Left menu

Filters

Humor»

Rating: 4 Reviews count: 8

W samolocie ;)

Podczas lotu samolotem pasażer mówi do sąsiada:
- Niedobrze mi, chyba będę wymiotować, co zrobić?
- Naciśnij pan ten guzik nad głową.
- A po co?
- Wówczas u stewardessy zapali się światełko...
- To ja ku**a źle się czuję a ona nie potrafi sama sobie światła zapalić?

W samolocie ;)
  • Currently 4 out of 5 Stars.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ocena: 4,1/5 (8 votes cast)

Thank you for rating!

You have already rated this page, you can only rate it once!

Your rating has been changed, thanks for rating!

Hyde Park»

Na Romana - wspominkowo

Cisza jakas tu grobowa.
Jedza znikła. Fly sie schował.
Ja sam jeden na tym polu
Jak asinus asinorum
Chyba zeby sie pochwalic
Pisze to cum grano salis.
Kłótni wiła się tu rzeka.
Teraz ad calendas Graecas
Odłożona byc się zdaje.
Czyzby "mane, thekel, fares"?
A la guerre comme a la guerre..
Pustka cicha - marny żer.
Choc cum tacent, clamant
Cóż nam cisza powie sama?
Gdym do wojny szukał wiktu
Ech! Horribile dictu!
Patrze! O impos animi!
Fly ma disiaj imeniny!?
I wojenna ma potencja
Padła cum debita reverentia..
Miły spór da lana caprina
Choć się czasem pieni ślina.
Zyj wiec ad multos annos.
Życiu nie daj wodzić za nos.
Lux in tenebris niech Cie wiedzie.
Choc Robaki i tak w przedzie.
Obyś sie podobał niebu
Cum gais, boris et graniciebus.
I nie będzie referendum.
Nunc est bibendum!!

Na Romana
  • Currently 4 out of 5 Stars.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ocena: 3,8/5 (6 votes cast)

Thank you for rating!

You have already rated this page, you can only rate it once!

Your rating has been changed, thanks for rating!

Search

Advertising

Łatwe czy niemożliwe?

Ocena: 0 
Ilość ocen: 0 
 Ilość wyświetleń: 3420 
Komentarzy: 0 
ID: 48692 
Węzeł: 29216 

Zewsząd dochodzą narzekania, na słabe efekty wypraw wędkarskich. Winą za zaistniałą sytuację obarcza się PZW, rybaków, kłusowników i zbyt „pazernych” kolegów po kiju. Jaka jest prawda?

Dyskutowałem o tym z prawie stuletnim panem Żelisławem , który jest właścicielem jeziora, na którym łowię od zawsze.

Otóż ten pan pozwala łowić na swojej własności wszystkim, za darmo na tyle wędek ile dusza zapragnie. Ryby można zabierać bez żadnej opłaty.
Wydawać by się mogło, że przy takim podejściu woda niebawem będzie martwa, a ona tętni życiem od wielu lat. Jak to jest możliwe?
Sposób osiągnięcia tego stanu jest genialny w swej prostocie. Postaram się w skrócie to wyjaśnić.

Pod koniec dziewiętnastego wieku, miała miejsce wiosenna powódź, w czasie której zostało zalane pole, a właściwie część dawnego koryta rzeki. Ponieważ był to teren z różnymi pagórkami, ojciec pana Żelka usypał wał z nadzieją, że woda zostanie, a on będzie miał własne jezioro. Tak też się stało. Był on zapalonym myśliwym i często gościł w swoich progach ludzi z tą samą pasją, a o różnych profesjach. Na początku dwudziestego wieku jednym z gości przybyłych na polowanie, był specjalista od rozrodu ryb.

Ta znajomość zaowocowała powstaniem wstępnego planu zagospodarowania jeziora. Odbywały się tam sympozja naukowe, a wkrótce pojawiły się ryby. W południowej części akwenu znajduje się zatoczka, w której umieszczono około piętnastu „gniazd”. Gniazda są to ścięte i zatopione drzewa, które mają tworzyć schronienie dla narybku. Ciekawostką może być fakt, iż ostatnim gatunkiem wpuszczonym do jeziora był węgorz a było to w połowie lat pięćdziesiątych dwudziestego wieku.

Pan Żelisław uważa, że wodzie wystarczy nie przeszkadzać, a ona odpłaci się złotem.
W tym jeziorze ryby sieci nie znają, jedynie co roku właściciel sprawdza czy pojawił się nowy narybek. Widziałem go parę razy w akcji. Używał do tego celu okrągłej siatki obciążonej małymi ciężarkami, o średnicy około pięciu metrów. Po zarzuceniu siatka opada jak spadochron, a ściągając ją za sznurek zamyka się. Ta prosta czynność wystarcza do sprawdzania przyrostu naturalnego w zbiorniku.

Wierzcie mi, że zarzucenie tej siatki nie jest sprawą prostą i wymaga wielu ćwiczeń aby zakończyło się powodzeniem.
Rybak, który odławia ryby z pobliskich jezior, za radą pana Żelka, nie ciągnie sieci w czasie i miejscach gdzie ryby szykują się i przystępują do tarła, oraz trochę po nim. Skutkiem tego jest odnawiająca się populacja ryb.

Zapewnienie spokoju podczas tarła to najlepszy sposób „zarybieniowy”, ponieważ nic nie kosztuje.
Ciekaw jestem czy okręgi PZW posiadają informację o tym czy doszło do tarła na wodach im przynależnych i czy pojawił się narybek?
Jeżeli ryby nie rozmnożyły się, to jakikolwiek połów doprowadzi do degradacji wody. Wpuszczanie ryb w miejsca gdzie nie dochodzi do ich rozrodu zmienia charakter wody, tworząc „korytka połowowe”.

Czy sądzicie, że sposób pana Żelisława można upowszechnić?

Dyskusje i recenzje

Schowaj teksty   
   
 
RSS 2.0
PDF
E-mail do moderatorów Printerfriendly version Help Błędy Księga Gości
Reklamy Krokus: eZ publish to nowoczesny i wydajny wzorzec projektowy - CMF (Content Management Framework). OpenSource CMS Kod źródłowy dostępny jest na zasadach nieodpłatnych licencji GNU GPL

Wielki Portal Wędkarski "Rybie Oko" ma charakter otwarty (podobnie jak Wikipedia), każdy może zgłosić chęć współpracy przy jego budowie, obsłudze, zarządzaniu i zostać Moderatorem. Również każdy, kto ma ochotę stać się współtwórcą Rybiego Oka, może wybrać sobie własną grządkę do uprawiania i wspólnie z innymi czynić ją zgodną z własną wizją. Może uczestniczyć w rozwoju konkretnego istniejącego już działu wędkarskiego (np.Filmy, Fotografie, Sprzęt, Humor, Wody, Łowiska, Linki, itp.) lub też stworzyć całkiem nowy. Jeśli lubisz wędkarstwo i pragniesz zostać współtwórcą Rybiego Oka wypełnij ten Formularz listu E-mail i napisz w nim czym chcesz się zająć, i dlaczego właśnie Ty. Aktualne gremium adminów i moderatorów zadecyduje, czy zasługujesz na taką rolę, jeśli jednak masz chęci i choć nieco wiesz o wędkarstwie zapewne masz duże szanse :).