Lewe menu

Szukaj

Reklama

Niestety epizod, ale nie krótki

Przez 6 lat zdążyłem się dużo nauczyć. Nie wszystko, ale na prawdę dużo. Dopóki zarabiałem więcej niż dyrektor, bo miałem zwykle ok 25 godzin dydaktycznych i z 15 pozalekcyjnych, dało się zyć. Potem zaczęli ciąć pozalekcyjne, bo po co komuś tam jakieś treningi, jakiś sport, turystyka itp. Ja zdążyłem zwolnić się wcześniej, zanim bym zbankrutował.

Od tamtego czasu nie zmieniłem poglądów na wychowanie bezstresowe, miganie się uczniów od wszystkiego, od czego można dostać zwolnienie. I ja uczniów nie winię, tylko dalej rodziców. Bo to rodzice wychowują dzieci, a szkoła powinna uczyć. Nauczyciel powinien własnym przykładem zachowania , wysławiania się dawać przykład. A samo to, że jest nauczycielem powinno powodować, że rodzice uczniów zdejmują pierwsi czapkę przed "profesorem". Ocvzywiście że ze szkoły powinno się wywalać z pracy słabych nauczycieli, pijaków, frustratów itp. Ale ile ich jest? 10%? Chyba nawet nie. Dziś belfer ma 10 stopni specjalizacji, 3 dyplomy prócz podstawowego, 100 kursów ukończonych, zeby mieć pewną pracę i największą stawkę.

Ja sobie doskonale dawałem radę, byłem przede wszystkim sprawiedliwy. A różne zabiegi marketingowo- wychowawcze się zdarzały. Tępiłem niechlujstwo, nie wpuszczałem na salę w glanach i dawałem oceny za czysty strój. Nie biało-granatowy, bo wtedy była moda na bermudy i kolorowe koszulki, to ja nawet zachęcałem. Czarny kolor był zarezerwowany dla mnie, czyli dla sędziego, jasne kolory włącznie z pomarańczowym itp. żarówiastymi były dla młodzieży. Oczywiście zdarzały się sytuacje, w których następowała wybitna sprzeczność interesów moich i uczniów, jak np. trzeba było się nauczyć czegoś nielubianego, coś zaliczyć. Wtedy byłem po prostu nieugięty, były granice których się nie przekracza.

Nigdy w życiu nie postawiłbym oceny 6 komuś, co się bardzo stara ale nie jest wybitny. Niestety, może mieć co najwyżej 5. A to źle? Czy łamagi wysłałbym na zawody, by reprezentowali wszystkich, przy okazji mnie jako selekcjonera? To patologia. Raz przeprowadziłem egzamin komisyjny z wf na koniec roku. Koleś, spadochroniarz, bywał na lekcjach ale ani razu w roku nie ćwiczył. Ze stoickim spokojem wystawiłem mu pałę w 7 klasie (świadectwo idzie do średniej szkoły) i na koń-ferencji uzasadniłem, powiedziałem że z szacunku do innych co się starają i do siebie nie puszczę gościa. Dyrektor był wuefistą, to jemu wczesniej zdradziłem mój makiaweliczny plan. On na konferencji poprosił mnie o umożliwienie promocji. Zgodziłem się na egzamin komisyjny. Ułozyłem specjalny tor przeszkód tak, aby się kolesiowi nic nie stało i żeby zdał, a ocena była po prostu oceną z ogólnych wrażeń a nie konkretnych umiejętności. Za oknem sali zebrały się wszystkie siódme klasy. Wszyscy ryli ze smiechu, jak koleś biegał w kolorowych majtkach po sali, robił przewroty na materacu, walił piętami w drugi materac (zabezpieczyłem nawet to), kozłował piłkę i 10 razy nie mógł trafić do kosza. Komisja złożona z wszystkich 5 wuefistów, pedagoga, wicedyrektora, wystawiła wspólną ocenę 3. Było zajebiście, do dziś tamto pokolenie pamięta "komis z wuefu".
Ci, którym lekarze dawali zwolnienia, okazywało się że w 90% mogą coś robić w ograniczonym zakresie np. grać w ping ponga albo uczęszczać na gimnastykę korekcyjną. Po pewnym czasie część z nich dołączała do grup ćwiczebnych. Nigdy szóstki nie dostali, na zawody nie pojechali. Ale jako sędziowie liniowi mogli się sprawdzić

Dlaczego więc dyslektyków zwalniać z ortografii na maturze? Ilu z nich ma dysfunkcje a ilu symuluje? Czy za taką analizę mam być nazywany mało inteligentnym zarozumialcem? Jeżeli tytuł magisterski czy doktorski ma mieć jakieś znaczenie, to czy ktoś taki może strzelać byki w tekście? Bardzo mi żal prawdziwych niepełnosprawnych, z dysfunkcjami mózgu nie pozwalającymi im pojąć ortografii. Ale nie zgadzam się by to było podstawą do ulg. trudno, nie będzie taki doktorem, będzie malarzem pokojowym albo artystą malarzem. Chyba że się nauczy, co jak widać nie jest takie trudne, szczególnie dla geniuszy.

Mam swoje prywatne zdanie na temat wielu przykrych zdarzeń. Np. okreslenie dziecko normalne, tylko austyczne czy jak to się zwie. No kurka nie jest normalne, bo się kiwa jak siedzi i nie odzywa. Jest chore umysłowo, trzeba leczyć, może wyjdzie z tego. Ale nie jest normalne.

Tolerancja jest akceptowaniem czyjejś odmienności, innego zdania. Nie jest zgadzaniem się na pewne sposoby zachowań, nie jest przyznaniem racji czyimś twierdzeniom. O tej różnicy zbyt wiele osób nie pamięta, również korzystających z forów dyskusyjnych. Powiedzenie komuś, że smoli głupoty jest ok. Ale powiedzenie że jest głupi jest obrazą, czynem karalnym.
Żeby to pojąć, trzeba nie tylko inteligencji ale pewnej wiedzy. Wiedzy, która zawarta jest w książkach, przekazywana przez nauczycieli, przez starszych, ale nie ma jej w internecie. Jako obezny nauczyciel, możesz Marysi polecić literaturę. Ale dopiero, jak ci zapłaci za korepetycje, bo wiedza i czas kosztują

T.P.

Schowaj teksty   

Powiązane z

 
RSS 2.0
E-mail do moderatorów Wersja drukowalna - Sklep Wędkarski ŻBIK Pomoc Błędy Księga Gości
Reklamy Krokus: Jedno z pierwszych wdrożeń systemu CMS eZPublish w Polsce. Już niebawem pojawi się również w nowej wersji. Świat Druku - to miesięcznik naukowo-techniczny wydawany przez wydawcę: Polski Drukarz, adresowany do wszystkich związanych z branżą poligraficzną.