Left menu

Filtry

Humor»

Ocena: 4 Ilość ocen: 2

Szminka

Powracającego późnym wieczorem do domu męża wita żona z wałkiem.
- Ty łajdaku, masz na twarzy szminkę!
- To nie szminka, to krew. Potrącił mnie samochód.
- No... masz szczęście.

Szminka
  • Obecnie 4 z 5.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ocena: 4/5 (2)

Dziękujemy za Twoją ocenę!

Ty już oceniałeś/aś tę stronę, oceny można dokonywać tylko raz!

Twoja ocena została zmieniona, dziękujemy za ocenę!

Hyde Park»

Na rurze

W czasie 1,5 roku pobytu....

więcej...

Wycieczki.
  • Obecnie 0 z 5.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ocena: 0/5 (0)

Dziękujemy za Twoją ocenę!

Ty już oceniałeś/aś tę stronę, oceny można dokonywać tylko raz!

Twoja ocena została zmieniona, dziękujemy za ocenę!

Szukaj

Reklama

Przyroda

Ocena: 0 
Ilość ocen: 0 
 Ilość wyświetleń: 1734 
Komentarzy: 0 
ID: 47878 
Węzeł: 28762 

Spotkanie z przyrodą...

Już jako kilkuletnie dziecko "zaszczepiony" zostałem przez kogoś, kto do tej pory nie zdaje sobie z tego sprawy.
Czym ; przyrodą- kontaktem z nią , wchłanianiem jej odgłosów, podziwianiem piękna krajobrazów, dostrzeganiem fauny i flory.
Zabierał takiego smarkacza dość często na łono przyrody. Były to grzybobrania, wypady nad rzeczkę wałęsanie się po polach, lasach. Z każdym rokiem miałem jakby poważniejsze podejście i ważniejsze sprawy do załatwienia, poznania. Moim celem zaczęło się poznawanie wędkarstwa i myślistwa. Pamiętam jak cały drżałem, gdy na końcu "wędki" zawisła ta pierwsza ryba złowiona nad Ciemięgą. Upalny dzień, piękna pogoda, cisza, szum przepływającej wody, odgłosy ptaków. To wystarczyło bym pasję tę zakodował głęboko w sobie.

Dzięki mojemu Wujowi brnęliśmy dalej. Zaczęły się nagonki na zwierzynę na polowaniach, wśród innych naganiaczy, myśliwych. Na co się polowało: bażanty , zające, kuropatwy, kaczki, lisy itp. Oczywiście ja tylko towarzyszyłem będąc obserwatorem i uczestnikiem wszystkiego co się działo wokół. Płoszyliście kiedyś kaczki w stawie, brnąc po pas w woderach i widząc tylko trzciny... trzciny....., nad i przed sobą. Słysząc nad głową szum przecinającego śrutu lecącego zbyt nisko po trzcinach, a wystrzelanego z dubeltówek myśliwych otaczających cały staw. A miał być zachowany kąt strzału 45", ale nie zrażało mnie to , więcej było bardziej wspaniale.. Adrenalina dawała znać. Ile razy widziałem wystrzały do wysoko przelatujących kaczek z obu luf naraz. Strzelaliście kiedyś z dubeltówki, znacie jej odrzut, to wyobraźcie sobie naciskanie obu cyngli na raz. Ja strzelałem, znowu dzięki niemu i powiem wam że gdy nie dociśniecie broni do ramienia może wam „złamać obojczyk”.

Nie raz wymagało to odporności i siły. Idąc kilka kilometrów po kolana w śniegu przez pola w jednym kierunku i celu, las- nory- lisy. Wspięcie się po oblodzonym drzewie bez gałęzi na wysokość 3 metrów. Nie wiem jak tego dokonałem jako nastolatek. Myśliwy-znowu On, przywiązał mi pas związując nogi i pokazał jak się to robi. Nie wiem teraz jak to zrobiłem. Ale wtedy było wspaniale, mimo dużego mrozu i przejmującego wiatru. Po godzinie wracaliśmy, głównie z mojego powodu i zimna. Wyczerpany kładłem się w drodze powrotnej na śniegu by odpocząć i spać, spać... Ale nie, znowu on mi przeszkadzał, nie dał się wyspać, był ze mną i pilnował byśmy wrócili cali. A lis? No cóż tego dnia nie wyszedł z nory, ale i tak było wspaniale. Teraz nawet bardziej z perspektywy czasu.
Czy wtedy jako młodzieniec zobaczył bym w oddali lisa umykającego by się schronić. Znowu pokazał coś czego wcale nie widziałem, czemu niektórzy nie chcą zobaczyć więcej.
A czatowaliście kiedyś o zmroku, będąc na "zlotach", oczywiście kaczek. Chronią się nad stawami jeziorami by w miarę bezpiecznie przeczekać noc. Siedzisz nad wodą i nic nie widzisz bo noc. Nagle słychać , tak słychać je i po tym wiadomo że „nurkują” do lądowania. Odgłos? No cóż bardzo charakterystyczny, jednak cichy, jeśli go znacie to gratuluję.

A potem .....trzeba je zobaczyć w poświacie księżyca odbitej w lustrze wody. Ale jak siądą to już za późno. Jak chcesz być zgodnie z prawem należy do niech strzelać ale tylko jak są w powietrzu. To tak jak z zającem jak siedzi nie strzela się do niego , dopiero jak się ruszy. Chodzi o to by dać zwierzynie szansę ucieczki, coś w stylu fair play.
Były też takie sytuacje kiedy pies myśliwski nie wykonał co do niego należało. Trzeba było więc rozbierać się i płynąć po stawie po kaczkę krzyżówkę która postrzelona wpadła na środek stawu. Ta dotykająca ciało rzęsa wodna i woda której przecież nie znałem. Ale nie , znowu to niesamowite napięcie, adrenalina. Czy ktoś mi kazał, oczywiście że nie ale jak zostawić taką postrzeloną kaczę. Przecież są takie smaczne pieczone. Tu trochę odzywa się egoizm smakosza.
Potem zaczęły się wyprawy wędkarskie, na początku jak zwykle z kimś, potem indywidualnie. Zawody wędkarskie nad Zalewem Zemborzyckim, bez znaczących sukcesów, ale jednak czasami udawało wygrać się z kadrą. Piękna wyprawa w Bieszczady nad Zalew Soliński i nas trzech rozbitych z dala od wszystkich. Kąpiele w Solince, kryształowo czystej i pełnej od ryb. Temperatura spadająca prawie do zera w środku lata. Ale to przecież góry.

Spędzaliście kiedyś noc nad wodą. Żegnaliście zachodzące słońce a potem to samo próbowało was obudzić nad ranem z letargu i zamyślenia nad sensem życia. Ledwie przenikające gęstą mgłę. Znowu cisza, powiew ledwie wyczuwalnego wietrzyka próbującego przegonić opar. Zimno mimo pełni lata po nieprzespanej ale wspaniałej nocy. Łabędzie lądujące z ich charakterystycznym świstem, rechot żab. I żyłka z wędek która wchodzi w wodę i znika gdzieś. Wzrok spoczywający na niej, że może znów, jak niejeden raz. Zaczęło się!!!! I po zerwaniu kolejnej ryby opanowywanie tego charakterystycznego drżenia rąk i nóg, uspokajanie serca bijącego nienormalnym rytmem. Czułeś to? To znów ci gratuluję bo żyjesz "pełnią". Nie dostrzeże tego ten co ma w głowie tylko słowo kariera, blokowiska, towarzystwo, i nie doceni bo nie „smakował tego”.
Ileż to nocek spędziłem czekając na wymarzoną rybę. Ile nieznajomych wód "zjeździło" się pontonem, wiosłując nie raz w czasie ulewy , burzy i niesprzyjających okoliczności. Tyle razy człowiek wracał zmęczony po tych wyprawach, ale naładowany nową energią na kolejne dni, do następnego razu....Ech ... zostanie mi to do końca...

Czy kiedykolwiek zatrzymałeś się na chwilę w tym naszym pędzie. Usiadłeś na moment sam, wpatrując się w to co nie widać na początku. Sam bo w towarzystwie tego nie poczujesz , nie dostrzeżesz, ......chyba że jesteś w gronie podobnych zakochanych w niej osób. Obserwowałeś jej znaki, znaki przyrody która jest niesamowita?. Ale to jest coś . To sens życia który zrozumie tylko ten co nie straszne mu niepogody. Którzy mają silną wolę i chęć przeżycia czegoś wspaniałego. Czegoś co zostawia ślad w duszy. Tylko musisz to sam wykryć, albo musi ktoś ci to pokazać. Tak jak pokazał mi to 30 lat temu On, nawet o tym nie wiedząc co we mnie zaszczepia.

Dyskusje i recenzje

Schowaj teksty   
   
 
RSS 2.0
PDF
E-mail do moderatorów Wersja drukowalna - Sklep Wędkarski ŻBIK Pomoc Błędy Księga Gości
Reklamy Krokus: Wędkarstwo spławikowe

Wielki Portal Wędkarski "Rybie Oko" ma charakter otwarty (podobnie jak Wikipedia), każdy może zgłosić chęć współpracy przy jego budowie, obsłudze, zarządzaniu i zostać Moderatorem. Również każdy, kto ma ochotę stać się współtwórcą Rybiego Oka, może wybrać sobie własną grządkę do uprawiania i wspólnie z innymi czynić ją zgodną z własną wizją. Może uczestniczyć w rozwoju konkretnego istniejącego już działu wędkarskiego (np.Filmy, Fotografie, Sprzęt, Humor, Wody, Łowiska, Linki, itp.) lub też stworzyć całkiem nowy. Jeśli lubisz wędkarstwo i pragniesz zostać współtwórcą Rybiego Oka wypełnij ten Formularz listu E-mail i napisz w nim czym chcesz się zająć, i dlaczego właśnie Ty. Aktualne gremium adminów i moderatorów zadecyduje, czy zasługujesz na taką rolę, jeśli jednak masz chęci i choć nieco wiesz o wędkarstwie zapewne masz duże szanse :).