Left menu

Filtry

Humor»

Ocena: 4 Ilość ocen: 2

Szminka

Powracającego późnym wieczorem do domu męża wita żona z wałkiem.
- Ty łajdaku, masz na twarzy szminkę!
- To nie szminka, to krew. Potrącił mnie samochód.
- No... masz szczęście.

Szminka
  • Obecnie 4 z 5.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ocena: 4/5 (2)

Dziękujemy za Twoją ocenę!

Ty już oceniałeś/aś tę stronę, oceny można dokonywać tylko raz!

Twoja ocena została zmieniona, dziękujemy za ocenę!

Hyde Park»

Na rurze

W czasie 1,5 roku pobytu....

więcej...

Wycieczki.
  • Obecnie 0 z 5.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ocena: 0/5 (0)

Dziękujemy za Twoją ocenę!

Ty już oceniałeś/aś tę stronę, oceny można dokonywać tylko raz!

Twoja ocena została zmieniona, dziękujemy za ocenę!

Szukaj

Reklama

Rybie Oko/Artykuły/Wędkarskie tereny/Łowiska specjalne cz.II 

Łowiska specjalne cz.II

Ocena: 6 Ilość ocen: 1Ocena: 6 Ilość ocen: 1Ocena: 6 Ilość ocen: 1Ocena: 6 Ilość ocen: 1Ocena: 6 Ilość ocen: 1Ocena: 6 Ilość ocen: 1  hit
Ocena: 6 
Ilość ocen: 1 
 Ilość wyświetleń: 7162 
Komentarzy: 4 
ID: 13083 
Węzeł: 9941 
Ryszard Siejakowski

Kończąc pierwszą część artykułu „Łowiska specjalne”, postawiłem na końcu trzy literki cdn. To jest druga część mojego spojrzenia na problem łowisk specjalnych i „łowisk specjalnych”. W przygotowaniu część III :-)

W pierwszej części artykułu o łowiskach specjalnych ukazałem charakter dwóch łowisk specjalnych prowadzonych pod szyldem PZW oraz mechanizm ich działania.
Dwa łowiska, dwa cele, różne spostrzeżenia. Pierwszy przypadek to jak to określił Tomek „burdel”, czyli bardziej humorystycznie „bordello bum, bum”. Na tego typu „łowiskach”, główną klientelę stanowią ludzie spoza obszaru stowarzyszenia i łowisko takie ma charakter wyłącznie komercyjny. Jest oczywistym, że taka prymitywna działalność gospodarcza powinna cechować się wysoką efektywnością oraz dochodowością, pozytywnie wpływając na stan finansów stowarzyszenia. Niestety takich informacji nigdzie nie mogłem potwierdzić w źródłach ogólnodostępnych, co powinno dziwić. Drugie z przedstawionych „łowisk specjalnych”, to w założeniach łowisko bardziej nastawione na wędkarza o określonych preferencjach i zapotrzebowaniach. Niejako przy okazji, w takich łowiskach, pojawiają się określone patologie, zarówno w kręgach zarządzających takim łowiskiem, jak i wśród jego użytkowników. To powinno, co najmniej zastanawiać i prowadzić do wyciągania wniosków.
Oczywiście poza łowiskami specjalnymi, o charakterze jak powyżej, jest całe multum łowisk prywatnych. Jedne śmieszą, drugie budzą zdziwienie. Jakby pomija się przy tym występowanie określonych zagrożeń dla środowiska. Dla władz gminy istotnym jest prowadzenie „działalności gospodarczej” i pozyskiwanie przychodów dla gminy z podatków. Na razie, urzędnicy w gminie, nie bardzo się zastanawiają nad skutkami ekologicznymi, tych przedsięwzięć, które są i będą.
Pozostawmy na uboczu, łowiska specjalne typu „zahacz, zapłać i zabierz”, jako swoiste uzupełnienie miejscowego folkloru i krajobrazu, a więcej uwagi poświęćmy innej kategorii łowisk specjalnych.
Wielokrotnie przywoływane są na FORUM, łowiska specjalne typu Raba, Mała Wisła czy San. Opinie różne. Od słów zachwytu, po opinie bardzo krytyczne. Prawda zapewne leży w pośrodku. Pierwszy podział, jaki się narzuca, to podział na łowiska prywatne takie jak Raba czy Mała Wisła oraz łowisko pod egida stowarzyszenia, czyli San.
Łowisko Józka Jeleńskiego, człowieka legendy polskiego wędkarstwa muchowego, to efekt „nieporozumień” :-) na linii ZG PZW a Józek Jeleński, ze wskazaniem na zwyciężcę, Jeleńskiego. Kolejny raz się okazało, że ZG PZW naprawdę nie wie, o co chodzi we współczesnym wędkarstwie. Za rok łowisko będzie obchodzić jubileusz dziesięciolecia istnienia. To ważne wydarzenie w polskim wędkarstwie. Ktoś pokazał dziadkom z PZW, że można lepiej, efektywniej i nowocześniej. Ze można kształtować postawy wędkarskie logicznym regulaminem łowiska a nie pitoleniem i biadoleniem. Ile przeszkód musiał pokonać Jeleński, które rzucał mu pod nogi Zarząd Związku, to najlepiej opowiedziałby sam zainteresowany. Na ten temat po Polsce krążą legendy, mimo znacznego upływu czasu. Na stronach internetowych można znaleźć zarówno opis samego łowiska, krótki rys historyczny, regulamin oraz aktualny cennik. A więc wszystko, co zainteresowany tym łowiskiem powinien wiedzieć, aby nie być zaskoczonym.
Kolejne łowisko specjalne w rękach prywatnych, to Mała Wisła, Maćka Wilka. Gdyby nie nowelizacja Ustawy, Prawo Wodne, to zapewne monopolista, jakim był PZW, nie dopuściłby do powstania kolejnego łowiska specjalnego /vide sprawa Jeleńskiego/. Na szczęście, taka nowelizacja nastąpiła i daj Boże, łowisk specjalnych, niezależnych od stowarzyszenia, będzie powstawać coraz więcej. To bardzo dobra wiadomość i perspektywy przełamania „monopolu” PZW na oferowanie usług w zakresie wędkarstwa. Łowisko powstało w tym roku i już zrobiło się o nim głośno. To zapewne zasługa Maćka Wilka, który w to przedsięwzięcie, oprócz pieniędzy włożył dużo serca, wiedzy i własnej pracy. Podobnie jak u Jeleńskiego, zainteresowany wędkarz, ma pełną informację na stronie internetowej. Próba oceny tego łowiska byłaby pochopna, ze względu na czasookres, jaki upłynął od jego powstania. Ja ze swej strony życzę Maćkowi Wilkowi sukcesu komercyjnego i wędkarskiego. Niech się darzy właścicielowi i wędkarzom. Niestety szkoda, że tylko wędkarzom muszkarzom, dane było doczekać takich chwil i prawa wyboru.
Kończąc tą część artykułu o łowiskach specjalnych, zapraszam jednocześnie na następny odcinek cyklu. Celowo nie ustosunkowywałem się do komentarzy, jakie pojawiły się po pierwszej części, uważając, że jest to przedwczesne. Częściowo, chciałbym pozostać w konwencji kabaretowej, zaproponowanej przez Jurka Kowalskiego. Ponieważ Jan Pietrzak, nigdy nie był moim ulubieńcem, jeśli idzie o kabaret, proponuję inny kabaret z tamtego okresu, a mianowicie Kabaret „TEY” z Zenkiem Laskowikiem, Rewińskim i Smoleniem. Mieli między innymi taki program pt. „Z tyłu sklepu”, nagrodzony zresztą na kabaretonie w Opolu. Jedną ze scen tego programu można sparafrazować i zaadoptować do dzisiejszej sytuacji w PZW.

Przychodzi wędkarz szaraczek do Prezesa ZG PZW i pyta się go.
-Czy są szczupaki?
-Nie ma!
-Czy są sandacze?
-Nie ma!
-Czy są pstrągi?
-Nie ma!
Czy są sumy?
-Nie ma!
-A co jest do cholery? -pyta się lekko wnerwiony wędkarz szaraczek.
-JA JESTEM!!!

/CDN/

Dyskusje i recenzje

Schowaj teksty   
   

Jestem za łowiskami specjalnymi, a to dlaczego:
niedawno w mojej miejscowosci w świętokrzyskim otworzono nowy zbiornik retencyjny ktory przejol PZW i zarybia.Problem pojawił się tak jak i wszedzie ma to miejsce a mianowicie mięsiarze.U nas jest ich full a najwiecej nieobrazając nikogo w kole z Ostrowca Św.Dlatego pad pomysl 'łowisko specjalne' aby ograniczyc dostęp mięsiarzy do łowiska.Na początku zbiornik zarybiony byl ponad 1500 kg karpia(dodam ze zb ma powierzchnie 50 ha) ponad to 100 kg amura i szczupakiem.Zbiornik po zarybieniu wylaczono na ok rok.Po otwarciu ku zdziwieniu wszystkim zbiornik jest dosyc czesto odwiedzany przez wedkarzy i składka jest opłacana i wcale nie zawsze przyjazd oznacza złapanie kompletu karpia czy tez innego gatunku ryb.Ze składki opłacanej przez wędkarzy kupiono kolejną porcję karpia ponad 1500kg.Czy to jest zle ze w łowisku są ryby poprostu a na innych ich brak?!?!Gratuluje sobie tylko taiego prezesa kola nr 27 bo mozecie nam go zazdroscic.Dodam ze mamy bardzo dobrze rozwinietą społeczną straż rybacką która codziennie zajmuje się pilnowaniem porządku na zbiorniku.Zachęcam i zapraszam chętnych do okolic Klimontowa.POZDRAWIAM

Początek

Primum non nocere

Rychu, ocenię całość, ale mam coś dla Ciebie, skoro trzymać się chcesz konwencji kabaretowej. Rzecz tyczy komerchy typu nazwanego przez Ciebie: "zahacz, zabierz i zapłać"( no, może z lekką parafrazą ). Już kiedys puściłam ten kawałek na RO ale w innym dziale, to może J.O. ADMIN nie wytnie:
Nad niedużym oczkiem wodnym
trudnią się "sportem" wygodnym:
wędka firmy bardzo znanej,
pięć szpul żyłki ( na wymianę!),
wiadro zanęt i robaki....
Teraz se połowi taki!!!
Z tyłu dymi grill. Rodzina
wypoczynek już zaczyna:
dzieci z wrzaskiem gnają groblą
pastwiąc się nad kurką wodną,
żona leży na leżaku
pod umbrelką na stojaku,
picker w wodzie (rzadziej spławik,
GOŚĆ spławikiem się nie bawi!).
Piwko w rączce, pecik w wargach...
Naraz coś szczytówką targa:
hol siłowo- popisowy,
o finezji nie ma mowy.
Już na brzegu leży ryba.
Ma z piętnaście deka chyba.
Proszę, jaka ładna płoć:
chodź do siaty, rybko! Chodź!
Tak się zaczął połów STRONG!
Na haczyku zawisł pstrąg
co się złapał na robaka,
który smętnie zwisał z haka.
Potem drugi, za nim trzeci
ku uciesze żony, dzieci....
Sąsiad, co miał stawkę z boku
ostro dotrzymuje kroku:
pstrąg za pstrągiem mknie do siatki
bez wysiłku, bez zasiadki.
Na robala! Jaka mucha?
Że tonąca albo sucha?
Panie, ludziom spokój daj,
nie rób se z człowieka jaj!!!
My tu przyszlim na łowisko:
bez problemu masz pan wszystko!
Fakt, że trochę tłoczno dziś.
Splątał zestaw z Jackiem Krzyś,
wywarczeli parę słów
i zaczęli dalej łów.
Co trzy metry stanowisko:
ma się prawo splątać wszystko.
Rzuć no jeszcze piwko, młody!
Urządzimy tu zawody:
Ty masz osiem, Zdzichu siedem,
nie, patrz, złapał jeszcze jeden!
Kaśka, co tam z kiełbaskami?
Luknij na ten grill czasami!!!
To wędkarska jest niedziela:
w towarzystwie przyjaciela,
własnej oraz jego żony,
kupy łowców z każdej strony,
bandy rozwrzeszczanych dzieci
rzucających wszędzie śmieci,
z piwkiem, grillem pod to piwko...
Coś nie pasi wam? Skąd zdziwko?
Przecież te pejzaże znacie:
dzieci uczą się przy tacie,
czasem też przy mężu- żona
ciagnie rybkę przyuczona....
Że łowisko jest jak balia?
Kogo smucą te realia?
Woda jest a w wodzie ryba,
to się tylko liczy chyba.
Nie rozumiem, o co draka?
Że pstrąg wzięty na robaka?
Co to szkodzi rybie w wodzie?
Wszak nie straci na urodzie!
A poza tym da się zjeść
a więc nie truj już i cześć!
A gdy przyjdzie znów niedziela
to z rodziną przyjaciela
nad niedużym oczkiem wodnym
czas spedzają w sposób modny....
Najwidoczniej lubią tak!
A mnie , głupią, trafia szlag!

Początek

Panie Ryszardzie! Ile będzie części? Tak pytam, żeby móc zabrać głos, jak już będę wiedział, do czego te artykuły dążą. Nawiązując do konwencji kabaretowej - żaden dowcip nie będzie śmieszny (ani Teya, ani Starszych Panów, ani nawet Monty Pythona), jeśli opowiadany będzie w trzech odcinkach, a pointa będzie w czwartym...

Początek

Ryszardzie,

Mimo Twoich zastrzeżeń - kilka uwag przed pojawieniem się części III, niecierpliwie oczekiwanej.

Po pierwsze - różnimy sie w ocenie pozycji wedkarza w stowarzyszeniu - skoro przychodzi jako klient - sam sobie po trosze winien. Pewną ilustrację tego, co mam na myśli zamieściłem tutaj: http://www.f...=36625&offset=0, a szerszą tutaj: http://www.n...ode=show&id=155 . Poza tym przedstawiona dychotomia - wedkarz -szarak - prezes Zg jest mocno sztuczna i przerysowana. Nic (nikogo) pomiędzy nimi? Obawiam się też, że ta "odległość", którą zdajesz się pokazywac nieustannie wynika też z poziomu tegoż "szaraka" i z jego postaw.
Groteskowo, a nawet tragikomicznie brzmi, a wręcz zakrawa na kabaret Twoje stwierdzenie: "Na szczęście, taka nowelizacja nastąpiła i daj Boże, łowisk specjalnych, niezależnych od stowarzyszenia, będzie powstawać coraz więcej." Tak mówi czlonek stowarzyszenia wędkarzy, ciesząc się, że pozbywa się wpływu jaki mógłby wywierać na sposób gospodarowania na łowiskach (gdyby mu sie chciało). Niestety, takich członków mamy większość, a przez to kolejnym kabaretowym stwierdzeniem jest to, że: "Ktoś pokazał dziadkom z PZW, że można lepiej, efektywniej i nowocześniej." "Ktoś", bo członkowie stowarzyszenia tego nie pokażą. Warto zastanowić się - dlaczego? A wszyscy tacy mądrzy i oświeceni.

Po drugie - nie znam zbyt wielu łowisk "specjalnych" czyli "burdeli" na zasadzie sklepu samoobsługowego prowadzonych przez PZW. Chyba częściej (albo wręcz zazwyczaj)są to komercyjne przedsięwzięcia prywatnych hodowców. Może szkoda, skoro jest wiele ośrodków hodowlanych PZW i jest "koniunktura" na takie "usługi". Ale ośrodki PZW to w wielu przypadkach raczej wylęgarnie i podchowalnie, a nie hodowle.

Po trzecie - jedynym z wymienionych przez Ciebie trzech przykładów łowisk bilansuje się (czy przynosi dochód) tylko to na Sanie, prowadzone przez autentycznie działający Okręg PZW, przez samych wedkarzy w nim stowarzyszonych. Pozostałe dwa są dotowane. Jedno z racji posiadania takiego "hobby" przez użytkownika, a obecnie dzierżawcę, zaś drugie - z racji założenia takiego sposobu prowadzenia łowiska przez nowego dzierżawcę. Nie wiem czy znajdzie się więcej takich "zapaleńców".

I nieoprawdą jest jakoby "Łowisko Józka Jeleńskiego, człowieka legendy polskiego wędkarstwa muchowego, to efekt „nieporozumień” na linii ZG PZW a Józek Jeleński,..." Prawdą natomiast jest, że ZO PZW w Krakowie przy czynnym wsparciu ZG czynił wszelkie starania o odzyskanie przejętego przez Józka w uzytkowanie odcinka Raby. Dziwnym byłoby gdyby było inaczej. Co powodowało oczywiste w takiej sytuacji napięcia.
Częściowo prawdą jest to natomiast (konflikt wewnątrz Okregu krakowskiego PZW) w przypadku następnego łowiska - na Rudawie, prowadzonego przez KTWS - inne stowarzyszenie wędkarzy. Tworzone przez samych wędkarzy. Widać da się prowadzić to i owo wspólnie. Tylko trzeba umieć się zorganizować. Pozostaje kwestia skali.
Ponadto - łowisko na Sanie przynosi dodatkowe korzysci dla "otwartej wody" PZW. Nikt przecież nie zagrodzi rybom dostepu do odcinka poniżej. Ponadto ten odcinek zapewnia tarlaki dla wylęgarni również przynoszących dochód temu Okręgowi i zapewniających zarybienie WSZYSTKICH wód w Okręgu. W związku z powyższymi mój komentarz do pierwszego odcinka Twojego cyklu uważam za jak najbardziej zasadny również w odniesieniu do tego.

Nie jestem przekonany, że "takich łowisk będzie przybywało", zwłaszcza w rękach prywatnych, bo to wynika z siły nabywczej polskich wędkarzy i z ograniczonej liczby "Świętych Mikołajów". Niemniej jednak też jestem pełen uznania dla ludzi prowadzących te łowiska.

Zgadzam się z Twoim stwierdzeniem w odpowiedzi do Zbyszka. Mianowicie, że problem łowisk i gospodarowania na nich przez wedkarzy jest o wiele szerszy niż wody i ryby. Dotyka przede wszystkim mentalności wędkarzy i umiejętności (albo nieumiejętności) zorganizowania się. Fajnie byłoby gdyby inni zrobili wszystko za nas, a jeszcze dołożyli nam do naszego hobby, postępując pod dyktando naszych oczekiwań. Normalnie tak się w prawdziwym życiu nie zdarza.

Pozdrawiam serdecznie

Jurek Kowalski

Początek

 
RSS 2.0
PDF
E-mail do moderatorów Wersja drukowalna - Sklep Wędkarski ŻBIK Pomoc Błędy Księga Gości
Reklamy Krokus: Producent wszywek, metek, etykiet. Zobacz: Metki Firma "Wszywka" zaprasza!

Wielki Portal Wędkarski "Rybie Oko" ma charakter otwarty (podobnie jak Wikipedia), każdy może zgłosić chęć współpracy przy jego budowie, obsłudze, zarządzaniu i zostać Moderatorem. Również każdy, kto ma ochotę stać się współtwórcą Rybiego Oka, może wybrać sobie własną grządkę do uprawiania i wspólnie z innymi czynić ją zgodną z własną wizją. Może uczestniczyć w rozwoju konkretnego istniejącego już działu wędkarskiego (np.Filmy, Fotografie, Sprzęt, Humor, Wody, Łowiska, Linki, itp.) lub też stworzyć całkiem nowy. Jeśli lubisz wędkarstwo i pragniesz zostać współtwórcą Rybiego Oka wypełnij ten Formularz listu E-mail i napisz w nim czym chcesz się zająć, i dlaczego właśnie Ty. Aktualne gremium adminów i moderatorów zadecyduje, czy zasługujesz na taką rolę, jeśli jednak masz chęci i choć nieco wiesz o wędkarstwie zapewne masz duże szanse :).