Lewe menu

Filtry

Komentarze

Szukaj

Reklama

Mam (2)

Demokrację gdy wymyślono, to nie był to system gdzie wszyscy mieli prawo głosu i wszyscy byli równi. Prawo głosu mieli tylko wybrani. Demokrację wypaczono dając prawo głosu wszystkim i dzięki temu dziś mamy tak, że byle debil ma taki sam głos jak profesor. Co odczuwamy na co dzień, gdy nasz "mądry" naród idzie na wybory - ostatnie 4 lata są tego najlepszym dowodem.

Gdy wymyślono demokrację to wszyscy mieli prawo głosu. Wszyscy wolni obywatele. Dlatego demokracja nazywa się demokracją. Później było podobnie. Tylko wolni obywatele mieli prawo głosu. Tak jest do dzisiaj. Istotą demokracji jest brak dyskryminacji. Niestety, istnieje samodyskryminacja mentalna przez tych, którzy twierdzą, że „nic to nie da” i sami się wykluczają.
Istnieją też zapędy różnych dyskryminatorów, którzy chcieliby określać kto może, a kto nie może uczestniczyć w demokracji. Zapędy z góry skazane na niepowodzenie, bo takie odmawiają ludziom podstawowego prawa jakim jest wolność. Szkoda na nie czasu. I szkoda się wygłupiać głosząc takie pomysły.
Zdaję sobie sprawę, że dla niektórych sytuacja istnienia demokracji jest irytująca. Demokracja jest wymagająca. I nie dzieliłbym ludzi na „profesorów i debili” bo wystarczy popatrzeć jakich ludzi ma w swoim zespole choćby „Andrew” w „Samoobronie”. Niezły senat uczelni tytularnie dałoby się z tego złożyć. Ale na szczęście demokratycznie zostają odrzuceni.

Czy może osoby o pewnej wiedzy powinny próbować narzucić reszcie prawidłowe rozwiązania? Ja tak właśnie uważam. Ja tak właśnie postępuję wszędzie albo w drodze negocjacji, albo w drodze nakazowej - zależy od sytuacji i z kim mam do czynienia. Gdy wiem że mam rację kładę głowę po topór i narzucam swoją wolę jakimkolwiek sposobem. I to działa, zawsze.

Może i działa na skalę w jakiej je stosujesz. Takie postępowanie ma swoje określenia, rzadko pochlebne. Na skalę o jakiej dyskutujemy nie działa wcale. Nie ma sensu frustrować się powtarzając nieskuteczne usiłowania. Dołącz do trwałych i prawdziwie skutecznych. Przydadzą się i na mniejszą skalę.


Mam nadzieję jasno się wyraziłem. Podsumowując - nigdy nie znajdziesz wystarczającej liczby społeczników do pracy nad zagospodarowaniem wód, a mamy 200tys ha wód. Sprawa ta jest zbyt ważna, żeby decydował o tym byle cymbał. Do tego trzeba jednak pewnej wiedzy. Wiedzy, którą sam ciągle po trochu nabywam i wiem że jeszcze mi dużo do nauki zostało.
Szkoda mi więc, że los wód w których mógłbym łowić ryby zależy od tego czy stowarzyszenie cymbałów wpuści karpia czy amura i czy pozwoli wyłowić resztę ryb byle komu i prawie za darmo.
Szkoda, ze ludzie, którzy mogliby to "unormalnić" ciągle spelniają zachcianki przeciętnego cymbała z wędką. Widocznie muszą mieć w tym interes żeby dalej było jak jest.


Wyrażasz się jasno, choć …
Społeczników jest wystarczająco dużo. Może niektórych warto wymienić – zastąpić innymi społecznikami. Ale tych trzeba przygotować, wspierać i wybrać. Nie znasz takich – mały problem. Jesteś tylko jednym z 600 000. Może inni znają i znajda takich, którzy to zrobią. Tak jak choćby nasi Koledzy z Lublina.

Ci, którzy decydują teraz są często reprezentantami tego przeciętnego wędkarza, który ma postawę taką, jakiej się wyuczył. Jak go będziesz tępił, a nie pomagał mu zrozumieć to jeszcze okrzepnie bardziej w swoich zapatrywaniach i w poczuciu krzywdy.
Poza tym musisz zdać sobie sprawę z tego, że wiele z naszych wód nie nadaje się do czegoś innego niż wpuszczenie karpi.
Oraz, że wędkarstwo też jest różnorodne. I że może w nim być miejsce dla kogoś, kto na robaczka i spławiczek płotki spokojnie kusi jak i dla aktywnego miłośnika wielkiej przygody, który szuka wspaniałych miejscówek albo nie może spać jak nie ma konkretnego modelu wędki czy kołowrotka. Stworzenie sensownego stowarzyszenia i sensownego środowiska wędkarzy polega właśnie na zachowaniu tej różnorodności przy zachowaniu wymagań i ograniczeń stawianych przez warunki przyrodnicze i ekonomiczne.

Nie da się kontynuować tego, co jest teraz, a co polega na negowaniu wszelkich uwarunkowań i na ideologicznym rabowaniu wód, w oparciu o opacznie pojmowaną „powszechność wędkowania”.

Ale odmienną, racjonalną organizację wędkarstwa trzeba sobie wygrać w tym środowisku. Siłą argumentów, a nie argumentem siły. Bo ten ostatni byle łajza może zastosować. I w każdym momencie, kiedy się „zbierze w sobie”. Dlatego ten pierwszy sposób jest skuteczny, prowadzący do rozwoju i trwały, a ten drugi bywa tylko skuteczny ale na krótką metę, i prowadzi do destrukcji.

Pozdrawiam serdecznie

Jurek Kowalski


Schowaj teksty   

Powiązane z

Bóbr a sprawa polska - Melioranci atakuja znienacka..

bobr4
 
RSS 2.0
PDF
E-mail do moderatorów Wersja drukowalna - Sklep Wędkarski ŻBIK Pomoc Błędy Księga Gości
Reklamy Krokus: Zez - Blog zez.pl

Wielki Portal Wędkarski "Rybie Oko" ma charakter otwarty (podobnie jak Wikipedia), każdy może zgłosić chęć współpracy przy jego budowie, obsłudze, zarządzaniu i zostać Moderatorem. Również każdy, kto ma ochotę stać się współtwórcą Rybiego Oka, może wybrać sobie własną grządkę do uprawiania i wspólnie z innymi czynić ją zgodną z własną wizją. Może uczestniczyć w rozwoju konkretnego istniejącego już działu wędkarskiego (np.Filmy, Fotografie, Sprzęt, Humor, Wody, Łowiska, Linki, itp.) lub też stworzyć całkiem nowy. Jeśli lubisz wędkarstwo i pragniesz zostać współtwórcą Rybiego Oka wypełnij ten Formularz listu E-mail i napisz w nim czym chcesz się zająć, i dlaczego właśnie Ty. Aktualne gremium adminów i moderatorów zadecyduje, czy zasługujesz na taką rolę, jeśli jednak masz chęci i choć nieco wiesz o wędkarstwie zapewne masz duże szanse :).