Lewe menu

Filtry

Humor»

Ocena: 3,5 Ilość ocen: 3

Randka

Późny wieczór. Nowakowie przyłapali syna, jak wymykał się z domu z wielką latarką w dłoni.
- Dokąd to?! - pytają.
- Na randkę - przyznał syn.
- Jak ja chodziłem na randki, to nie potrzebowałem latarki - zakpił ojciec.
- No i popatrz, na co trafiłeś...

Randka
  • Obecnie 3,5 z 5.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ocena: 3,7/5 (3)

Dziękujemy za Twoją ocenę!

Ty już oceniałeś/aś tę stronę, oceny można dokonywać tylko raz!

Twoja ocena została zmieniona, dziękujemy za ocenę!

Hyde Park»

Motto

W góry, w góry miły bracie,
Góra śmieci czeka na cie.

Jan Sztaudynger

Motto
  • Obecnie 3,5 z 5.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ocena: 3,4/5 (13)

Dziękujemy za Twoją ocenę!

Ty już oceniałeś/aś tę stronę, oceny można dokonywać tylko raz!

Twoja ocena została zmieniona, dziękujemy za ocenę!

Search

Advertising

Rybie Oko/Artykuły/Rybim okiem/Stworzono idealny klimat do malwersacji. 

Stworzono idealny klimat do malwersacji.

Ocena: 0 
Ilość ocen: 0 
 Ilość wyświetleń: 9079 
Komentarzy: 4 
ID: 182955 
Węzeł: 142217 
Ryszard Siejakowski

Afera z malwersacją w Zarządzie Okręgu w Zielonej Górze zatacza co raz szersze kręgi. Jest wysoce prawdopodobnym, że podana kwota 350 tysięcy to tylko wierzchołek góry lodowej. Przebąkuje się już o kwocie miliona złotych. Proceder trwał kilka lat.

Na początek cytat ze strony Zarządu Głównego PZW.

Następnie wysłuchano informacji przew. OKR w Zielonej Górze kol. J. Kanduły, który przedstawił wyniki kontroli, jakie przeprowadziła OKR po stwierdzeniu przestępczych działań głównej księgowej okręgu i ustaleniu znacznych strat w finansach okręgu. Kol. J. Kanduła przedstawił szczegółowe wyliczenia strat, które odnotowano w latach 2003 – 2010, jak i mechanizmy, które umożliwiły długotrwały proceder. Jak podkreślił kol. J. Jędrzejczyk, rzecznik dyscyplinarny ZG, informacje przekazane przez OKR, a także pochodzące z dotychczasowych ustaleń GKR, skłoniły go do wszczęcia postępowania dyscyplinarnego wobec prezesa ZO PZW w Zielonej Górze kol. Adama Zwarycza oraz do wystąpienia z wnioskiem o zawieszenie kol. A. Zwarycza w pełnieniu funkcji prezesa ZO PZW oraz członka ZG PZW.

Każda osoba czytająca powyższy tekst, powinna sobie zadać pytanie, dlaczego to tałatajstwo z Zarządu Głównego, jest teraz takie mądre. Przecież o tym, że w stowarzyszeniu są kręcone wałki, wiedziała cała bez mała Polska, tylko niegramotne dziadygi z ZG PZW o tym nie wiedziały. Ja mogę zrozumieć, że problemy geriatryczne większości członków Zarządu Głównego, nie pozwalają logicznie myśleć ale to nie zwalnia od obowiązku jaki na nich ciąży w zakresie sprawowania kontroli nad ośrodkami okręgowymi, które są integralną częścią stowarzyszenia, zarejestrowanego przez Sąd w Warszawie jako stowarzyszenie o charakterze ogólnopolskim. Dla leniwych, którzy nie znają Statutu PZW przytaczam treść paragrafu 30 pkt.21 sprawowanie nadzoru nad działalnością jednostek organizacyjnych Związku, to jeden z podstawowych obowiązków Zarządu Głównego.

Pytam się więc szanowny Zarząd jak sprawował kontrolę nad Okręgiem w Zielonej Górze, że doszło do malwersacji tak olbrzymich kwot z kasy Związku. Pytam się Zarząd Główny ile razy była przeprowadzona kontrola w Okręgu Zielona Góra przez Główną Komisję Rewizyjną. I pytam się Zarząd Główny kiedy zostanie w całości zawieszony w działaniu, za niedopełnienie podstawowych obowiązków jakie na nim ciążą. Pytam się Delegatów na Krajowy Zjazd, kiedy zaczną korzystać ze swych uprawnień i zwołają Nadzwyczajny Zjazd Delegatów celem wyboru nowych władz stowarzyszenia i wystąpią do Prokuratury z zawiadomieniem o możliwości popełnienia przestępstwa przez członków Zarządu Głównego i członków Zarządów większości Okręgów. Pytam się dlatego, że to co się wydarzyło w Zielonej Górze nie jest przypadkiem odosobnionym, podobne przekręty są w większości oddziałów terenowych i kto wie czy nie na taką samą skalę.

Każde przestępstwo ma swoje źródło w patologicznych przepisach akceptowanych i tolerowanych przez zarówno działaczy Zarządu Głównego jak i ośrodków terenowych. Dlaczego w stowarzyszeniu mogą się dziać takie rzeczy? Odpowiedź jest znana od wielu lat i wielokrotnie była o tym informacja również na tym portalu. Pani „księgowa” z Zielonej Góry i wiele innych „księgowych” korzystają z okazji aby wzbogacić swoja domowa kasę, dlatego że w stowarzyszeniu jest wręcz nakazywany system obrotu gotówkowego. Skarbnicy muszą zbierać składki w żywej gotówce i w żywej gotówce mają dostarczać je do kas okręgowych. Tutaj tzw „księgowa”czytaj złodziejka, wystawia dokument wewnętrzny zwany kp czyli kasa przyjmie, stanowiący potwierdzenie dla wpłacającego. Jeśli skarbnik Koła wpłaca przykładowo 3200 zł, to na taką kwotę jest wystawiony pierwszy dokument. Celowo napisałem pierwszy, gdyż za chwilę jest wystawiany drugi dokument kp przez tą samą księgową zwaną umownie złodziejką ale nie na 3200 zł ale przykładowo na 2100 zł i taką kwotę księguje jako wpływ do kasy. 1100 zł ląduje w kieszenie złodziejki, zwanej pomyłkowo księgową jako „nagroda” za pomysł na kant. Ktoś powie ale przecież trzeba się rozliczyć ze znaczków, tak mozolnie wklejanych do legitymacji członkowskich i tak cudownie potwierdzanych nikomu niepotrzebnym hologramem. I tu jest drugi element, który wręcz umożliwia robienie kantów na wyrwę. Tym elementem jest patologiczny system zwolnień i ulg nie mający nic wspólnego z rzeczywistością. Przy tak zagmatwanym systemie zwolnień nikt nie jest w stanie się w tym rozeznać. System ten został stworzony celowo właśnie w celu ułatwienia malwersacji na dużą skalę. Łatwo sobie wyobrazić, że nie istnieje żaden system zwolnień i ulg, to takie prymitywne kanty wyjdą na jaw praktycznie w ciągu kilku miesięcy. Wystarczy porównać ilość wydanych znaków i ilość pieniędzy i mamy szybciutko złodzieja. W stowarzyszeniu działacze celowo zapomnieli, że znaki są znakami wartościowymi. Pieniądze członkowskie stały się łakomym kąskiem dla działaczy i pracowników Biur o lepkich łapkach. Korzystają z okazji ile wlezie głęboko w dupie mając troskę o rybność wód i ich ochronę, bo jak mówi klasyk : kasa się liczy Misiu, kasa. A ideami i zasadami moralnymi Wyganowskiego, to możecie sobie dupsko podetrzeć.

Walczę ze ścierwem, które się zalęgło w stowarzyszeniu, od lat. To co się dzieje w stowarzyszeniu, to pokłosie tolerancji dla różnego rodzaju Grabowskich, Kustuszy czy Kowalskich, którzy traktują stowarzyszenie jak kraj sukna, z którego każdy chce wyrwać jak najwięcej. Pieniądze za lipne kilometrówki, pieniądze z tytułu diet, za nieistniejące wyjazdy służbowe, rachunki liczone w setkach i tysiącach złotych za tzw telefony komórkowe dla celów służbowych a faktycznie wykorzystywane do rozmów stricte prywatnych. Sposobów na robienie wałków w stowarzyszeniu jest bez liku. W ZO Słupsk, zaradna księgowa sprzedawała znaki członkowskie, drukowane przez znajomego drukarza. W Poznaniu, Prezes Okręgu i Dyrektor Biura, pisali tzw referaty naukowe dla Zarządu Okręgu, za które brali zupełnie niezłe pieniądze. Poziom tych referatów, był adekwatny do poziomu umysłowego jednego i drugiego. Oczywiście referaty były tylko pretekstem, do wyciągnięcia pieniędzy z kasy związkowej, gdyż same stanowiły kompletny stek bzdur. Ale najlepsze wałki się kręci na różnego rodzaju spółkach prawa handlowego, powoływanych przez Zarządy Okręgów. Róznego rodzaju Zakłady Rybacko Wędkarskie działające przy zarządach Okręgów to miejsce gdzie zaradni działacze robią pieniądze i na dodatek nie są one kontrolowane przez Okręgowe Komisje Rewizyjne. Poprzez te Zakłady można wielokrotnie sprzedawać ten sam towar. Dla zainteresowanych jak to funkcjonuje, prosty opis. Okręg kupuje od Zakładu materiał zarybieniowy w postaci kroczka karpia, którym Zakład Rybacko Wędkarski zarybia wytypowane wody. Oczywiście Okręg płaci Zakładowi pieniądze zarówno za materiał zarybieniowy jak i za proces zarybiania. Po roku, ten sam zakład Rybacko Wędkarski na zlecenie Okręgu odławia tą wodę i powtórnie sprzedaje okręgowi odłowione ryby ale już nie jako kroczek czy karp selekt ale jako karp tarlak. Proste? Jak konstrukcja cepa. To, że wyselekcjonowani /czytaj dopuszczeni do koryta/ działacze Okręgu są zatrudnieni w Zakładzie Rybacko Wędkarskim na lipnych etatach lub członkowie ich rodzin nie muszę mówić. Pobierają z tego źródła konkretne pieniądze liczone w dziesiątkach tysięcy złotych i są czyści jak dupa anioła bo podatek od dochodów oczywiście jest odprowadzany do Urzędu Skarbowego przez podmiot gospodarczy jakim jest Zakład Rybacko Wędkarski sp z o.o. A kto jest walnięty w rogi? Oczywiście Związek czyli My. Czy w świetle tego co napisałem powyżej można się dziwić, że stan pogłowia ryb jest taki jaki jest? Oczywiście, że nie. W Okręgu poznańskim niektóre jeziora systematycznie i intensywnie odławiane przez Zakład Rybacko Wędkarski są równie intensywnie zarybiane, bo przecież Zakład musi z czegoś żyć. Niektóre niewielkie jeziora o powierzchni liczonej w dziesiątkach hektarów zarybiane są większą ilością materiału zarybieniowego niż kilka tysięcy hektarów rzeki Warty. Taką politykę prowadzi Związek w Polsce. To polityka bezrybnych wód i powszechnych malwersacji.

Poniżej cytat z Dziennika.pl kim był Prezes Związku, towarzysz Grabowski i jakie jest jego moralne credo:

Innym zasłużonym człowiekiem resortu z czasów PRL jest gen. Eugeniusz Grabowski, obecnie szef Polskiego Związku Wędkarskiego. W latach 80. był on zastępcą szefa służby polityczno-wychowawczej MSW. Ten pion dbał o kręgosłup moralny milicjantów i esbeków. "Pilnowali, czy nie chodzą do kościoła, czy potajemnie nie chrzczą dzieci" - tłumaczy historyk IPN Paweł Piotrowski. Grabowski był również redaktorem naczelnym "W służbie narodu", tuby propagandowej MO i SB.

No cóż, nic dodać i nic ująć. Można sie na głos zastanawiać, jaki jest kręgosłup moralny towarzysza Kowalskiego, jesli człowiek o tak "nieposzlakowanej" opinii jak były funkcjonariusz przestępczej organizacji jest dla niego wzorcem. Można i nalezy się zastanowic jak długo jeszcze w Związku bedzie miejsce dla tzw szarych eminencji. Czy stać nas na to aby wyczyścić tą stajnię Augiasza. Czy znajda się działacze z prawdziwego zdarzenia, którzy pogonią to szemrane towarzycho. Czy Delegaci na Zjazd Krajowy, którzy wciąż mają ważny mandat poczują się do tego, że miarka się przebrała? I wreszcie czy musimy czekać na zmiany tak długo aż ta banda nieuków i złodzieji, jaka się zagnieździła w stowarzyszeniu, doprowadzi polskie wody do stanu agonalnego?

Kołtuństwo w stowarzyszeniu jest powszechne. Nie omija też nas. Wiemy, że jest po prostu tragicznie i w zasadzie nic nie robimy. Powszechny marazm. Nawet nie jesteśmy w stanie zauważyć w większości wypadków, że się robi z nas balona. Nie reagujemy na to, że się nas po prostu bezczelnie okrada. Zawieszono Prezesa Zarządu Okręgu w Zielonej Górze a pierwszą osobą, która powinna być zawieszona to szef Okręgowej Komisji Rewizyjnej w Zielonej Górze. To przeciez on składał wnioski o udzielenie absolutorium władzom Okręgu. To on potwierdzał nieprawdę, że Okręg pracuje właściwie a finanse Związku są bezpieczne. Do Komisji Rewizyjnych wybiera się w większości wypadków prostaków nie mających pojęcia o tym jaka rolę maja spełnić. Komisja Rewizyjna to najważniejszy organ w Związku, o największej praktycznie władzy, który może wypierniczyć Zarząd czy to Okręgu czy Główny w kilka minut jak im udowodni kant. I dlatego wybiera się prostaków, którzy na finansach się znają jak nie wymawiając świnia na liczeniu gwiazd. Ktokolwiek był działaczem w stowarzyszeniu to doskonale wie, że rekomendacje na przewodniczącego Komisji każdego szczebla są zawsze takie same: to dobry wędkarz, zasłużony dla PZW. I to ma wystarczyć. A to, że ten dobry wędkarz nie potrafi zliczyć do dwóch i wciśnie mu się każdą głupotę, to nie jest ważne. Jeszcze nigdy nie usłyszałem rekomendacji że to dobry kandydat bo jest dobrym księgowym. Ale przeciez złodziej działacz nie będzie rekomendował na stanowisko swego wroga. To jest oczywiste dla każdego.

I już na zakończenie, zastanawiam się, kiedy się obudzą Rejonowe Zarządy Gospodarki Wodnej. Kiedy te administracyjne twory dostrzegą, że grabione są zasoby Państwa. Bo przecież wody państwowe, których jestesmy tylko, podkreślam tylko użytkownikiem, na podstawie umowy cywilno-prawnej, są własnością wszystkich Obywateli zamieszkujących pomiędzy Bugiem, Odrą i Nysą. Mam nadzieję, że jak najszybciej aby nie być także oskarżonym o zaniedbania swoich podstawowych obowiązków. W Toruniu RZGW Gdańsk się połapał, mam nadzieję, że zrobią to pozostałe oddziały terenowe. To będzie z korzyścią dla nas wszystkich.

Dyskusje i recenzje

Schowaj teksty   
   

Witam. Generał milicji szefem PZW.To już wystarczy. Uprzejmie proszę przyjrzeć się szefom okręgów PZW.Także ile jest okręgów.Jaki dziwny podział administracyjny?Jakby z komuny wzięty.Podobny podział zysków.Pralnia pieniędzy.Aż strach pisać.Naprawdę. Strach.

Początek

Poruszona przez kol. Ryszarda Siejakowskiego w artykule „Stworzono idealny klimat do malwersacji” problematyka afery w ZO Zielona Góra i rola w tej kwestii naczelnych organów władz PZW czyli ZG i GKR jest rzeczywiście tylko przysłowiowym wierzchołkiem góry lodowej. Wyzwanie jakie określiłem w tytule moich spostrzeżeń, przemyśleń, wniosków czy propozycji nawiązaniu do stanowiska kol. Ryszarda traktuję jako początek dyskusji nad rzeczywistą reformą PZW a nie jak dotychczas nic nie wnoszącą kosmetyką przedzjazdową co najmniej dwóch ostatnich Krajowych Zjazdów Delegatów PZW. Jeśli prezes ZG z satysfakcją podkreśla, że już 5 czy 6 raz został powołany na zaszczytne stanowisko największego Stowarzyszenia w Polsce jakim jest PZW i zdecydowana większość członków ZG czy GKR pełniąc jednocześnie wysokie funkcje w swoich Okręgach także zalicza kolejne kadencje świadczy to o dobrze zorganizowanym „towarzystwie wzajemnej adoracji”. Najgorsze, że to kolesiostwo działa zgodnie z prawem czyli Statutem PZW i za naszym przyzwoleniem.
Proponuję już teraz rozpocząć kampanię sprawozdawczo – wyborczą ale nieco na innych zasadach. Wiem, że młodszym kolegom wędkarzom trudno angażować się do pracy społecznej, rodzina , praca zawodowa to sprawy ważniejsze, ale niestety musimy w miarę możliwości poświecić nieco czasu na pracę w Związku.
Jeśli wybierzemy Zarząd Koła, który jest w stanie sprostać wyzwaniom jakie stawia obecna rzeczywistość przed wędkarstwem oraz delegatów na Okręgowy Zjazd a ci z kolei wybiorą właściwe osoby na funkcyjnych Okręgu i delegatów na Krajowy Zjazd, możemy być pewni rewolucyjnych zmian. Jakich?. Np. reorganizacja Okręgów w granicach administracyjnych województw, kadencyjność na najważniejszych stanowiskach na szczeblu ZG, Okręgu a może i Koła, na 2-3 kadencje itp. Być może jestem niepoprawnym optymistą ale jeśli ktoś ma inne, lepsze czy bardziej postępowe (oryginalne) propozycje to proszę je zaprezentować. Burza mózgów mile widziana a raczej nieodzowna.
Szanowni koledzy, Okręg PZW w Zielonej Górze rzeczywiście nie jest rodzynkiem, który bezczelnie z premedytacją okrada wędkarzy swojego Okręgu. Podobnie dzieje się w zdecydowanej większości Okręgów np. moim krakowskim o czym napiszę w najbliższym czasie. To wszystko dzieje się nie tylko za cichym przyzwoleniem ZG lecz przy jego współudziale.

Początek

Dariusz Żbikowski

Zadziwiasz mnie Ryśku mimo wszystko. Z tego, co napisałeś wyczuwam, że jeszcze wierzysz w jakąś zmianę na lepsze, która może dokonać się w PZW. Przyznam, że ja tę wiarę utraciłem już parę lat temu - po ostatnich wyborach.
Ten twór, mym zdaniem, jest po prostu niereformowalny i musi umrzeć!

Jedyną nadzieje pokładam w tym, że ludzie pomału zaczną brać w swoje ręce zarząd nad wybranymi wodami. Liczę na to, że w końcu lokalne środowiska zmądrzeją i zauważą, że od tego ile jest ryb w wodzie zależy ich dobro i rozwój. Tam, gdzie tych ryb będzie więcej, przyjedzie na wypoczynek więcej ludzi. Będą wypoczywać, wydawać kasę i ... łowić ryby. Wtedy dopiero, kiedy lokalni włodarze zauważą ten fakt i pójdą po rozum do głowy, zaczną się zamiany. Zaczną sami gospodarować na swych wodach.

Na to niestety... poczekamy jeszcze ze 20 lat!!!

Początek

Może ktoś ma jeszcze pomysły w jaki sposób przewalić parę związkowych złotówek... Niezła list pomysłów może powstać )))
Stowarzyszenie jest świetnym miejscem do robienia wałów, bo jakby tak nie było to by się już dawno Grabowski razem ze swoją czerwoną gwardią - uwłaszczyli i jakąś spółkę by już dawno zawiązali. Oczywiście komandytową, z komplementariuszem spółką zoo albo jakimś innym "słupem" )))
Ja to utworzenie stowarzyszenia nazywam finansowym majstersztykiem, a pomysł zaprzągnięcia tuby propagandowej która winę za bezrybie wmawia wędkarzom kupuącym pozwolenia, nazwę supermajstersztykiem. I co gorsza, durni wędkarze po części tej tubie wierzą! Ludzie, którzy rządzą pezetwu nie są głupi, tylko są (w większości) źli. I dlatego, zapłącę za pozwolenie, pojadę na najbliższe jeziorko na "ostatniego sandacza" i jak złowię, to go kuźwa zjem )))

Początek

 
RSS 2.0
PDF
E-mail do moderatorów Wersja drukowalna - Sklep Wędkarski ŻBIK Pomoc Błędy Księga Gości
Reklamy Krokus: Wykonujemy wdrożenia nowoczesnego systemu System ERP Odoo to jedna aplikacja dla całego Twojego biznesu i innowacyjna technologia.

Wielki Portal Wędkarski "Rybie Oko" ma charakter otwarty (podobnie jak Wikipedia), każdy może zgłosić chęć współpracy przy jego budowie, obsłudze, zarządzaniu i zostać Moderatorem. Również każdy, kto ma ochotę stać się współtwórcą Rybiego Oka, może wybrać sobie własną grządkę do uprawiania i wspólnie z innymi czynić ją zgodną z własną wizją. Może uczestniczyć w rozwoju konkretnego istniejącego już działu wędkarskiego (np.Filmy, Fotografie, Sprzęt, Humor, Wody, Łowiska, Linki, itp.) lub też stworzyć całkiem nowy. Jeśli lubisz wędkarstwo i pragniesz zostać współtwórcą Rybiego Oka wypełnij ten Formularz listu E-mail i napisz w nim czym chcesz się zająć, i dlaczego właśnie Ty. Aktualne gremium adminów i moderatorów zadecyduje, czy zasługujesz na taką rolę, jeśli jednak masz chęci i choć nieco wiesz o wędkarstwie zapewne masz duże szanse :).