Left menu

Filters

Humor»

Rating: 4 Reviews count: 8

W samolocie ;)

Podczas lotu samolotem pasażer mówi do sąsiada:
- Niedobrze mi, chyba będę wymiotować, co zrobić?
- Naciśnij pan ten guzik nad głową.
- A po co?
- Wówczas u stewardessy zapali się światełko...
- To ja ku**a źle się czuję a ona nie potrafi sama sobie światła zapalić?

W samolocie ;)
  • Currently 4 out of 5 Stars.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ocena: 4,1/5 (8 votes cast)

Thank you for rating!

You have already rated this page, you can only rate it once!

Your rating has been changed, thanks for rating!

Hyde Park»

Na Romana - wspominkowo

Cisza jakas tu grobowa.
Jedza znikła. Fly sie schował.
Ja sam jeden na tym polu
Jak asinus asinorum
Chyba zeby sie pochwalic
Pisze to cum grano salis.
Kłótni wiła się tu rzeka.
Teraz ad calendas Graecas
Odłożona byc się zdaje.
Czyzby "mane, thekel, fares"?
A la guerre comme a la guerre..
Pustka cicha - marny żer.
Choc cum tacent, clamant
Cóż nam cisza powie sama?
Gdym do wojny szukał wiktu
Ech! Horribile dictu!
Patrze! O impos animi!
Fly ma disiaj imeniny!?
I wojenna ma potencja
Padła cum debita reverentia..
Miły spór da lana caprina
Choć się czasem pieni ślina.
Zyj wiec ad multos annos.
Życiu nie daj wodzić za nos.
Lux in tenebris niech Cie wiedzie.
Choc Robaki i tak w przedzie.
Obyś sie podobał niebu
Cum gais, boris et graniciebus.
I nie będzie referendum.
Nunc est bibendum!!

Na Romana
  • Currently 4 out of 5 Stars.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ocena: 3,8/5 (6 votes cast)

Thank you for rating!

You have already rated this page, you can only rate it once!

Your rating has been changed, thanks for rating!

Search

Advertising

Pierwsze lody przełamane

Ocena: 0 
Ilość ocen: 0 
 Ilość wyświetleń: 3071 
Komentarzy: 0 
ID: 47813 
Węzeł: 28733 
Nad Wartą

Odkąd odświerzyłam swoje wspomnienia, a przede wszystkim umiejętności wędkarskie, zaczęły się ...

wędrówki po sklepach(także tych internetowych), w celu zakupienia dla mnie sprzętu wędkarskiego.
Nie było to łatwe, bo ceny wysokie, a kieszenie za daleko, a i sklepów z dobrym(nie koniecznie markowym) sprzętem w naszym regionie niewiele.

Zaczęło się też proszenie męża, by zechciał zabierać mnie na dalsze wypady, nie mówię tu o wyjezdzie na Mazury lub inne odległe miejsca, ale o te blizej naszego regionu.
Wystarczyłaby Regalica, czy Dolna Odra.

Mąż pozostawał głuchy na me prośby, mając w pamięci gotową już wymówkę.
Najmniej trafiający do mnie argument, to taki, że wypad na ryby to jest typowo męska ,,impreza,, i kobiet napewno tam nie będzie.
Przez jakiś czas musiałam obchodzić się smakiem, ale do czasu...bo ja tak łatwo się nie poddaję.

W końcu nadażyła się okazja, kilku kumpli, zrzeszonych i nie wędkarzy wynajęło autokar, by móc większą grupą(mniejszym kosztem) pojechać na ryby w okolice Dolnej Odry.
W przeddzień wyjazdu wszyscy chyba zaklinali deszcz, aby oczywiście nie padał, a ja nie mogłam się doczekać kiedy dzieci w końcu pójdą spać, by móc w spokoju dobrze się przygotować i poraz kolejny przeglądnąć sprzęt i wędkarskie szpargały.
Kiedy wszystko było zapięte na ostatni guzik, w końcu i my mogliśmy pójść spać.

To już nareszcie ten dzień, choć on sam nie zachecał do podróży, czy w ogóle wyjścia z domu, ja i tak się cieszyłam.
Było jeszcze ciemno, ale można było wyczuć w powietrzu zapach zbliżającego się deszczu.
Na niebie ciężkie chmury, a wiatr smagał nasze jeszcze lekko zaspane twarze.

Kiedy rozsiedliśmy się na swoich miejscach w autobusie, mąż szeptał mi do ucha ostrzeżenia o możliwości usłyszenia męskich odzywek i dowcipów
różnego kalibru.
I rzeczywiście rozmawiali żargonem, rodem z rynsztoku, beż skrępowania, jakby nie zauważali mnie i jeszcze jednej pani.
Ale to nie było wcale takie straszne(może nawet śmieszne), jak to, co pózniej część wycieczkowiczów usłyszała i zobaczyła.
To dopiero było zdziwienie części panów, gdy okazało się, że owa pani o której wcześniej mowa, nie była jedyną babą w autobusie.

Zajechaliśmy na miejce, deszczyk jeszcze trochę siąpił, ale z niewielkich chmurek, a na niebie słońce bez trudu wyciągało swe promienie, ogrzewając nas zziębniętych.
Lecz niektórzy byli dostatecznie rozgrzani, że nie poczuli chyba słońca na swych rozbabranych ciałach.

Wszyscy się rozeszli, niektórzy zajęli stanowiska, a ja wraz z mężem poszliśmy obławiać nasze najlepsze tereny(najlepsze w/g mojego męża).
W ciągu dnia pogoda uległa znacznej poprawie, a widoki były tak relaksujące, że nie chciało się wracać, mimo iż połów był raczej kiepski, dzień można było zaliczyć do udanych.
No ale minął określony czas i czas było wracać.
Co niektórzy nie mieli sił, bywczołgać się do pojazdu, ale to nie moja sprawa.

W drodze powrotnej zaczęłam się zastanawiać, że człowiek, alkohol i wędkowanie to niezbyt dobry zestaw.
Zawsze myślałam, że na ryby chodzi czy jezdzi się dla relaksu, to odskocznia od szarości dnia codziennego, a nie po to , by pić wysokoprocentowe napoje i potem nie wiedząc nawet gdzie się było.

Ogólnie wyjazd był udany, powrót wesoły, a dla upojonych bynajmniej nie rybami i otaczającą przyrodą wstyd, przed trzezwymi uczestnikami wyprawy i małżonkami oczekującymi na swoich ,,wędkarzy,,.

Na następnych wycieczkach amatorzy mocnych wrażeń na podniebieniu i nie tylko nie pojawiali się przez dłuższy czas, a pozostali mieli zawsze udany dzień.
Obeszło się bez alkoholu, za to na zakończenie urządziliśmy sobie ognisko(w terenie do tego wyznaczonym).
Pozostaje nadzieja, że zawsze tak będzie, a czytający potomni nie odniosą wrażenia, że na rybach, ryb się nie łowi.
Tu refleksja z mojej strony:
Szkoda, że wszystko co dobre to się szybko kończy, a mój ślubny przekonał się, że kobieta nadaje się nie tylko do prac domowych, ale potrafi być dobrym kompanem na rybach.

Dyskusje i recenzje

Schowaj teksty   
   
 
RSS 2.0
PDF
E-mail do moderatorów Printerfriendly version Help Błędy Księga Gości
Reklamy Krokus: Świat Druku - ciekawe urli

Wielki Portal Wędkarski "Rybie Oko" ma charakter otwarty (podobnie jak Wikipedia), każdy może zgłosić chęć współpracy przy jego budowie, obsłudze, zarządzaniu i zostać Moderatorem. Również każdy, kto ma ochotę stać się współtwórcą Rybiego Oka, może wybrać sobie własną grządkę do uprawiania i wspólnie z innymi czynić ją zgodną z własną wizją. Może uczestniczyć w rozwoju konkretnego istniejącego już działu wędkarskiego (np.Filmy, Fotografie, Sprzęt, Humor, Wody, Łowiska, Linki, itp.) lub też stworzyć całkiem nowy. Jeśli lubisz wędkarstwo i pragniesz zostać współtwórcą Rybiego Oka wypełnij ten Formularz listu E-mail i napisz w nim czym chcesz się zająć, i dlaczego właśnie Ty. Aktualne gremium adminów i moderatorów zadecyduje, czy zasługujesz na taką rolę, jeśli jednak masz chęci i choć nieco wiesz o wędkarstwie zapewne masz duże szanse :).