Lewe menu

Filtry

Humor»

Ocena: 5 Ilość ocen: 1

Kelner

Późnym wieczorem wraca do domu Kowalski na lekkim rauszu.
- Ty łachudro!
Zaczyna mu robić awanturę żona
– Czy ty wiesz, jak się nazywa facet co całymi dniami przesiaduje w knajpie?
- Oczywiście kochanie. Taki facet nazywa się kelner.

Kelner
  • Obecnie 5 z 5.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ocena: 5/5 (1)

Dziękujemy za Twoją ocenę!

Ty już oceniałeś/aś tę stronę, oceny można dokonywać tylko raz!

Twoja ocena została zmieniona, dziękujemy za ocenę!

Hyde Park»

Biedne

O biedne rzesze rybie,
łowione w techniki trybie.

Biedne
  • Obecnie 2,5 z 5.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ocena: 2,5/5 (16)

Dziękujemy za Twoją ocenę!

Ty już oceniałeś/aś tę stronę, oceny można dokonywać tylko raz!

Twoja ocena została zmieniona, dziękujemy za ocenę!

Szukaj

Reklama

Rybie Oko/Artykuły/Rybim okiem/Samotne wędkowanie, czyli przyjemność 

Samotne wędkowanie, czyli przyjemność

Ocena: 5,33 Ilość ocen: 1Ocena: 5,33 Ilość ocen: 1Ocena: 5,33 Ilość ocen: 1Ocena: 5,33 Ilość ocen: 1Ocena: 5,33 Ilość ocen: 1Ocena: 5,33 Ilość ocen: 1
Ocena: 5,33 
Ilość ocen: 1 
 Ilość wyświetleń: 3278 
Komentarzy: 2 
ID: 46621 
Węzeł: 27967 
Zbigniew Kutyła

Wyprawa ta odbyła się jeszcze przed przystąpieniem zimy do ataku. Celem miało być, takie sobie łowienie. Stało się całkiem inaczej, o czym zaraz postaram się napisać.

Wyprawa ta odbyła się jeszcze przed przystąpieniem zimy do ataku. Celem miało być, takie sobie łowienie. Stało się całkiem inaczej, o czym zaraz postaram się napisać. Pojechałem sam, bo czasem człowiek tęskni za spokojem, ciszą i takim sobie „nicniemówieniem”. Jest wtedy spoko. Natura, ja i ryby. To jest to, co lubię podczas wypraw wędkarskich. Chodzenie też czasem się przydaje. Można wtedy poznać okolice, zapoznać się z innymi wędkarzami, pogadać niekoniecznie o rybach, popsioczyć na wszystko, co tylko znamy i spalić niepotrzebne kalorie. Poznać inne sposoby łowienia, taktykę i sprzęt, kolegów po kiju. Czasem można też sobie napytać kłopotów. Ja takie miałem właśnie podczas ostatniej wyprawy. Mówiąc prościej, trafiłem do gniazda os, a może i szerszeni.

Postanowiłem sobie zwiedzić dosyć niedostępny odcinek Wisły w okolicach Wielowsi. Obłowić dokładnie brzeg, który nie jest nazywany: rybnym. Aby tego dokonać trzeba przebyć niedostępne, przybrzeżne odcinki naszej Królowej Rzek.

Zaczęło się nieciekawie. Deszcz i wiatr. Nie zostałem tym zaskoczony. Mogę nawet powiedzieć, że tego chciałem. Miałem OP-1 więc wskoczyłem w nie momentalnie. Jest to taki fenomen, który nie przepuszcza deszczu, ale również nie wypuszcza powietrza z wewnątrz i każdy, kto w tym ustrojstwie spędził kilka lub kilkanaście godzin, wie o czym mówię. Deszcz nie wszedł do wewnątrz, ale pot wyszedł na zewnątrz. Czyli, mokro i zimno. Łowiłem na swoją ulubioną drgającą, a efektami byłem zaskoczony. Siatki nie wyjmowałem, bo przy przemieszczaniu nie miało to wielkiego sensu. Plecak wyglądał jak wyjęty z wanny, a ja, jak komandos zrzucony z samolotu, tyle, że zamiast kałacha, miałem wędzisko.

Ryby pakowałem, do przygotowanej specjalnie na tą okazję, siatki. Uśmiercałem je i układałem jak sardynki. Nie wiem czemu, ale sprawiało mi to przyjemność. Może dlatego, że ciągle nas uczą, że ryba się mniej męczy, gdy się ją natychmiast zabije. Mamy przecież zakaz połowu na żywą. Złowić i zabić – jakie to humanitarne i mądre.

Obławiałem różne ciekawe odcinki. Były to zatopione drzewa, kamienie i wszystko to, co pozwala rybom, trochę odpocząć i znaleźć pożywienie. Plecak niebezpiecznie pęczniał od poukładanych trupków i wtedy zadałem sobie pytanie. Czemu ja to robię? Odpowiedź na dzisiejszy dzień była prosta. Bo w lodówce nie miałem już zamrożonych ryb, a przynajmniej nie takie ilości, aby spokojnie na nich „przezimować”.

A czemu robię, to tak w ogóle. Chodzę jak nakręcony, podczas takiej pogody i jeszcze się z tego powodu cieszę. Co mnie do tego popycha? Czemu ja? Czemu? Czemu? Jeśli dopadają mnie takie myśli, po prostu wracam. Tak też zrobiłem tym razem. Obrałem azymut na samochód i jazda. Jeszcze przemknęła myśl, a może jeszcze pół godzinki? Odrzucam ją, jako głupią, składam sprzęt i ruszam. Zadowolenie miesza się ze zmęczeniem. Noga podąża za nogą, oczy się kleją, kapie z kaptura, wędka zawadza o wszystko i jest tak jakoś smutno. Nikogo w pobliżu, chciałoby się pogadać, pochwalić zdobyczą, powiedzieć jak to się cieszę, że jestem wędkarzem, a nie na przykład kinomanem. I oto moje marzenia się spełniają.

Wchodzę na polankę, na której czeka na rozmowę czterech młodzieńców. Czeka? To za dużo powiedziane. Raczej nie chcą gadać, a ja wiem o tym, że znalazłem się w nieodpowiednim miejscu i czasie. Przerwali „naprawianie” motoru. Czterech naprawia CZ – tę w tej głuszy. Musiała się nieźle zepsuć, bo została już sama rama.

Zaczynam pierwszy, bo przecież chciałem pogadać. –„Ale pogoda?! Jeśli chodzi o mnie, to trochę połapałem i teraz jadę prosto do domu, a zmęczony jestem strasznie. A wam zepsuł się motor, ale pech?” Minę miałem taką jak Jim Carey w „Głupi głupszy” i raczej ich nie przekonałem, że moje IQ jest poniżej 30-tu. Szef mechaników zrobił mi krótki wykład na tematy międzyludzkie. Że czasem to człowiek nie wie, co mu pisane, a tak w ogóle, to czasem lepiej nic nie wiedzieć, choć się widzi i jeszcze kilka mądrych zdań na temat ludzi z miasta i ze wsi.

Mówił to tak przekonywująco, że pokiwałem ze zrozumieniem głową. Czterech osiłków, prawdopodobnie z pobliskiej wsi i ja samotny-miastowy, toczyliśmy ciekawą rozmowę. Niestety bardzo mi się spieszyło, pożegnałem się jakimś głupim na razie i powoli noga za nogą odchodziłem od warsztatu. Dopiero w samochodzie, gdy już ochłonąłem zdałem sobie sprawę z kilku rzeczy.

Mianowicie, że wędkarstwo jest niebezpiecznym sportem, zwłaszcza jak się chodzi na wyprawy samotnie, po czym wystukałem na komórce nr 112.

Dyskusje i recenzje

Schowaj teksty   
   

Chyba sobie kupię tę maczetę za 7 dych !

Początek

Jarosław Szczepaniak

Czytałem gdzieś, że użądlenie trzech szerszeni może być śmiertelne, a dla niektórych wystarczy jedna osa. Miałeś więc szczęście, że to były "bardzo zapracowane" trutnie.

Pozdrawiam. Jarek

Początek

 
RSS 2.0
PDF
E-mail do moderatorów Wersja drukowalna - Sklep Wędkarski ŻBIK Pomoc Błędy Księga Gości
Reklamy Krokus: Kiedy wybrać się na ryby? Będą dziś brały czy nie? Na tem pytanie odpowie Ci księżycowy Kalendarz brań Jak wiadomo, księżyc ma wpływ na wiele zjawisk zachodzących na ziemi, na brania ryb także.

Wielki Portal Wędkarski "Rybie Oko" ma charakter otwarty (podobnie jak Wikipedia), każdy może zgłosić chęć współpracy przy jego budowie, obsłudze, zarządzaniu i zostać Moderatorem. Również każdy, kto ma ochotę stać się współtwórcą Rybiego Oka, może wybrać sobie własną grządkę do uprawiania i wspólnie z innymi czynić ją zgodną z własną wizją. Może uczestniczyć w rozwoju konkretnego istniejącego już działu wędkarskiego (np.Filmy, Fotografie, Sprzęt, Humor, Wody, Łowiska, Linki, itp.) lub też stworzyć całkiem nowy. Jeśli lubisz wędkarstwo i pragniesz zostać współtwórcą Rybiego Oka wypełnij ten Formularz listu E-mail i napisz w nim czym chcesz się zająć, i dlaczego właśnie Ty. Aktualne gremium adminów i moderatorów zadecyduje, czy zasługujesz na taką rolę, jeśli jednak masz chęci i choć nieco wiesz o wędkarstwie zapewne masz duże szanse :).