Left menu

Humour»

Rating: 4,5 Reviews count: 32

Zanęty

Ojciec z synem, dłuższy już czas, łowią ryby z mizernym skutkiem.
W pewnym momencie ojciec do syna:
- daj może ten pęczak z torby, zanęcimy!
- Oj, tata! Pęczaku już nie ma, głodny byłem, zjadłem.
- To daj w takim razie resztę tej mieszanej zanęty z kukurydzy i płatków!
- Tę zanętę też zjadłem.
Ojciec podrapał się za uchem i mówi:
- w takim razie dojedz jeszcze te robaki i wracamy!

Zanęty
  • Currently 4,5 out of 5 Stars.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ocena: 4,4/5 (32 votes cast)

Thank you for rating!

You have already rated this page, you can only rate it once!

Your rating has been changed, thanks for rating!

Search

Advertising

Rybie Oko/Hyde Park/Poetical/Wielkie Łuki cz.3. 

error::1 [2]

  • Some errors occurred, see debug for more information.

Na rurze

Z naszej bazy...

Wielkie Łuki cz.3.
Z naszej bazy było około kilometra na budowę bloków mieszkalnych dla przyszłych pracowników firmy eksploatującej ropociąg. Tak samo daleko, ale w przeciwległą stronę, na plac budowy zakładu obsługi „rury”.
Bloki jak bloki. Standard - jak budowanych w tym czasie w Polsce. Za to zakład obsługi ropociągu to spora fabryka produkcyjna różnych branż cywilnych – i nie tylko. Najciekawszą budowlą był magazyn długotrwałego składowania (schron przeciwatomowy). Obiekt schowany pod ziemią. Zaprojektowany na wytrzymanie ataku broni jądrowej. Wyposażony na długotrwałe przetrwanie ukrytych w nim osób.
Materiały do budowy ( za wyjątkiem kruszywa ) i urządzenia na wyposażenie, zarówno mieszkań jak i fabryki, były dostarczane z kraju. Realizacją kontraktu zarabialiśmy na dostawy ropy do Polski. Rozliczenia nie były specjalnie korzystne dla naszej strony. Faktem jest, że złotówka wtedy bardzo podupadła, ale 200 zł za uzyskanie 1 rubla to było bardzo drogo. Dla porównania nasz „prywatny” eksport pozwalał uzyskać 1 rubla za 20 zł, czyli 10 razy taniej. Per saldo się to wszystko zapewne uśredniało. Wszak państwo jest bogate dostatkiem swoich obywateli.
Przy dobrej pogodzie kilometrowy spacerek do pracy i z powrotem był przyjemnością. Ta przyjemność zamieniała się w koszmar, jak zimą dmuchnął wiatr polarny. Uczucie było porównywalne do torturowania twarzy ukłuciami igieł. Jaka technika marszu pod wiatr? Dwa kroki przodem, dwa tyłem. Taneczny krok idących do pracy grupek pracowników wyglądał nawet zabawnie.
Czas po pracy był czasem wolnym.
Zaczynał się obiadem w stołówce. Przy wejściu na salę jadalną wisiała szafka z przegródkami oznaczonymi literami alfabetu. W tych przegródkach były wykładane przychodzące listy. Pierwsze to przewertowanie pliku korespondencji ze swojej przegródki. Adresaci zaczynali posiłek od czytania. Widać byli bardziej spragnieni wieści od najbliższych, niż głodni.
Wiadomości nie zawsze były przyjemne. Zdarzało się, że rozłąka kończyła się rozstaniami lub zerwaniami dotychczasowych związków. Dla takich nowin można było usłyszeć na gorąco komentarz: To k…. , jak ona mogła to zrobić! Z takim ch… się puścić!
Samo życie. Zdarza się to i współcześnie wyjeżdżającym do pracy na zachodzie Europy. Bywa, że nie mają do kogo i po co wrócić. Do tego jeszcze puste konto w banku.
Najszybszym sposobem przesyłania informacji było przekazanie listu przez znajomego wyjeżdżającego na , lub wracającego z „rozłąki”. List dzisiaj napisany, następnego dnia docierał do adresata. O ile posłaniec nie zapomniał go oddać.
Tak się złożyło, że krótko po moim wyjeździe miała nam się powiększyć rodzina. Czekam i czekam, zaglądam do swojej przegródki na listy, a tu ciągle nic. Żadnych wiadomości.
Nie było wtedy jeszcze badań USG. Płeć potomka jawiła się dopiero przy narodzinach. Oczywiście wróżbitek w tym przedmiocie nie brakowało. Przewidywania te wynikały z obserwacji upodobań kulinarnych ciężarnej, kształtu figury, samopoczucia i czego tam jeszcze. Każda „wróżka” była niezbicie przekonana co do słuszności swoich racji.
Informacja o urodzeniu Marcina była niewątpliwie ważną wiadomością. Jako taka została wysłana najwyższą rangą pocztową– expresem poleconym par avion. Dotarła do mnie po miesiącu.

Bohater opowieści – zdjęcie współczesne. Fot. Aneta Friede.
Wspólnie przedyskutowana, ustalona i uzgodniona decyzja o wyjeździe do pracy za granicą i tak pozostawiła cień żalu, że nie było mnie w domu w tak ważnym momencie. Cóż, nie można mieć wszystkiego jednocześnie.
c.d.n.

Wielkie Łuki cz.3.
  • Currently 4 out of 5 Stars.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ocena: 4/5 (1 votes cast)

Thank you for rating!

You have already rated this page, you can only rate it once!

Your rating has been changed, thanks for rating!

Comments

Standard view   
 
RSS 2.0
E-mail to administrator Printerfriendly version Help Bugs Guest Book
Reklamy Krokus: PPHU PROTEKT INT. BH jest firmą produkcyjno-handlową prowadzącą swoją działalność szczególnie na rzecz Ochotniczych Straży Pożarnych, ale także i innych jednostek ochrony przeciwpożarowej. Odzież strażacka Podstawą funkcją firmy jest zapewnienie klientom możliwości nabycia szerokiego asortymentu ubrań i ubiorów wchodzących w skład osobistego wyposażenia strażaka.

Rybie Oko ma charakter otwarty, każdy może zgłosić chęć współpracy przy jego budowie, obsłudze i zarządzaniu. Każdy, kto ma ochotę stać się współtwórcą Rybiego Oka może wybrać sobie własną grządkę do uprawiania i wspólnie z innymi czynić ją zgodną z własną wizją. Może to być np. konkretny istniejący już dział (np. Humor, Wody, Linki, itp.) lub też całkiem nowy. Jeśi chcesz zostać współtwórcą RO wypełnij ten Feedback form i napisz w nim czym chcesz się zająć i dlaczego właśnie Ty. Aktualne gremium adminów i moderatorów zadecyduje czy zasługujesz na taką rolę.