego wędkarstwa, z niejaką jednak nadzieją, że może ktoś, kiedyś, wykorzysta to w ramach swojej działalności i możliwości. Dlatego uważam „że Paryż wart jest grzechu”, który niektórzy nazywają „biciem piany”.

Wracając do dyskusji, podzielam zdanie Sławka Rybickiego, że jakiekolwiek zmiany w statucie, w organizacji wędkarstwa i w zasadach gospodarowania wymagają przede wszystkim bazy, to znaczy wody własnej lub dzierżawionej w oparciu o podstawy prawne. Taka woda, obojętnie czy będzie to staw, glinianka, jezioro, lub jakikolwiek obwód rybacki, musi – powtarzam – musi mieć swojego gospodarza odpowiedzialnego za jej stan. Gospodarza odpowiedzialnego nie tylko za zarybianie, ale za skuteczną ochronę przed kłusownikami i pseudowędkarzami, regulację presji wędkarskiej przez wydawanie osobnych zezwoleń, nawet gdyby miały być one bezpłatne lub płatne dodatkowo na podstawie ekonomicznych wyliczeń oraz wprowadzanie ewentualnych, dodatkowych ograniczeń w ramach ogólnych przepisów prawnych i organizacyjnych. Czyli gospodarz winien posiadać również określone w statucie prawa, do osobowości prawnej włącznie (jeśli to wymaga duża liczba członków i duży areał posiadanych wód).

Za bardzo merytoryczne i cenne uważam wypowiedzi Kolegi Ryszarda Siejakowskiego, którego (z konieczności skrótowa) analiza stanu naszego wędkarstwa i takaż synteza celów do osiągnięcia może stanowić podstawę rozwinięcia wniosków do propozycji na ten temat. Przy okazji. chciałbym go zapewnić, że wiem doskonale czym jest statut i pisząc o kilku posiadanych w bibliotece statutach miałem na myśli jego kolejne aktualizacje i wersje, co wynika z mojego tekstu uzasadniającego pogląd, że Statut nie Ewangelia, a które to powiedzenie pochodzi z mojej polemicznej wypowiedzi jeszcze z lat osiemdziesiątych dla „W.W.”. I dlatego podzielam pogląd Kolegi R.S., że powinniśmy zacząć od wyznaczenia celu naszej dyskusji, czyli takiej konstrukcji statutu, który by określał wymagania, jakie powinna spełniać konkretna organizacja wędkarska. Nie jesteśmy chyba głupsi od autorów obecnego Statutu PZW i stać nas chyba na opracowanie nowocześniejszego, bardziej związanego z realiami naszego hobby. To już nie będzie „bicie piany”, ale konkretny wzór do dyskusji przez obszerniejsze (z czasem) gremium i na większym forum. Może za kolejne 4, czy 8 lat będzie ten wzór podstawą kampanii wyborczej kolejnego „T. Rudnika”.

Nie mogę natomiast zgodzić się z krewkim w dyskusjach Kolegą Tomaszem Płonką, który stawia tezę, że trzeba dyskutować „kto? jak? gdzie ma coś robić? Bo „co trzeba zrobić, to już wszyscy wiedzą”. Otóż jestem zdania, że jeśli nie określimy wyraźnie konkretnych celów i zmian, które krok po kroku trzeba artykułować wyraźnie, to nasze jednostkowe wysiłki na rozbieżne, choćby najbardziej słuszne tematy nie będą miały takiej wagi, jak skupienie się na najważniejszych, w logicznej kolejności, tematach i zadaniach. I jeszcze jedno: Kolega nie liczy zanadto na stworzenie jakiejś nieokreślonej siły, która podjęłaby się wprowadzenia zmian na poszczególnych szczeblach organizacyjnych PZW. Ja też na razie nie liczę. Dlatego stawiam na skonstruowanie przez nas teoretycznej podstawy dalszego działania, czyli określenia praw i obowiązków podstawowych jednostek organizacyjnych czyli Kół (wracam do starej nazwy, bo nowa, chociaż ogólniejsza i mnie się nie podoba), wyznaczenia zakresu zadań i sposobów działania, czyli całego, rozpisanego na drobne schematu prawno-organizacyjnego koła. A następnie można spróbować „wcisnąć” go w jakieś istniejące już organizacyjne ramy, czy to PZW, czy też Towarzystwa Wędkarskiego w ramach jakiegoś gospodarczego i (na razie) jednostkowego eksperymentu. Tymczasem pokażmy, że potrafimy w ramach wirtualnego wypracować dla niego klarowne, logiczne, spójne i określone innymi pozytywnymi przymiotnikami ramy organizacyjne.

Za bardzo cenne uważam spostrzeżenia Kolegi A. Trembaczowskiego na temat trendów państwa w gospodarce wodami. Państwo nie oddało Związkowi wód na zawsze – pisze autor wypowiedzi. I jeśli gospodarka PZW na dzierżawionych wodach nie będzie efektywna (a nie jest), to wody będą Związkowi kolejno odbierane przez lokalne władze. Przejmą je ci, którzy potrafią dobrze gospodarować i przynosić zyski nie tylko finansowe. Kolega A.T. widzi też konieczność powstania nowego statutu. No to opracujmy wzorzec MY. Bądźmy ofensywni w tej inicjatywie. I pozytywni. Na samym wytykaniu istniejących błędów i nieprawidłowości, na samej nawet totalnej negacji daleko nie zajedziemy.

Obwiniam również mocno siebie za to, że dyskusja w znacznej części dotyczy imponderabilii i jest trochę chaotyczna, ponieważ zamiast zadać konkretne pytania, aby na nich się skupić, rzuciłem na nieprzygotowany grunt parę pierwszych z brzegu, ledwie kiełkujących problemów licząc, że dyskutanci poprowadzą dyskusję o meritum zagadnień, które ich zdaniem wymagają rozwiązań. A ponieważ tak się stało tylko częściowo, wracam do przysłowiowego „jaja” i ab ovo pozwolę sobie już bardziej konkretnie przedstawić problemy i zapytać o propozycje, w jaki sposób powinny być rozwiązane?

A więc na początek Koło (podstawowa jednostka organizacji wędkarskiej). Postawmy sobie w tej materii (zapraszam) jak najwięcej pytań! I ustalmy wspólnie oraz przegłosujmy odpowiedzi. Ja zaczynam, na chybił trafił:
1. Jaka powinna być optymalna liczba członków koła, aby miało ono taką sumę pieniędzy, która pozwoli na rozsądną gospodarkę na posiadanych wodach; aby członkowie chociaż trochę się znali i przynajmniej w jakiejś części integrowali; aby koło było w miarę operatywne i mogło liczyć na większy aktyw niż obecnie, pomocny w koniecznych pracach na rzecz koła?
2. Czy koło bez własnej wody ma sens istnienia? I jeśli tak, to jaka powinna być forma jego udziału w korzystaniu z wód innych kół?
3. Czy duże (jak liczne?) koło, posiadające dużo zagospodarowanych wód, powinno posiadać osobowość prawną?
4. Jaki procent swojego funduszu netto powinno przeznaczać koło na utrzymanie i zadania wyższych szczebli organizacji?
5. Czy w ramach swojej gospodarki koło powinno inwestować w infrastrukturę otoczenia wody i czerpać z tego profity? (Rybaczówki, pomosty, zadaszenia, śmietniki, WC, punkty grillowe, a może kioski, lub środki pływające oddane w pacht któremuś z chętnych członków koła?)
6. Jak powinien wyglądać skład zarządu koła i które funkcje powinny być w jakiś sposób płatne lub zwolnione z opłat za wędkowanie? (Ichtiolog – dorywczo; skarbnik ?; gospodarz akwenu? strażnicy?)
7. Prawa i obowiązki koła i zarządu? Ustalanie dodatkowych, a może i zasadniczych opłat za wędkowanie? Lokalne ograniczenia limitów, okresów ochronnych i wymiarów ryb ?
8. Kadencyjność władz?
9. Jak skutecznie zorganizować ochronę łowisk/a?
10. Czym zarybiać, aby łowisko funkcjonowało zgodnie z ekologią i było jednocześnie atrakcyjne wędkarsko?
Dosyć! Czekam na następne 10 pytań od każdego, kto zechce zabrać głos na temat organizacji i problematyki koła! Potem spróbujemy poszukać odpowiedzi i rozwiązań, czyli taką mini analizę wartości. I jednocześnie proszę któregoś z dotychczasowych dyskutantów, aby opracował listę pytań dotyczących wzorcowej konstrukcji statutu organizacji wędkarskiej. Może uda nam się na tym „zaczynie” wspólnie upiec jakiś strawniejszy bochenek wędkarskiego chleba powszedniego.
Pozdrawiam wszystkich - Hiljot

Dyskusje i recenzje

Schowaj teksty   
   
Ryszard Siejakowski

Jak to się mówi, bez drożdży, ani rusz. A drożdże będą nam potrzebne, oj bedą. Na początek, kilka spostrzeżeń do przedstawionego dekalogu życzeń a czasami wątpliwości.
ad.1. Bardzo trudno będzie ustalić tzw optymalną liczbę członków Koła. Osobiście jestem za zwiększeniem liczebnosci koła do minimum 500 osób, aby mogło byc w miarę samofinansujące sie. Zapewne zaraz padnie zarzut, a co z małymi miejscowościami czy kołami działającymi na wsi, gdzie zgromadzenie wymaganej liczby 500 osób natrafi na poważne problemy. Rozwiązaniem mogły by byc sekcje, tak jak kiedyś to funkcjonowało, które mają mniejsze uprawnienia ale organizacyjnie, wcale nie muszą być skazane na samozagładę, a wręcz odwrotnie, mogą lepiej wypełniać niektóre zadania i nie będą przykrywką pod istniejącą fikcję. Temat bardzo szeroki i wymagający szerszego wprowadzenia, aby nie wysnuwano pochopnych i niewłaściwych wniosków. Jednocześnie jestem za ograniczeniem od góry liczebności kół, zwłaszcza miejskich. To tutaj często rodzą się różne patologie, na styku Okręg Koło.
ad.2. Bardzo celnie postawiony problem. Jestem zdecydowanym przeciwnikiem, takiej gospodarki wodami jaka istnieje obecnie. Większość wód, jest pod "opiekuńczymi" skrzydłami Okręgu. Jaki jest tego skutek, widać gołym okiem. Wystarczy porównać jakośc wód, gdzie opiekunami są Koła z wodami zarządzanymi przez Okręgi. To, w niektórych przypadkach nawet trudno porównać. Wodami POWINNY się opiekować tylko i wyłącznie Koła. Jest to doskonały i sprawdzony sposób na integracje społeczności wędkarskiej, wokół określonego zadania i określonej wartości materialnej. Zapobiega też, nieracjonalnej gospodarce rybackiej, z taką uciechą i samowolą uprawianą przez władze okręgowe. W większości wypadków, na takich wodach, zarybienia są większe, gdyż Koła same przeznaczają określone, dodatkowe środki finansowe na te cele /z dodatkowych składek, czy z przeznaczenia części składki członkowskiej na zarybianie a nie zdegenerowany sport wędkarski. Oczywiście nie wszystkie wody moga byc pod kuratelą Kół. Podstawowy problem jest z ciekami. Tu musiał by zadziałać mechanizm "partycypacji" poszczególnych Kół czy nawet tzw rejonów, na określonych i jasno zdefiniowanych odcinkach cieków. To jest jeszcze szerszy problem niz w pkcie 1-szym, zwłaszcza gdy dotyczy cieków, których zlewnia ma charakter ogólnokrajowy, np Wisła, Odra, Warta, Bug, San, Narew, Noteć.
ad.3. Ograniczoną tak. Podobnie ma się sprawa z Okręgami. Najwyższy czas skończyć z fikcją. Albo chcemy mieć stowarzyszenie o charakterze i zasięgu ogólnokrajowym, z pełną odpowiedzialnością władz tego stowarzyszenia, albo twórzmy stowarzyszenie o charakterze federacyjnym, z jasno zdefiniowaną odpowiedzialnoscią uczestników tej federacji. To co mamy obecnie, to jest to hybryda w najgorszym wydaniu. Między innymi dlatego mamy taki rozp....al w naszym Związku.
ad.4. Powinna to byc cyfra o charakterze zmiennym i o jej wielkości powinny decydowac bieżące potrzeby oraz ich hierarchiczność.
ad.5. Oczywiście, że tak. Na swoją odpowiedzialnośc i swój rachunek. Wędkarstwo jest to sprzedaż usług a nie towarów. Żadnego puszczania w pacht, to prowadzi do patologii, vide przykład Łopusznej i nie tylko.
ad.6. Sprawowanie jakiejkolwiek funkcji w stowarzyszeniu, czy posiadanie jakiegokolwiek odznaczenia HONOROWEGO, nie powinno być powodem do zwolnienia z opłat licencyjnych. Tutaj podkreslam znaczenie słowa licencyjnych, gdyż tylko taka formuła jest jak najbardziej wymierna w przyszłości. System obecny, czyli prepaid, jest systemem chorym, prowadzącym do nadużyć. Opłaty licencyjne, będą najlepszymi weryfikatorami poszczególnych wód. Na marne wody nikt nie pojedzie, na dobre z dobra infrastrukturą wędkarską będzie zapotrzebowanie. Dzisiaj mamy festiwal ulg. Niestety przeważa prymitywizm myslenia i zwykłe cwaniactwo. To w większości wypadków członkowie zarządów, róznej maści sami siebie zwalniają się z konieczności wnoszenia stosownych opłat. Hipokryzją jest jednoczesne i pod publiczkę zrobione zwolnienie osób powyżej 80 roku życia. W tym wieku to na ryby sie raczej nie chodzi a istniejące wyjątki, potwierdzają tylko tą regułę. Średnia życia mężczyzny w Polsce nie przekracza bodajże 72 lat. A propos zwolnień dla posiadaczy tzw odznaki z wieńcami, to zwolnienia we wszystkich Okręgach są tak sformułowane, że dotyczą nie tylko członków danego Okręgu. Jest to dla mnie osobiście nadużycie, bo co ma Okręg x, do członka w Okręgu Y. Jakie kwoty obecnie uciekają z systemu warto policzyć. Przy 48 bodajże Okręgach i przy średniej ważonej opłacie na zarybianie i ochronę wód w okolicach 80 PLN, szczęśliwy posiadacz złotej z wieńcami zarabia na czysto prawie 4 tysiączki. Chyba o to chodziło twórcom tego zapisu. Klasyczny Orwell.
ad.7 i 8. Pozostawiam bez komentarza. Komentarz nasuwa się sam. Jeśli w państwie uznawanym za symbol demokracji i swobód obywatelskich, jakim są Stany Zjednoczone, ustalono zasadę kadencyjności najwyższej władzy, to chyba wiedzieli dlaczego tak robią
ad.9. Klasyka pytania retorycznego. Częsciowo odpowiedź jest zawarta w pkcie.2. Nikt lepiej nie dba o swoją własność jak ten, kto poczuwa się do jej własności. Są dobre przykłady, np. Towarzystwo Miłośników Parsęty.
ad.10. Jestem zdeklarowanym przeciwnikiem zarybień. Przez ostatnie kilkanaście lat zaserwowano nam monokulturę zarybieniową, która nazywa się karasio-karp. Tą monokulturę wcale nie wymyślili wędkarze, jak niektórzy chcą nam to wmówić. To zaserwowały nam władze stowarzyszenia i one są za to odpowiedzialne. A wędkarze, miast temu przeciwdziałać, zaaprobowali to, idąc na łatwiznę. Tym prostym i nieskomplikowanym sposobem, wykształciliśmy w swoim stowarzyszeniu, specyficzną grupę osobników, karpiarzy-mięsiarzy bez skrupułów. To ta grupa nie może sie doczekać, kiedy będzie zarybienie karpikiem 30 centymetrowym, którego należy przez nastepne dwa dni wyłowić z danej wody. Ten proceder jest uprawiany do dzisiejszego dnia, zarówno przez wędkarzy jak i działaczy. Jestem zwolennikiem tarła naturalnego i jego wspomagania, zarówno przez budowę jak i ochronę tarlisk. I tych naturalnych i tych sztucznych. Zarybienia tylko w ostateczności i w celu osiągnięcia w szybkim okresie czasu poziomu stada podstawowego na wodach zdeprecjonowanych.
A inne spostrzeżenia?
Po pierwsze przekształcenie stowarzyszenia w organizację krajową pożytku publicznego. Zawężanie sie tylko do problemów stricte wędkarskich, świadczy o naszej ułomności i braku odpowiedzialności, za przyrodę.
Po drugie skorelowanie działań w obszarze cieków o zasięgu ponadokręgowym. Tutaj kłaniają się zaprogramowane działania w całym dorzeczu danego cieku a nie działania odcinkowe w danych obrębach rybackich.
Pozdrawiam

Początek

Nie mogę się zgodzić z kolegą Hilarym Jałoszyńskim jakobym był "krewki" i w ogóle wypraszam sobie nawet takie epitety.
Tworzenie podstaw teoretycznych, szanowny Hilary, mamy opanowane do perfekcji w każdym temacie. Internauci są mistrzami świata w teoriach, stworzono już wielokrotnie podstawy różnej działalności, tylko że nikt jej nie prowadzi. Stworzono już w internecie setki super teorii o skutecznym wędkowaniu, tylko że nikt ryby nie złowił
Nikt też nie skorzysta z teoretycznych podwalin nowej organizacji wędkarskiej, które proponujesz wydyskutować. Skończy się na klepaniu w klawiaturę, co swoją drogą jest fajne dla tych, co klepią, czasem gorsze dla tych co czytają.
Jakakolwiek konkretna działalność odbywa się w klubach, kołach wedkarskich. Czasem całkiem pozytywne wyniki to daje, lecz budowanie takiej organizacji zajmie wam całe życie. I tak nic nikt nie osiągnie, dopóki nie pozbędziemy się kłusoli i rybaków, dopóki nie pozmienia się (odgórnie-nakazowo, generalnie-na skalę całego kraju i to od zaraz a nie za 4 lata ) najważniejszych rzeczy w PZW czyli statutu, rapr i systemu opłat. Wydyskutowane teorie tu w internecie możesz próbować wcielić w zycie i życzę powodzenia. Masz kilkanaście osób zainteresowanych tematem, z czego kilku działa aktywnie. Miłego weekendu.

Początek

Drogi Hilary,

Jak sugerujesz, kilka pytań dotyczących poruszanych zagadnień praktycznych:

1. Jak praktycznie przeprowadzic zmiany w statucie, do czego uprawniony jest Zjazd Krajowy PZW?
2. Jak uzyskiwać praktyczny wpyw na podejmowanie decyzji w stowarzyszeniu PZW?
3. Jak zorganizować wspólpracę między członkami stowarzyszenia i między jego jednostkami terenowymi?

Zakładając prowadzenie działalności w kołach, zakładając, że prowadzić jej na podstawie obecnych zasad "nie da się", zakładając, że podział wód publicznych, które stanowią głowną podstawę gospodarowania wedkarskiego, nie zmieni się w ciagu przynajmniej 15-20 lat (obecne kontrakty):

1. Czy struktura kół ma być taka, że jedno koło obejmuje jeden obwód rybacki,
czy też kilka kół zajmuje się jednym obwodem rybackim, a w jego ramach wydzielonymi łowiskami, czy też jedno koło zajmuje się więcej niz jednym obwodem rybackim ( to wskazuje na potrzebną liczebnośc i zasoby finansowe i rzeczowe dla funkcjonowania koła)

2. Czy koła ma ją byc terytorialnie związane z miejscem zamieszkania/pobytu czlonków (wkład pracy członków) czy też z ich zainteresowaniami wędkarskimi

3. Czy członkowie koła samodzielnie mają określać kierunki gospodarowania w obwodach, w którym sposób zagospodarowania może być różny i jak godzić zamiłowania róznych grup wedkarzy w kole na tyle licznym, żeby utrzymało obwód rybacki

4. Co zrobic jeżeli w okolicy mieszka i jest chętnych do udziału w kole niż dostępny obwód jest w stanie utrzymac, oraz co zrobić z obwodami, które są w odludnych okolicach?

5. W jaki sposób miałyby być rozwiązane kwestie obsługi administracyjnej, ichtiologicznej, rybackiej, prawnej, księgowej koła w czasie i miejscu przez członków koła pożądanych i jakie miałoby być finansowanie tychże, w przypadku "osobowości prawnej"

6. Czy organizacja wędkarska miałaby być federacją poszczególnych kół - (stowarzyszeń, spółdzielni, fundacji, spółek czy jeszcze innej formy) czy też koła miałyby być jednostkami terenowymi ogólnopolskiego stowarzyszenia? A co za tym idzie, czy koło miałoby oddawać część swojego dochodu na struktury wyższe, czy też w kole miałaby pozostawac część dochodów stowarzyszenia, przeznaczona na podstawową działalność?

7. W przypadku pierwszej alternatywy, praktycznie patrząc, czy jest realnym rozwiązanie PZW,bo do tego musiałoby się sprowadzić powstawanie odrębnych kół następnie sfederowanych (dobrowolnie, a więc nie wszystkich i nie wszędzie).

8. A jeżlei to nie jest realne to czy realnym jest powołanie kół według tego pomysłu?

9. I co wtedy z wodami, na które już teraz sa zawarte wieloletnie umowy dzierżawy?

10. jak koła organizowałyby działalnośc inną niż gospodarowanie na wodach?

Obawiam się, że wiele z tych pomysłów wynika z dośc wąskiej perspektywy patrzenia na wędkarstwo, z pofdejścia "bliższa ciału koszula" niż z całościowego ogarniania spraw i róznorodności wędkarstwa i działalności wędkarskiej. Ze swego rodzaju "sobiepaństwa" i braku rozwagi. Statut i struktura musi umożliwiać kierowanie organizacją. To może być czasem niezrozumiałe lub traktowane jako "dolegliwe" przez pojedynczych, zwłaszcza bardziej wrażliwych na punkcie swojego "ja" członków. Spidsane zasady mogą też byc wypełniane lub nie, tak przez władze stowarzyszenia jak i przez samych członków, tworzących te władze. Bo najwyższą władzą stowarzyszenia sa zgromadzenia członków. Nie spotkania z zarządami tylko walne zgromadzenia członków. w czasie kórych członkowie mają możliwość powiedzenia powołanym przez siebie zarządom czego oczekują, a do tego udzielić albo nie absolutorium zarządom, zatwierdzić albo odrzucić budżet i plan działania. Warunkiem do podejmowania takich decyzji jest wiedza o tym, co się w stowarzyszeniu, w najbliższym otoczeniu, w kole i w okręgu dzieje. A tej wiedzy nie da sie uzyskac inaczej niz przez uczestnictwo w pracahc stowarzyszenia, w realizowaniu celów stowarzyszenia, w podejmowaniu działań, które do realizacji cełów prowadzą.

I na koniec pytanie:

Czy nie lepiej, w ramach obecnego Statutu, w ramach którego i tak trzeba uzyskać wpływ w PZW, żeby marzyć o wprowadzeniu tych wszystkich mglistych pomysłów, rzeczywiście uzyskiwac wpływ na członków stowarzyszenia, a wraz z nimi tworzyć władze tegoż stowarzyszenia, zasobnego w majątek i dzierżawione wody, wówczas zmieniając to, co wymaga w sumie dość kosmetycznych, a nie zasadniczych zmian. Biorąc przykład z tych, którzy to już robią, skutecznie i z pożytkiem dla wszystkich pozostałych.

Pozdrawiam serdecznie

Jurek Kowalski

Początek

 
RSS 2.0
PDF
E-mail do moderatorów Wersja drukowalna - Sklep Wędkarski ŻBIK Pomoc Błędy Księga Gości
Reklamy Krokus: Jeśli interesuje Cię wędkarstwo a w szczegolności, gdy chesz pooglądać piękne Zdjęcia wędkarskie ryb i przyrody, kliknij na wskazany link. Jest co pooglądać! Każdy hobbysta wędkarz winien być raczej zadowolony.

Wielki Portal Wędkarski "Rybie Oko" ma charakter otwarty (podobnie jak Wikipedia), każdy może zgłosić chęć współpracy przy jego budowie, obsłudze, zarządzaniu i zostać Moderatorem. Również każdy, kto ma ochotę stać się współtwórcą Rybiego Oka, może wybrać sobie własną grządkę do uprawiania i wspólnie z innymi czynić ją zgodną z własną wizją. Może uczestniczyć w rozwoju konkretnego istniejącego już działu wędkarskiego (np.Filmy, Fotografie, Sprzęt, Humor, Wody, Łowiska, Linki, itp.) lub też stworzyć całkiem nowy. Jeśli lubisz wędkarstwo i pragniesz zostać współtwórcą Rybiego Oka wypełnij ten Formularz listu E-mail i napisz w nim czym chcesz się zająć, i dlaczego właśnie Ty. Aktualne gremium adminów i moderatorów zadecyduje, czy zasługujesz na taką rolę, jeśli jednak masz chęci i choć nieco wiesz o wędkarstwie zapewne masz duże szanse :).