Lewe menu

Filtry

Humor»

Ocena: 3,5 Ilość ocen: 3

Przed snem..

Podczas nocy poślubnej młody małżonek po wejściu do łóżka odwrócił się tyłem do żony i ułożył do snu.
- Wiesz - mówi żona, a moja mama to mnie zawsze przed snem trochę popieściła...
- No, przecież nie będę w środku nocy po twoją mamę leciał...

Przed snem..
  • Obecnie 3,5 z 5.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ocena: 3,7/5 (3)

Dziękujemy za Twoją ocenę!

Ty już oceniałeś/aś tę stronę, oceny można dokonywać tylko raz!

Twoja ocena została zmieniona, dziękujemy za ocenę!

Hyde Park»

Do utalentowanego***

Nie zamykaj gęby, gdy masz taki talent!
Nie musisz w piwnicy z nim się chować wcale!!! :)

więcej...

Do utalentowanego***
  • Obecnie 5 z 5.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ocena: 5/5 (2)

Dziękujemy za Twoją ocenę!

Ty już oceniałeś/aś tę stronę, oceny można dokonywać tylko raz!

Twoja ocena została zmieniona, dziękujemy za ocenę!

Szukaj

Reklama

Rybie Oko/Artykuły/Wędkarskie tereny/Sandomierz i dryga 

Sandomierz i dryga

Ocena: 0 
Ilość ocen: 0 
 Ilość wyświetleń: 4661 
Komentarzy: 1 
ID: 48708 
Węzeł: 29230 
Zbigniew Kutyła

Coś, co dzieje się naprawdę.

Wędkarz, pan Jacek opowiedział mi ciekawą historię. Zdarzyła nad naszą ukochaną Wisłą, w miejscowości Sandomierz. Opowieść ta świadczy o zuchwałości i bezkarności kłusoli. Nie wiem tylko, czy to określenie ich przypadkiem nie nobilituje. Była to grupa, która w ciągu kilku minut, swój połów zamienia na wina w pobliskim sklepie. Taka Polska tradycja(śmiech) A oto, co przeżył mój rozmówca.

Jak zwykle, nad Wisłą zjawił się świtkiem, rankiem. To moja ulubiona, pora - usłyszałem. Kto nie lubi tych rannych mgieł, tego wstającego słoneczka. Bo potem to już nie jest to. Upał i brak wiatru. Ryba brała wyśmienicie. Nie były to olbrzymy, ale dla starszego człowieka zabawa i odpoczynek to właśnie to. Wylądowałem na 5 tamie. Tradycyjnie podsypałem trochę zanęty i efekty były widoczne natychmiast.

Ten stan utrzymywał się do godz. 10 00. Potem trochę słabiej, jednak zawsze coś skubało. Czasem ukąsił komar, przepłyną stateczek wycieczkowy. Jednym słowem sielanka. Nagle za moimi plecami pojawiło się dwóch (nazwijmy ich po imieniu) meneli. Oczywiście mieli ze sobą nieodłączny atrybut: wińczako, zwane w niektórych kręgach czachodymem, jabolem itp.

Cisza się skończyła. Rozmowa "moim kolegom" się kleiła, ale po kilkunastu minutach nie mieli już tematów, więc zaczęli ją kierować do mnie. Usłyszałem, jakim to ja jestem idiotą i nieudacznikiem, że siedzę tu z wędką. Dowiedziałem się, że przecież ryby można kupić w pobliskim sklepie i to każdy wymiar i rodzaj. Ceny uzależnione są od cen płynu wspomnianego wcześniej. Średnio 3,50 za kilogram, ale możliwe są upusty do 3 złociszy.

Nawet usłyszałem, gdzie ewentualnie można je kupić, gdyby się tam skończyły. Józek zawsze ma. Chociaż... jak była duża woda, to było ciężko - usłyszałem. Nie odwracałem się i próbowałem się nie odzywać. Chyba się z tym pogodzili. Potem przyszło jeszcze dwóch. Nastąpił moment, że trochę się zaniepokoiłem. Zaczęli rozmawiać szeptem. Sytuacja robiła się nieciekawa. Czterech meneli, kontra jeden dziadek. Sytuacja wyjaśniła się w następnych zdaniach. Usłyszałem coś takiego ...Czasem to lepiej czegoś nie widzieć, bo potem to są tylko same problemy... Jeszcze nie wiedziałem, o co chodzi, dopóki nie zobaczyłem rozciągania sieci. Usłyszałem grzeczne pytanie. ... A jak sobie zarzucimy siateczkę w to zakole, to nie będziemy przeszkadzać? To przecież po drugiej stronie tamy...

Nie powiedziałem tak, ale nawet nie musiałem. Fakt byt taki, że naprawdę mi nie przeszkadzali. Prawie. Chciałbym podkreślić, że było około 12 00 w południe. Jak to kac potrafi zmusić do pracy. A, jeszcze usłyszałem, że na konto tych ryb, już wypili kilka win
...Mamy dobry układ ze sprzedawczynią. Dobra kobita... Siata rozciągnięta w ciekawy sposób. Jeden poszedł na drogą stronę, rzucono mu sznur, a potem przeciągnięto siatkę. Mimo spożytego wina, widać było wprawę, w tej robocie. Obciążona dryga znalazła się w wodzie. Usłyszałem, że teraz trzeba tylko czekać.

Nie było to takie proste. Pić się chce, a czas leci powoli. Więc, ...trzeba trochę te ryby przepłoszyć, żeby weszły w drygę... No, teraz się dopiero zaczęło. Do wody leciało wszystko, co znajdowało się w pobliżu. Muszę przyznać, że Królowa rzek naniosła tego sporo. Szczególnie dezodorantów różnej maści. W przeciągu kilku minut woda była zakryta rożnymi rzeczami.

Wreszcie nastąpiła "długo" oczekiwana chwila. Wyciąganie siaty. Emocje dały znać o sobie. Wszyscy już pewnie widzieli właścicielkę stawiającą na ladzie tuzin win. Ach, te marzenia. Prawda okazała się brutalna. Nie dała się zwariować żadna, nawet, najmniejsza rybka. Miny mieli nieciekawe. Miły widok. A jeszcze do tego dług w sklepie. Odważyłem się i zapylałem: "No i jak Wy teraz te ryby podzielicie na sześć(jeden doszedł) osób?

W odpowiedzi usłyszałem coś na kształt burknięcia.

Dyskusje i recenzje

Schowaj teksty   
   

a co z telefonami? PSR? policją? obojętność nie jest wskazana w takich sytuacjach

Początek

 
RSS 2.0
PDF
E-mail do moderatorów Wersja drukowalna - Sklep Wędkarski ŻBIK Pomoc Błędy Księga Gości
Reklamy Krokus: Darmowy ERP i CRM - Odoo - dawny OpenERP

Wielki Portal Wędkarski "Rybie Oko" ma charakter otwarty (podobnie jak Wikipedia), każdy może zgłosić chęć współpracy przy jego budowie, obsłudze, zarządzaniu i zostać Moderatorem. Również każdy, kto ma ochotę stać się współtwórcą Rybiego Oka, może wybrać sobie własną grządkę do uprawiania i wspólnie z innymi czynić ją zgodną z własną wizją. Może uczestniczyć w rozwoju konkretnego istniejącego już działu wędkarskiego (np.Filmy, Fotografie, Sprzęt, Humor, Wody, Łowiska, Linki, itp.) lub też stworzyć całkiem nowy. Jeśli lubisz wędkarstwo i pragniesz zostać współtwórcą Rybiego Oka wypełnij ten Formularz listu E-mail i napisz w nim czym chcesz się zająć, i dlaczego właśnie Ty. Aktualne gremium adminów i moderatorów zadecyduje, czy zasługujesz na taką rolę, jeśli jednak masz chęci i choć nieco wiesz o wędkarstwie zapewne masz duże szanse :).