Lewe menu

Filtry

Komentarze

Humor»

Ocena: 3,5 Ilość ocen: 77

Zlota rybka

Zlowil rybak zlota rybke ... i jak to w kawale- ma trzy zyczenia do wyboru ..
Pierwsze, chce byc zdrowy - Zalatwione -mowi zlota rybka .
Drugie, chce byc najbogatszy na swiecie -Zalatwione -mowi zlota rybka.
Trzecie , mowi rybak, chce pojechac samochodem do USA , bo samolotem sie boje latac - zbuduj mi most przez ocean.
Zwariowales ? -mowi rybka -Ty wiesz jak dlugo to bedzie trwalo , a ile szkody wyrzadzi taki most ! My ryby nie bedziemy mialy spokoju na dnie oceanu !!! Pomysl o zatruciu srodowiska !!! Zmieniaj zyczenie.
No dobrze - to chcialbym chociaz raz zrozumiec moja zone-odpowiada rybak.
Wiesz co-mowi rybka-to gdzie ma byc ten most ?

Zlota rybka
  • Obecnie 3,5 z 5.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ocena: 3,5/5 (77)

Dziękujemy za Twoją ocenę!

Ty już oceniałeś/aś tę stronę, oceny można dokonywać tylko raz!

Twoja ocena została zmieniona, dziękujemy za ocenę!

Hyde Park»

Rybowanki limerykopodobne c.d.

Pewna brzana, znane w Rabie kurwiszcze
zadała się raz z wędkarskim mistrzem
i tak długo nęciła go dupą, czyli zadem,
aż mistrz, g-ruchając, popadł w przesadę
i teraz w nowej dyscyplinie błyszczy.

*

Płotka z Wisły, znana cichodajka
bardzo chciała wiedzieć, gdzie szczupak ma jajka?
Zachodziła go z przodu, zaglądała z tyłu,
ale jajek nigdzie nie było.
Stąd wieść poszła: szczuk jajka, to bajka!

Rybowanki limerykopodobne c.d.
  • Obecnie 3,5 z 5.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ocena: 3,6/5 (5)

Dziękujemy za Twoją ocenę!

Ty już oceniałeś/aś tę stronę, oceny można dokonywać tylko raz!

Twoja ocena została zmieniona, dziękujemy za ocenę!

Jesienią

Ocena: 5 Ilość ocen: 1Ocena: 5 Ilość ocen: 1Ocena: 5 Ilość ocen: 1Ocena: 5 Ilość ocen: 1Ocena: 5 Ilość ocen: 1Ocena: 5 Ilość ocen: 1
Ocena: 5 
Ilość ocen: 1 
 Ilość wyświetleń: 2535 
Komentarzy: 2 
ID: 47807 
Węzeł: 28726 
Marek Pedyński

Pośród kilometrami ciągnącej się smętnej wstęgi mgły, która niczym całun okrywała gasnące drzewa i krzewy, dało się gdzieniegdzie zauważyć ślady życia. To dzika kaczka przemknęła tuż nad ziemią, to znowu kropawy bażant przemaszerował z dostojnie podniesioną głową. Gdzieś w oddali rozległ się wrzask wystraszonej sroki. Później cisza. Mgła gęstniała z każdą minutą, po kilku godzinach jej triumf nad całą wiślaną doliną był niepodważalny. Dotarła do najdalszych zakątków, przesączyła się przez gęste chaszcze i wypełniła szarością przestrzeń pomiędzy wałami. W takie dni wielka rzeka, szemrząc cichutko, opowiada nadbrzeżnym wierzbom cudne historie, a te pochylają nisko swoje rosochate głowy, aby nie umknął choćby jeden szczegół z powierzanych tajemnic.

Paweł stał bez ruchu na szczycie wysokiego w tym miejscu wału i wytężał wzrok, próbując przeniknąć mleczną przestrzeń przed sobą. Wypatrywał Wisły, niosącej nieopodal szeroko rozlane wody. Po kilku minutach bezowocnej obserwacji zdjął z ramion ciężki plecak i położył go na mokrej trawie przed sobą. Chwilę mocował się ze zrogowaciałym wiązaniem, wreszcie wydobył niklowany termos, którego srebrzyste ścianki błyskawicznie pokryły się drobinkami skroplonej wody. Gorąca kawa odpędziła zniechęcenie i napełniła przyjemnym ciepłem żołądek. Znowu patrzył przed siebie. Myślami był jednak daleko od tego miejsca, od zamglonej, zawilgłej niecki. Snuły się w nim wspomnienia dawnych czasów, odległe, a jednak bliskie, poprzecinane kłębowiskiem narosłych przez lata myśli, a jednak dziwnie przejrzyste...

Wschód słońca nad Wisłą

Oto wąska pychówka mknie rączo z prądem rzeki, stojący na niej mężczyzna nie musi się zbytnio wysilać przy pokonywaniu kolejnych kilometrów. Zwraca tylko uwagę, by łódka nie zawadziła o ostre pazury wystających z wody korzeni. Zna tę wodę, więc z wielką wprawą omija kolejne przeszkody, mimo że mrok wokół zupełny. Nie jest sam, u rufy siedzi opatulony w za dużą kufajkę chłopiec i patrzy wylęknionym wzrokiem na szerokie plecy wujka. Wygląda jak przestraszony kociak, zostawiony przez matkę w stodolnych ciemnościach.

Nu, nie bojaj się Pawciu, dobijamy – szepce mężczyzna, cumując łódkę do czarnego konara, jedynej widocznej pozostałości po zatopionym dębie.
Nie bojam się, tylko że ciemno... – jęczy malec.
Na dużego ryba, to ino po ciemnicy.
Ale straszno...
Nu, cichaj już, cichaj! – ucina dyskusję wujek.

Chłopiec przestaje się wkrótce bać, no bo jak tu być w strachu, skoro ma się takiego opiekuna. Wujcio zakłada na kotwicę zieloną żabę, rozwija kawał linki i posyła obciążony solidnie zestaw daleko przed siebie. Głośny plusk, a potem cierpliwe oczekiwanie na „dużego ryba”. Pawcio odczuwa w swej cierpliwości narastającą senność, oczy kleją się, zamykają... Z letargu wyrywa go jakiś ruch na łodzi. To wujek walczy z pływającym w ciemnościach olbrzymem! Ciężko wybiera linkę, aż stęka i pojękuje z wysiłku. Malec rozdziawia z wrażenia niewinną buzię i...
Zagubiony pośród mgieł szarak prysnął raptownie spod nóg Pawła, który drgnął zaskoczony. „Ciekawe, kto kogo bardziej przestraszył” – pomyślał i znowu się rozmarzył...

Lato, upał, rozgrzane powietrze stoi w miejscu. W zacienionej zatoczce buszują wspaniałe płocie. Paweł chwyta jedną po drugiej na haczyk, przyozdobiony kulką anyżowego ciasta. Ten anyż to prawdziwe tegoroczne odkrycie. Mama wprawdzie złości się okrutnie, bo fiolki z zapachem do tortu znikają jedna po drugiej, ale ojciec chwali zmyślność syna. „Będą z niego ludzie” – cieszy się w duchu. Sam też wędkuje, tyle że brak mu czasu na częste wyprawy. Co innego Paweł, ten w pełni wykorzystuje uroki wakacyjnej przerwy w nauce...

Kolejny zarzut i kolejna płotka. Rybka walczy zaciekle, błyskając przy nawrotach srebrnymi łuskami. Nagle wir, trzask i zupełne zaskoczenie! Szczytówka bambusa wyprostowana, żyłka smętnie zwisa, urągając osłupiałemu łowcy swoim widokiem. Chłopak drżącymi palcami montuje kolejny, dużo mocniejszy zestaw. Kotwiczkę poprzedza stalowy drucik – chytrość wydumana przeciwko zębom szczupaka. Pękaty spławik ląduje pośrodku zatoczki. Porusza się w takt podrygującej na kotwiczce płotki. Po chwili znika gwałtownie, żyłka ucieka z kołowrotka. Ostre szarpnięcie wędką i upragniony opór. Gorączkowy hol, podczas którego zestaw celująco zdaje test na wytrzymałość. Zaskoczony zębacz dyszy ciężko w pachnącej trawie. Wielki... Radość ogromna! Dopiero ciężkie krople letniej ulewy chłodzą głowę rozentuzjazmowanego łowcy. Po chwili Paweł maszeruje wśród wichru, grzmotów i błyskawic w kierunku domostwa, czując w plecaku słodki ciężar zdobyczy. Rozpiera go duma, nie wie jeszcze, że okupi tę wyprawę ciężkim zapaleniem płuc. Nie będzie jednak żałował, iż się na nią wybrał, w końcu nie co dzień chwyta się pierwszego w życiu szczupaka!

Uśmiechnął się do swoich myśli i wlał do kubka resztkę kawy. „Tyle lat, tyle lat...” – pomyślał. Spojrzał raz i drugi w kierunku Wisły i mruknął coś pod nosem. Uśmiech zmienił się zrazu w zadumę...

Węglowy spinning trzeszczy, wyginając się do granic możliwości. Plecionka ucieka z głośnym świstem, aż ryba staje gdzieś na granicy nurtu i spokojnej wody. Powolne, uparte „pompowanie” i znowu gwałtowny odjazd. Czwarty, piąty? Paweł traci rachubę, ręce mdleją z bólu. Wreszcie, po kilkudziesięciu minutach twardej walki, ogromny sum krąży pod samym brzegiem. Ciemne cielsko przesuwa się tuż pod powierzchnią, mimowolnie nasuwając skojarzenia do łodzi podwodnej. Łowca, zabezpieczywszy wcześniej dłoń kawałkiem flanelowej szmaty, chwyta rybę za koścista szczękę i taszczy na piaszczysty brzeg. Zmęczenie nie pozwala mu należycie cieszyć się z wygranej. Oddycha ciężko, kto wie, czy nie ciężej niż pokonana zdobycz. Po głowie kołacze się tylko jedna myśl – „wujcio byłby dumny...”

Przed wieczorem wiatr ruszył, rozwiewając mgłę po zaoranych polach. Tu i ówdzie ozwały się skrzekliwe kuropatwy. Wielka czarna wrona kołowała uparcie wokół wiekowej topoli, jakby chciała zahipnotyzować ją swoim jednostajnym ruchem. Tylko wydeptany na trawie ślad świadczył o tym, że niedawno gościł tu człowiek.

Gdzie odszedł? Nie wiem, może łowić kolejne wspomnienia...

Kategorie: TEMAT i GRAND PRIX

Dyskusje i recenzje

Schowaj teksty   
   

Są różne sposoby na spędzanie wolnego czasu,jednak jak poświęca się je na lekturę opowiadań Tego autora,to już na początku opowieści ma sie tą pewność,że nie są to kolejne zmarnowane minuty.

Początek

Początek

 
RSS 2.0
PDF
E-mail do moderatorów Wersja drukowalna - Sklep Wędkarski ŻBIK Pomoc Błędy Księga Gości
Reklamy Krokus: Przynęty wędkarskie

Wielki Portal Wędkarski "Rybie Oko" ma charakter otwarty (podobnie jak Wikipedia), każdy może zgłosić chęć współpracy przy jego budowie, obsłudze, zarządzaniu i zostać Moderatorem. Również każdy, kto ma ochotę stać się współtwórcą Rybiego Oka, może wybrać sobie własną grządkę do uprawiania i wspólnie z innymi czynić ją zgodną z własną wizją. Może uczestniczyć w rozwoju konkretnego istniejącego już działu wędkarskiego (np.Filmy, Fotografie, Sprzęt, Humor, Wody, Łowiska, Linki, itp.) lub też stworzyć całkiem nowy. Jeśli lubisz wędkarstwo i pragniesz zostać współtwórcą Rybiego Oka wypełnij ten Formularz listu E-mail i napisz w nim czym chcesz się zająć, i dlaczego właśnie Ty. Aktualne gremium adminów i moderatorów zadecyduje, czy zasługujesz na taką rolę, jeśli jednak masz chęci i choć nieco wiesz o wędkarstwie zapewne masz duże szanse :).