Lewe menu

Filtry

Humor»

Ocena: 3 Ilość ocen: 2

Kobieta

Dlaczego kobieta ma mniejsze stopy niż mężczyzna?
Żeby mogła stanąć bliżej zlewozmywaka!

Kobieta
  • Obecnie 3 z 5.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ocena: 3/5 (2)

Dziękujemy za Twoją ocenę!

Ty już oceniałeś/aś tę stronę, oceny można dokonywać tylko raz!

Twoja ocena została zmieniona, dziękujemy za ocenę!

Hyde Park»

Rzeka

Wpadł mi w "internetowe oko" taki fajny wierszyk z "Konkursu na Wiersz dla Dzieci"
Pozwalam sobie go opublikować ponieważ bardzo mi się spodobał :) - Admin

Rzeka

Płynie sobie rzeka
I strasznie narzeka.

Na pogodę zwłaszcza,
Bo płynie bez płaszcza.

Płycizna, czy głębia,
Zaraz sie przeziębia.

więcej...

Rzeka
  • Obecnie 3,5 z 5.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ocena: 3,3/5 (35)

Dziękujemy za Twoją ocenę!

Ty już oceniałeś/aś tę stronę, oceny można dokonywać tylko raz!

Twoja ocena została zmieniona, dziękujemy za ocenę!

Szukaj

Reklama

Ryby głosu nie mają..., ale słuch i wzrok mają

Ocena: 0 
Ilość ocen: 0 
 Ilość wyświetleń: 3742 
Komentarzy: 0 
ID: 65385 
Węzeł: 43326 

W jeden z ciepłych dni tego lata wybrałem się na spacer na pobliski staw. Pogoda była ładna więc wędkarzy nie brakowało. Idąc brzegiem dostrzegłem znajomego wędkarza-pomyślałem: Będzie u kogo języka "zaciągnąć".

Podeszłem, przywitałem się, nasza rozmowa się rozkręciła. Pan Zbyszek- bo tak ma na imię-zaczął opowiadać mi o pstrągach jakie łowił na Przemszy w okolicach Pustyni Błędowskiej. Byłem ciekawy w jakim stopniu są one prawdziwe.Ciekawość i jednocześnie chęć złowinia pierwszego w życiu pstrąga była tak wielka że zaproponowałem znajomemu wspólną wyprawe.

Pan Zbyszek bardzo chętnie się zgodził i umawiamy się na jutrzejszy ranek. Jeszcze tylko telefon do Marka, mojego nieodzownego wędkarskiego towarzysza i mogę się przygotowywać. Przygotowany i zniecierpliwiony poszedłem wcześnie spać.

Rano budzi mnie głośny hałas dzwoniącego budzika. Nie miałem żadnych kłopotów ze wstaniem z łóżka. Przeczówłam przygode i niezapomnianą wyprawe. Szybkie śniadanko, ciepła herbata, jeszcze tylko rzut oka za okno i w droge. Dochodząc do przystanku autobusowego dostrzegłem dwóch swojich towarzyszy. Krótka wymiana zdań i nastaje cisza.

Autobus nie daje nam na siebie długo czekać.Jedziemy. Mamy przed sobą godzinną jazde autobusem i około 2 km piechtą. Nikt nie narzeka. Entuzjazm nie maleje. Po troszke męczącej podróży, autobus wysadził nas w jakimś lasku. Dalej idziemy na nogach, cały czas leśną dróżką. Po pół godziny piechórskiej wędrówki jesteśmy na miejscu. Byłem zaskoczony, rzeka płynie w samym centrum lasu. Jest pięknie.

Pierwsze blaski wschodzącego słońca, przebijając się przez wysokie konary drzew, opierają się na bystrą wode. Ptaki ćwierkają, słychać jak wszystko budzi do życia. Krótkie wskazówki pana Zbyszka sprowadzają mnie na ziemie. Dostałem krótkie porady jak łowić i postanowiliśmy rozpocząć poszukiwania pstrąga. Marek zaproponował abyśmy się rozdzielili.

Ja z Markiem w góre rzeki, a pan Zbyszek w dół. Umawiamy się na powrót w to miejsce, gdzie się rozłaczamy za trzy godziny. Ja zaczynam od małego mepsa "1", Marek zaś od czarnego twisterka. Pierwsze rzuty budzą ciekawość, ale nie przynoszą rezultatu. Z daleka opserwuje znajomego jak gimnastykuje się przy każdym rzucie. My twardo idziemy z każdym rzutem co raz dalej. Minęła godzina. Gleba jest grząska, buty już mamy przemoczone a łowienie nie przynosi rezultatów. Nikt z nas nic nie mówi. Twardo idziemy w poszukiwaniu jakiegokolwiek kontaktu z rybą.

Minęło kolejne pół godziny. Przystajemy na chwile aby coś zjeść. Natankowani nadziejami idziemy dalej. Dochodzimy do rozlewiska. Myśle, ale by się tu sprzydała spławikówka. My jednak rzucamy wszelkimi możliwymi przynetami i nic z tego nie wychodzi. Postanawimy powoli wracać, godząc się powoli z niepowodzeniem. Zostało nam jeszcze pół godziny i wykonujemy ostatnie tak zwane rozpaczliwe rzuty, które nie zmieniają nam humoru. Czas wracać. Zwinęliśmy spiningówki i ciekawi rezultatów znajomego, dochodzimy do wytyczonego miejsca.

Czekamy. Nasz towarzysz się spóżnia. Pół godziny po upływie umówionego czasu wyłania się z za krzewów ciemna postać-przemoczony pan Zbyszek. Co nie było nam dziwne ponieważ wyglądaliśmy podobnie. Podbiegamy i pytamy o wyniki a On wyciąga ze swojej brudnej torby dwa ładne pstrążki. Spoglądamy na siebie z Markiem z niedowieżaniem i pytamy jak to się stało skoro my nawt pobicia nie mieliśmy. On odpowiada krótko - "Ryby wszystko widzą i słyszą, więc trzeba oszukać ich zmysły". I tak jedną pstrągową wyprawą odkryliśmy podstawową zasade i sposób łowinia tych pieknych, choć do tej pory niepokonanych przezemnie ryb.

Zadowolony i wdzięczny panu Zbyszkowi wróciłem do domu.

Dyskusje i recenzje

Schowaj teksty   
   
 
RSS 2.0
PDF
E-mail do moderatorów Wersja drukowalna - Sklep Wędkarski ŻBIK Pomoc Błędy Księga Gości
Reklamy Krokus: Urlop: wy-Wczasy.pl

Wielki Portal Wędkarski "Rybie Oko" ma charakter otwarty (podobnie jak Wikipedia), każdy może zgłosić chęć współpracy przy jego budowie, obsłudze, zarządzaniu i zostać Moderatorem. Również każdy, kto ma ochotę stać się współtwórcą Rybiego Oka, może wybrać sobie własną grządkę do uprawiania i wspólnie z innymi czynić ją zgodną z własną wizją. Może uczestniczyć w rozwoju konkretnego istniejącego już działu wędkarskiego (np.Filmy, Fotografie, Sprzęt, Humor, Wody, Łowiska, Linki, itp.) lub też stworzyć całkiem nowy. Jeśli lubisz wędkarstwo i pragniesz zostać współtwórcą Rybiego Oka wypełnij ten Formularz listu E-mail i napisz w nim czym chcesz się zająć, i dlaczego właśnie Ty. Aktualne gremium adminów i moderatorów zadecyduje, czy zasługujesz na taką rolę, jeśli jednak masz chęci i choć nieco wiesz o wędkarstwie zapewne masz duże szanse :).