Lewe menu

Filtry

Komentarze

Artykuł - Słowa to piękne i niebezpieczne narzędzie...Piękne słowa Bardzo dobre (5)

Humor»

Ocena: 5 Ilość ocen: 1

Udany połów

Mąż wraca do domu i stawia na stole trzy butelki wódki.
Żona pyta:
- Skąd to masz Kochanie?
- Złapałem złotą rybkę!!!

Udany połów
  • Obecnie 5 z 5.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ocena: 5/5 (1)

Dziękujemy za Twoją ocenę!

Ty już oceniałeś/aś tę stronę, oceny można dokonywać tylko raz!

Twoja ocena została zmieniona, dziękujemy za ocenę!

Hyde Park»

Rymogady

Rymogady.

Lubię wszelakie polemiki;
w nich wiele pieprzu i soli,
bo patrząc na tego gadulstwa wyniki
można wiedzieć, co kto myśli i woli.

Mnie jednak do głowy myśl uparta wpadła:
dlaczego te gadające głowy
polemizują używając rymadła,
zamiast normalnej mowy?

To jakiś atawizm chyba
z trzeciorzędowego chaosu,
kiedy rybać, czyli mówić, chciała ryba,
ale jej Bozia nie dał głosu.

Stąd niektórzy z nas, ryb dalecy potomkowie,
mający najwięcej rybich genów,
posługują się rybo- czy rymosłowiem,
zaskakując nas swoją ryboweną.

Jeśli wątpiący w mą teorię byliby,
ja analizą naukowo poprawną,
że Sławek („Byba”) pochodzi od ryby
wywiodłem już bardzo dawno

Więc wyluzujcie co nieco,
zacierając dalekiej przeszłości ślady,
abyście nie zostali, oczami świecąc
nazwani z humorem – RYMOGADY.

PS.
Stwierdzam z uczuciem ambiwalentnym,
że i ja nie jestem święty
i kultywując gadulstwa obyczaj
do rymogadów się także chyba zaliczam.

Rymogady
  • Obecnie 4,5 z 5.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ocena: 4,7/5 (3)

Dziękujemy za Twoją ocenę!

Ty już oceniałeś/aś tę stronę, oceny można dokonywać tylko raz!

Twoja ocena została zmieniona, dziękujemy za ocenę!

Szukaj

Reklama

Rybie Oko/Artykuły/Rybim okiem/Pierwszy Szczupły 

Pierwszy Szczupły

Rating: 0 
Rating count: 0 
 View count: 2449 
Comments count: 0 
ID: 49195 
Node: 29487 

Były to dość zamierzchłe dla mnie czasy...Czasy odlegle i piękne zarazem. Odległe gdyż zaczeło się wszystko kilkanascie lat temu, kilkanaście lat a jak bardzo zapadły mi w pamięci ówczesne wydarzenia...A dokładnie jedno wydarzenie - pierwsza wyprawa nad wodę w charakterze łowcy! Wiem, wiem teraz może brzmi to śmiesznie ale wtedy bylo to dla mnie cos z pogranicza pieknej i tajemniczej przygody - mialem 6 lat...

Myślę, że każdy pamięta taki dzień na swój sposób jedni przy boku dziadka inni ojca wprowadzani byli w arkana sztuki wędkarskiej. Ja pamietam jak wprowadzał mnie w ten piekny i malowniczy świat przyrody wujek. Zarówno pierwsza jak i nastepne wojaże odbyla sie na motorze wujka ( wyslużonej już wówczas Mzetce ). Do dzis przewijają mi sie przed oczyma odległe ale jakże wspaniałe przygody z dzieciństwa gdy tylko poczuję charakterystyczny zapach spalin np. Mzetki. Wiem może to śmieszne ale sentyment wraca...Sentyment który ma swoje korzenie w pierwszym wypadzie na ryby.
Wstaliśmy wcześine z rana. Później jak to zwykle bywa szybkie śniadanie, zbieramy wędki, ponton i w pośpiechu pakujemy się na motor. Po około 15 minutowej jeździe znajdujemy sie nad jeziorem Jałowym (niedaleko św. miejsca na rz. Rospudzie). Pomoglem wujkowi ze sprzetem i pontonem, ktory jakos udalo sie nam zwodować i pełni nadziei wypłyneliśmy...

Moja edukacja zaczęła się od nauki wiązania haczyka, rzucania zestawu i.... nauki cierpliwości! A było to niełatwe gdyz jako 6-latek byłem niezłym urwisem,i wysiedzenie 2 godzin bez brania na pontonie było dla mnie nie lada wyczynem! Nie wspominam jednak tego źle gdyż wujek chetnie opowiadał mi o swych wyprawach na ryby. Podsycało to moją nadzieję na branie i chcąc nie chcąc wyobraźnia zaczęła ze mną igrać za pomocą spławika. Co chwila myślałem, że mam branie co doprowadzało wuja do lekkich nerwów.

Nagle jednak splawik polożył się! Pytam więc Artura - Czy sie popsuł? Na co on prawie krzycząc - Piotrek zacinaj !!! Zaciąłem wędka w pałąk, wuj podekscytowany dopinguje mnie do uważnego aczkolwiek szybkiego holu. Jakoś sobie poradziłem i gdy ujrzałem po okolo 3 minutach wysmukłe zielono-cętkowane ciało byłem bardzo z siebie dumny. Dodam jeszcze, iż drapieżnik przegryzł żyłkę już w podbieraku wiec mieliśmy sporo szczęścia. Niestety nic już tego dnia nie złowiliśmy ale fakt pozostaje taki, że nie zapomnę dumnej miny wujka gdy oświadczał rodzinie: "Patrzcie jakiego wychowałem wędkarza! Złowił kilogramowego szczupaka i to na rosówkę!".

Taka była moja pierwsza i zapewne jedna z bardziej szczęśliwych wypraw wedkarskich z wujem. Bywało różnie można by dzieki jednej pewnie wygrac "Śmiechu Warte". Wpadlem z pomostu do wody razem z wedka zarzucając zestaw. Przez 5 minut wisiałem jak przemoczony jenot chwytając sie pomostu ponieważ Artur nie mógł ze śmiechu sie podnieść. Innym razem zaciałem raka... Są to jak opisałem wcześniej odległe czasy dzieciństwa. Malownicze, radosne, pozbawione zmartwień... Staram się łapać ich oddech za każdym razem gdy jestem na rybach. I wiecie co? Za każdym razem mi sie udaje!

DEBIUT

Reviews and comments

Standard view   
   
 
RSS 2.0
PDF
E-mail do moderatorów Wersja drukowalna - Sklep Wędkarski ŻBIK Pomoc Błędy Księga Gości
Reklamy Krokus: Wędkarstwo

Wielki Portal Wędkarski "Rybie Oko" ma charakter otwarty (podobnie jak Wikipedia), każdy może zgłosić chęć współpracy przy jego budowie, obsłudze, zarządzaniu i zostać Moderatorem. Również każdy, kto ma ochotę stać się współtwórcą Rybiego Oka, może wybrać sobie własną grządkę do uprawiania i wspólnie z innymi czynić ją zgodną z własną wizją. Może uczestniczyć w rozwoju konkretnego istniejącego już działu wędkarskiego (np.Filmy, Fotografie, Sprzęt, Humor, Wody, Łowiska, Linki, itp.) lub też stworzyć całkiem nowy. Jeśli lubisz wędkarstwo i pragniesz zostać współtwórcą Rybiego Oka wypełnij ten Formularz listu E-mail i napisz w nim czym chcesz się zająć, i dlaczego właśnie Ty. Aktualne gremium adminów i moderatorów zadecyduje, czy zasługujesz na taką rolę, jeśli jednak masz chęci i choć nieco wiesz o wędkarstwie zapewne masz duże szanse :).